Bohaterowie polskiego futbolu, o których wciąż pamiętamy

W ciągu ostatniej dekady pożegnaliśmy wiele znanych postaci polskiego futbolu. Wśród nich są wybitni reprezentanci Polski, trenerzy kadry, legendy polskich klubów i nie tylko. W dzień Wszystkich Świętych wspominamy tych, którzy odeszli w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

Edmund Zientara (1929-2010)

Jako piłkarz, był związany głównie z warszawskimi zespołami – Legią, Polonią i Gwardią. W latach 50. był również podstawowym piłkarzem reprezentacji oraz jej kapitanem. Po zakończeniu kariery spełniał się jako trener. Prowadził Legię, Stal Mielec, Pogoń Szczecin i Wisłę Kraków. Pod jego wodzą trenowali m.in. Grzegorz Lato i Kazimierz Deyna. Przez pewien czas pracował również na Cyprze, w AEL Limassol i Pezoporikos Larnaka.

Jedenaście lat przed śmiercią został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Henryk Bałuszyński (1972-2012)

Wystąpił w 112 meczach w barwach Górnika Zabrze. Polscy kibice pamiętają go jednak głównie z występów w Bundeslidze. Piłkarz grający na pozycji napastnika lub pomocnika z powodzeniem grał w latach 90. w Bochum i Arminii Bielefeld. Przez pewien czas był podstawowym reprezentantem Polski, gdzie zagrał w piętnastu meczach i zdobył cztery bramki.

Zmarł w wieku 39 lat po chorobie serca. Pięć lat po śmierci rozegrano mecz upamiętniający zawodnika. Górnik Zabrze zmierzył się wówczas z Drużyną Henryka Bałuszyńskiego, w której zagrali m.in. Jerzy Brzęczek, Jacek Wiśniewski i Piotr Rocki

Włodzimierz Smolarek (1957-2012)

Prawdziwa legenda polskiego futbolu. Wraz z kolegami z reprezentacji w 1982 roku zdobył brązowy medal Mistrzostw Świata. W Polsce grał w Widzewie i Legii, później trafił do Eintrachtu Frankfurt, Feyenoordu i Utrechtu, gdzie występował do 39. roku życia. Następnie wrócił do klubu z Rotterdamu, gdzie prowadził drużyny juniorskie, a także był skautem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Ojciec Mariusza i Euzebiusza – choć obaj stawiali w futbolu pierwsze kroki, to ten drugi został zawodowym piłkarzem.

Smolarek został upamiętniony przez Widzew – numer 11, z którym występował wybitny reprezentant Polski, został zastrzeżony. Ponadto jedna z łódzkich ulic nieopodal stadionu Widzewiaków, nosi jego imię.

Roman Bazan (1938-2012)

Urodził się i uczył się futbolu w Chorzowie, ale to w Zagłębiu Sosnowiec stał się ikoną. Do dziś jest rekordzistą klubu – wystąpił w 305 meczach w barwach klubu w najwyższej lidze. W latach 60. był jedną z głównych postaci ekstraklasy, a jego dobre występy zaowocowały powołaniami do kadry. W reprezentacji Polski wystąpił w 21 spotkaniach, w których zdobył dwie bramki.

Po zakończeniu kariery nie związał się z futbolem. Przez lata podkreślał przywiązanie do Zagłębia w wywiadach i wystąpieniach.

Jerzy Wyrobek (1949-2013)

Przez trzynaście lat występował w Ruchu Chorzów, zaliczył także piętnaście spotkań w reprezentacji Polski. Młodsi miłośnicy futbolu pamiętają go natomiast jako trenera ekstraklasowych klubów. Trenował m.in. Ruch, Odrę Wodzisław, Zagłębie Lubin i Pogoń Szczecin.

Jerzy Wyrobek jest uważany za legendę klubu z Chorzowa. Zarówno z powodu zdobywania trofeów jako piłkarz, jak i trener, który nieraz wyciągał klub z trudnej sytuacji.

Władysław Stachurski (1945-2013)

Nieco zapomniana, ale bardzo ważna postać w historii warszawskiej Legii. Stachurski był z nią związany na wielu polach. Najpierw jako piłkarz, potem asystent trenera, potem jako jej główny szkoleniowiec. W 1991 roku doszedł z nią do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Przez krótki czas prowadził również reprezentację Polski.

Jak podaje “Piłka Nożna”, były piłkarz i trener zmarł na zawał serca odbierając bilety na mecz Polska – Ukraina. Pośmiertnie uhonorowano go Diamentowym odznaczeniem PZPN.

Gerard Cieślik (1927-2013)

Minęło sześćdziesiąt lat od kiedy wystąpił w barwach Ruchu Chorzów po raz ostatni. Mimo to wciąż jest rekordzistą klubu pod względem zdobytych bramek. To jedna z najwybitniejszych postaci powojennego futbolu w Polsce. Do treningów w Ruchu został dopuszczony w wieku 12 lat, kilka tygodni przed rozpoczęciem II wojny światowej. Podczas konfliktu, trafił do Wehrmachtu, a następnie do obozu jenieckiego Armii Czerwonej. Przez trafieniem do łagrów uratował go Teodor Wieczorek, który po wojnie grał przez kilkanaście lat dla chorzowskiego AKS-u.

Gerard Cieślik rozegrał w najwyższej lidze 237 meczów, zdobywając 168 bramek. To najlepszy wynik w historii Ruchu i trzeci w historii ekstraklasy. W latach 50. był również kluczową postacią reprezentacji Polski. Po śmierci w 2013 roku, legenda Ruchu została upamiętniona wielokrotnie w rodzinnym Chorzowie. W mieście znajduje się pomnik przedstawiający zawodnika, nazwano jego imieniem szkołę, nie brakuje również murali z jego podobizną.

Tomasz Drąg (1975-2016)

Obrońca występował przez lata w czołowych klubach województwa opolskiego – Odrze Opole, MKS-ie Kluczbork, Ruchu Zdzieszowice, Skalniku Gracze czy również Starcie Namysłów. Poza boiskiem był zawodowym strażakiem i pracował w opolskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Po raz pierwszy zasłabł na boisku w 2013 roku. Grał wówczas w barwach Odry Opole przeciwko Startowi Namysłów. Doszło wówczas do zatrzymania pracy serca. Natychmiastowa pomoc medyczna sprawiła, że wtedy zawodnik odzyskał przytomność jeszcze przed opuszczeniem boiska. Trzy lata później doszło do podobnej sytuacji, aczkolwiek wtedy nie udało się uratować zawodnika mimo ponadgodzinnej reanimacji.

Marek Pięta (1954-2016)

Zadebiutował w ekstraklasie w barwach Górnika Wałbrzych, ale to w Widzewie osiągnął największe sukcesy. W sezonach 1980/1981 oraz 1981/1982 zdobył wraz z zespołem mistrzostwo Polski. Następnie grał w Hannoverze.

Po zakończeniu kariery zaangażował się w piłkę nożną jako działacz. W 2015 roku był jednym z inicjatorów reaktywacji Widzewa. Zainicjował powstanie Polskiego Związku Piłkarzy, chroniącego prawa zawodników. Zmarł w wyniku choroby nowotworowej.

Marek Ostrowski (1959-2017)

Legenda Pogoni Szczecin. W tym klubie występował w latach 80., gdzie zagrał w 181 meczach i zdobył 24 bramki. Dzięki dobrym występom trafił do reprezentacji Polski. Był podstawowym zawodnikiem kadry Antoniego Piechniczka na Mundialu 1986.

Obrońca zakończył karierę w austriackim Stockerau. W tym mieście pozostał do końca życia.

Engelbert Jarek (1935-2017)

Postać nieco zapomniana przez polskich kibiców. Dobrze go jednak pamiętają kibice Odry Opole. Engelbert Jarek występował tam przez piętnaście lat, a następnie prowadził tam zespoły juniorskie oraz pierwszą drużynę. Warto podkreślić, że wciąż jest rekordzistą ekstraklasy pod względem skuteczności w wykonywaniu rzutów karnych. Nie zmarnował żadnej z osiemnastu jedenastek. Jego największym sukcesem w barwach Odry było 3. miejsce w ekstraklasie w sezonie 1963/1964 oraz tytuł króla strzelców II ligi dziewięć lat wcześniej. Miał na koncie trzy występy w reprezentacji.

Przez ostatnie lata życia mieszkał w Niemczech. Mimo to, był obecny w życiu Odry Opole i pojawiał się na różnych uroczystościach związanych z klubem.

Andrzej Płatek (1949-2017)

Jako piłkarz występował w Walce Makoszowy i Czarnych Pyskowice. Bardziej zaistniał w polskim futbolu jako trener. Początkowo pracował w Górniku Zabrze, gdzie był asystentem Antoniego Piechniczka i Lesława Ćmikiewicza. Następnie trafił do Tunezji, gdzie znów pełnił rolę drugiego trenera w Esperance Tunis. Później stał się samodzielnym trenerem i objął tamtejszy Olympique Beja, z którym sięgnął po krajowy puchar, a następnie prowadził Etoile du Sahel, z którym zajął 3. miejsce w lidze. Później prowadził Ruch Radzionków, z którym awansował do ekstraklasy i prowadził klub w historycznym sezonie, gdy ten zajął 6. miejsce w lidze.

Jego synem jest Artur Płatek, trener i skaut (współpracował z Borussią Dortmund), obecnie doradca zarządu Górnika Zabrze.

Janusz Wójcik (1953-2017)

Miał wielu fanów i przeciwników, ale bez wątpienia był jedną z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu. Jego największym trenerskim osiągnięciem był srebrny medal Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. Prowadził również Legię, Widzew oraz reprezentację Polski.

Po przygodzie z omańską An-Nachdą w 2010 roku już nie wrócił na ławkę trenerską. Przed śmiercią wydał dwuczęściową autobiografię. Jego cytaty, jak choćby „biało-czerwona na maszt i ładujemy frajerów w kakao!”, na zawsze przeszły do kanonu polskiego futbolu.

Stanisław Terlecki (1955-2017)

W 1976 roku wraz ze Zbigniewem Bońkiem został uznany przez “Piłkę Nożną” odkryciem roku. Od zawsze słynął z bezkompromisowości, co niestety trochę odbiło się na jego karierze. W 1980 roku wstawił się za Józefem Młynarczykiem po aferze na Okęciu i już od tamtej pory nie pojawił się w meczach kadry. Ufał mu Jacek Gmoch, który chciał go powołać na Mundial 1978. Napastnik nie pojechał jednak do Argentyny z powodu kontuzji.

Piłkarze i trenerzy z tamtego okresu wspominają Stanisława Terleckiego jako osobę o wysokim poziomie intelektualnym. W 2006 roku napisał autobiografię. Jego synowie – Stanisław i Maciej, również poszli w jego ślady i zostali piłkarzami.

Jan Karwecki (1949-2019)

W latach 70. był jednym z czołowych bramkarzy ekstraklasy. Grał kolejno w Górniku Wałbrzych, Lechu Poznań, Szombierkach Bytom, Wiśle Kraków oraz Cracovii. Wystąpił także w pięciu meczach reprezentacji. Jako trener prowadził Prądniczankę Kraków, z którą dwukrotnie awansował do klasy okręgowej. Po zakończeniu kariery występował okazjonalnie w drużynie oldbojów Wisły.

Zmarł 5 lipca bieżącego roku. Od lat zmagał się z problemami zdrowotnymi.

Adam Kuryło (1957-2019)

1977 rok, Zawisza Bydgoszcz gra u siebie z Górnikiem Zabrze. Na stadion przychodzi 50 tysięcy kibiców, co jest dotychczasowym rekordem klubu. Mecz kończy się wynikiem 1:1, a bramkę dla bydgoskiego klubu zdobywa Adam Kuryło.

Napastnik spędził kilkanaście lat w bydgoskich klubach – Zawiszy oraz Brdzie. Zmarł 27 lipca bieżącego roku.

Fot. PixaBay

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO