Zabetonowana liga – dlaczego klubom tak trudno o debiutanckie mistrzostwo Polski?
05.02.2021

W 95-letniej historii Ekstraklasy, 18 klubów zdobywało mistrzostwo Polski. W XXI wieku do tego grona dołączył jednak tylko Piast Gliwice. Żeby znaleźć wcześniejszego debiutanta na mistrzowskim tronie, musimy się cofnąć aż do początku lat 90-tych i triumfu Zagłębia Lubin. Dlaczego klub mistrzów Polski to tak elitarne, by nie napisać, zabetonowane grono? I czy Raków Częstochowa albo Pogoń Szczecin mają szansę, aby do niego dołączyć?

Częstochowianie i szczecinianie to bez wątpienia największe rewelacje pierwszej części sezonu 2020/2021. Podopieczni Marka Papszuna od trzeciej kolejki, nieprzerwanie są na ligowym podium, a przez pięć serii gier nawet przewodzili stawce. Gracze Kosty Runjaicia, ze względu na covidowe perypetie, zanotowali słabszy start, ale seria czterech zwycięstw z rzędu sprawiła, że to oni wysforowali się w ostatnim czasie na czoło tabeli.

Analogie do Piasta

Ze względu na znaczną przewagę nad resztą stawki, nie można już nie traktować Rakowa i Pogoni jako głównych rywali Legii Warszawa w walce o mistrzostwo Polski. – Jestem w stanie sobie wyobrazić, że któryś z tych klubów zdobywa tytuł – mówi w rozmowie z FutbolNews.pl, Remigiusz Jezierski, ekspert Canal+, a w przeszłości napastnik m.in. Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław. – W obu przypadkach widać zresztą pewnie analogie z Piastem Gliwice. Solidna obrona, mocna druga linia i brak jednego snajpera, który odpowiadałby za zdobywanie bramek. W Piaście taki brak uzależnienia przyniósł same korzyści i w przypadku Rakowa czy Pogoni może być podobnie.

A dlaczego, zdaniem naszego rozmówcy, akurat te zespoły w bieżących rozgrywkach najmocniej naciskają na Legię? – Nie ma tu przypadku. Raków już od czasów I-ligowych jest budowany mądrze i z głową. W poprzednim sezonie, jako beniaminek Ekstraklasy radził sobie bez kompleksów i teraz mamy tego kontynuacje. W przypadku Pogoni z kolei, widać wyraźnie, jak wiele daje jej posiadanie Akademii na solidnym poziomie. Najważniejsze postaci Portowców to przecież jej absolwenci. Do tego dochodzą przeprowadzone z głową transfery obcokrajowców – analizuje Jezierski.

Krótkoterminowa presja

Słusznie zatem zachwycamy się Rakowem i Pogonią, które mają spore szanse na dołączenie do elitarnego grona mistrzów Polski, ale to niejedyni aspiranci w XXI wieku. W ostatnich latach bliska pierwszego w historii triumfu w Ekstraklasie była (i to trzykrotnie) Jagiellonia Białystok. O „majstra” w sezonie 2018/2019 otarła się Lechia Gdańsk (łącznie była liderem przez 23 kolejki). W latach 2003-2008 niezwykle mocna była Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski (dwa wicemistrzostwa). Ba, nawet Pogoń już raz była w podobnej sytuacji, kiedy walkę o tytuł w sezonie 2000/2001 przegrała z Wisłą Kraków. Dlaczego zatem na aspiracjach i chęciach zwykle się kończyło?

Brakuje w polskiej lidze stabilizacji. Nie chodzi już tylko o sprzedaż czołowych piłkarzy, ale widzimy wyraźnie, że dany klub potrafi postraszyć mistrza tylko chwilowo, by w kolejnym sezonie nie liczyć się w walce o czołowe lokaty. Tak było np. z Piastem Gliwice w sezonie 2015/2016, który do ostatniej kolejki deptał po piętach Legii, by w następnych rozgrywkach znaleźć się w grupie spadkowej – tłumaczy Jezierski.

Kazimierz Węgrzyn pytany parę lat temu o podobny problem, wyznał, że mistrz-debiutant musiałby być klubem o wysokim budżecie, którego stać byłoby na najlepszych piłkarzy w Polsce. – To byłoby najbardziej optymalne rozwiązanie, ale wiemy, że w Polsce transferowy rynek wewnętrzny praktycznie nie istnieje. Nie mamy sytuacji, w której 8-10 klubów pracuje na to, aby ich piłkarze przechodzili do czołowych 3-4 klubów. Zresztą, uważnie analizując ostatnie lata, trudno w ogóle w Ekstraklasie mówić o ścisłej czołówce, bo co roku o europejskie puchary, poza Legią, walczy kto inny – skomentował były ekspert Canal+.

Stołeczna weryfikacja

Pomijamy zatem aspekt finansowy i zastanawiamy się, co jest bardziej kluczowe dla obu ekip, aby o mistrzostwo Polski skutecznie powalczyć – szeroka kadra czy jednak mocna psychika, wszak mowa o zupełnie nowej dla piłkarzy sytuacji? – Zdecydowanie szeroka kadra, zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy ze względu na covid-19 wypaść może nawet połowa składu. Mimo wszystko nie demonizowałbym tematu psychiki. Wydaje mi się, że jak zespół jest na fali, to gra się praktycznie z marszu i taka sytuacja raczej napędza graczy, aniżeli ich paraliżuje – uważa Jezierski.

Mimo wszystko u Częstochowian da się zauważyć już pewną zadyszkę. Zawodnicy Papszuna w ostatnich czterech grach odnieśli tylko jedno zwycięstwo. W miniony weekend zaś przegrali niezwykle prestiżowe starcie z Pogonią Szczecin (0:1). Kolejny test przed nimi w sobotę – w Warszawie zmierzą się z Legią. Czy to będzie dla „Medalików” prawdziwa weryfikacja mistrzowskich aspiracji? – Raków nie potrzebuje weryfikacji, bo od początku sezonu pokazuje, że jest gotowy do walki o czołowe lokaty. Legii jak nie idzie, to zwykle mocno się „spina” na zespoły, które starają się ją podgryzać i wykorzystać jej kryzys, zatem zapowiada nam się pasjonujące spotkanie – dodał były piłkarz.

Kluby, które były najbliżej debiutanckiego tytułu mistrza Polski w XXI wieku:

Pogoń Szczecin – 2. miejsce (2000/2001)

Amica Wronki – 3. miejsce (2001/2002, 2003/2004)

Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski – 2. miejsce (2002/2003, 2004/2005)

GKS Katowice – 3. miejsce (2002/2003)

GKS Bełchatów – 2. miejsce (2006/2007)

Jagiellonia Białystok – 2. miejsce (2016/2017, 2017/2018)

Lechia Gdańsk – 3. miejsce (2018/2019)

Debiutanccy mistrzowie w ligach TOP5:

Anglia: Leicester City (2015/2016)

Francja: Olympique Lyon (2001/2002), Montpellier HSC (2011/2012)

Niemcy: VfL Wolfsburg (2009/2010)

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO