Młodzieżowiec na wagę złota #59: Maksymilian Sitek drugi raz wchodzi i… robi wrażenie
10.12.2021

Mówi się, że każdy człowiek ma jedną szansę na zrobienie dobrego wrażenia. Maksymilian Sitek najwyraźniej nie słyszał tych słów. Pomocnik Stali Mielec rozgrywka drugi sezon w Ekstraklasie i tym razem mowa o jednym z czołowych młodzieżowców jesienią w Ekstraklasie. On korzysta na dobrej grze zespołu, a zespół korzysta z jego dobrej formy.

W poprzednim odcinku pisaliśmy o Mateuszu Praszeliku. W tytule zawarliśmy tezę, że jest “wyrzutem sumienia” Legii. Tutaj można powtórzyć mechanizm. Maksymilian Sitek urodził się w Rzeszowie, rozpoczynał przygodę z piłką w Stali i Resovii, ale w wieku 13 lat trafił do stolicy. W barwach Legii rozegrał pięć sezonów, ale szczęścia musiał szukać naokoło. Podobnie jak kolega z rocznika Bartłomiej Kukułowicz, trafił jednak do Ekstraklasy inną drogą.

Najpierw Siarka Tarnobrzeg w II lidze, później Puszcza Niepołomice w I lidze. W obu przypadkach nie wykręcał nieprawdopodobnych liczb. Grał dobrze, ale bez fajerwerków. Miał jednak status młodzieżowca, który mocno pomagał i pomaga w karierze. W ten sposób trafił do Podbeskidzia Bielsko-Biała. Furory pod Klimczokiem nie zrobił. Trudno jego pobyt uznać też za stracony. 18 meczów w pierwszym podejściu do Ekstraklasy, jeden gol. Kilka pozytywnych recenzji było dla ofensywnego pomocnika. Jednak, gdyby wypadł z najwyższej ligi, zapewne nikt by nie zauważył tej straty. Ot, jeden z wielu młodych, którzy w niej zagrali.

Wypożyczenie z opcją pozostania

Przed sezonem trafił do Stali Mielec. Wypożyczenie z opcją wykupu to dla podkarpackiego klubu najlepsza sprawa. Jeśli odpali, mogą go zatrzymać na stałe, już jako zawodnika bez statusu młodzieżowca. Nie odpali, wraca do Bielska i po kłopocie. Długo wydawało się, że to będzie kolejny sezon bez liczb. Tak było do końca września. Przełomem był mecz z Cracovią na początku października. Wówczas trafił do bramki Pasów. Później asysta z Zagłębiem Lubin(wygrana), gol i asysta na Łazienkowskiej(wygrana), gol z Lechią(remis) oraz asysta z Wisłą Płock(wygrana). Ekipa Adama Majewskiego w ostatnich tygodniach spisuje się kapitalnie. Licząc ostatnich dziewięć spotkań, mowa o czterech wygranych, czterech remisach i jednej porażce.

Jak na drużynę, która była skazywana na spadek, spisują się nad wyraz dobrze. Ósme miejsce w tabeli i 24 punkty na ich koncie. To dwa razy tyle, ile ma otwierająca strefę spadkową Legia Warszawa. Do końca sezonu jeszcze sporo meczów, ale na dzisiaj mielczanie mają ogromny spokój w kontekście utrzymania. Tak bowiem nadal należy postrzegać cele tej ekipy.

Współpraca ofensywna

Dobrze układa się także kooperacja na linii Maksymilian Sitek, Mateusz Mak i Fabian Piasecki. Cała trójka uczestniczy wzajemnie przy kolejnych punktach do klasyfikacji kanadyjskiej. Sitek przecież asystował obu zawodnikom, podobnie jak oni przy jego trafieniach. Za nimi także kapitalną robotę wykonuje Grzegorz Tomasiewicz, czyli… kolejny wychowanek Legii.

Stal Mielec osiąga wyniki ponad stan, ale z drugiej strony ich gra coraz bardziej może się podobać. Sporo goli pada w meczach byłego beniaminka. Jeśli uda im się to utrzymać, nie powinni drżeć o – nomen omen – utrzymanie w lidze. Na dzisiaj zdecydowanie zbyt dobrze wyglądają i spora w tym zasługa naszego bohatera.