Wisła Kraków wygrała z Rakowem, a Mariusz Złotek wszedł na trybuny

Wisła Kraków pokonała na własnym stadionie Raków Częstochowa 3:2 i odskoczyła od strefy spadkowej. Mimo pięciu goli, najgłośniej po meczu będzie się jednak mówić o sytuacji z 80. minuty. Wówczas żółtą kartkę mógł dostać… kontuzjowany zawodnik.

Raków miał walczyć o ósemkę

Oba zespoły nie mogą powiedzieć, że udanie wznowiły sezon. Wisła Kraków najpierw przegrała 0:4 z Piastem, a następnie 1:3 z Legią. Z kolei Raków dwa razy zremisował 1:1 – kolejno ze Śląskiem i Rakowem. Wydaje się, że w obu przypadkach trzy punkty w tym spotkaniu bardzo by pomogły. Zespół Marka Papszuna zbliżyłby się do górnej ósemki, natomiast Wisła miała odskoczyć Koronie i Arce, które walczą o utrzymanie.

Trzy celne strzały w 45 minut

Pierwsza połowa? Jedna i druga strona popełniały masę błędów zarówno na własnej połowie, jak i połowie przeciwnika. Liczba celnych strzałów – jeden dla Wisły, dwa dla Rakowa – doskonale obrazuje to, co się działo w pierwszej części meczu. Więcej szczęścia miała Wisła – w 9. minucie piłka trafiła wprost w rękę Tomasa Petraska i “Biała Gwiazda” otrzymała rzut karny. Jakub Błaszczykowski wykazał się skutecznością i zdobył gola, który zamknął wynik pierwszej połowy.

Zmęczona Wisła wywalczyła zwycięstwo

Na początku drugiej połowy lepiej wyglądała Wisła. Jakub Błaszczykowski kilkakrotnie dogrywał kolegom piłkę w polu karnym, ale żaden z nich nie potrafił wykorzystać dogodnej okazji. Najbliżej był Łukasz Burliga, któremu pozostało dośrodkować piłkę wprost do Rafała Boguskiego, aczkolwiek podał zbyt mocno. Gdyby mecz nie zakończył się trzema punktami “Białej Gwiazdy”, ta sytuacja mogłaby być mu zapamiętana.

Kluczową postacią Rakowa w tym meczu był David Tijanić. To właśnie on wypracował sytuację w 59. minucie, którą na gola zamienił Petr Schwarz. Poza tym należy go pochwalić za myślenie na boisku – miał najlepszy przegląd pola wśród piłkarzy Rakowa i kilka sytuacji z jego udziałem mogłoby zakończyć się inaczej, gdyby nie wolniejsza reakcja kolegów.

Raków wyszedł na prowadzenie po rzucie karnym Forbesa w 68. minucie po zagraniu piłki ręką przez jednego z piłkarzy Wisły. Chociaż po piłkarzach “Białej Gwiazdy” zmęczenie było bardziej widoczne, koniec końców to zespół Artura Skowronka zapewnił sobie trzy punkty. Najpierw w 77. minucie z dośrodkowania Jakuba Błaszczykowskiego do siatki trafił Rafał Janicki po strzale głową, a jedenaście minut później gola zdobył Vukan Savicević.

Żółta kartka za brak maseczki? Jeszcze nie tym razem

Co najbardziej mogliśmy zapamiętać z tego meczu? Chociaż padło w nim pięć bramek, najbardziej może zapaść w pamięć sytuacja z 80. minuty. Wówczas sędzia Mariusz Złotek otrzymał sygnał, że jeden z piłkarzy Wisły na trybunach… zdjął maseczkę. Trójka arbitrów podążyła na trybuny i okazało się, że zawodnikiem, który przez moment miał odkryte drogi oddechowe był Alon Turgeman. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że Izraelczyk nie był w kadrze meczowej, gdyż jest kontuzjowany. Chociaż sędzia początkowo chciał mu wręczyć żółtą kartkę, ostatecznie się zreflektował.

Wisła powiększyła przewagę nad strefą spadkową

Po wygranej z Rakowem Wisła odskoczyła na cztery punkty od strefy spadkowej. Tymczasem drużyna z Częstochowy wciąż znajduje się na 11. pozycji i tylko cud mógłby sprawić, że znajdzie się po następnej kolejce (czyli przed podziałem tabeli) w grupie mistrzowskiej.

Fot. Screen Canal+Sport

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO