Piotr Szefer: “Gdyby Probierz nie był trenerem, byłby aktorem”

Który polski trener i zawodnik są najlepiej przygotowani retorycznie? Czego Polacy nie wiedzą o funkcji spikera? O tym w rozmowie z Piotrem Szeferem – spikerem, którego głos towarzyszy meczom reprezentacji Polski i trenerem retoryki.

Czego ludzie z zewnątrz nie wiedzą o pracy spikera? Niektórzy myślą, że to tylko gadanie do mikrofonu w czasie meczu, ale to nieco bardziej odpowiedzialne zajęcie.

Przede wszystkim zacząłbym od tego, że przeciętny kibic w ogóle nie wie, kim jest spiker. Często spotykam się z niezrozumieniem tego, co my tak naprawdę robimy. Osoba z ulicy słysząc “spiker” zazwyczaj myli nas z komentatorami, którzy są popularni, bo słychać ich w telewizji. Praca spikera nie ma jednak zbyt wiele wspólnego z pracą komentatora sportowego. Odzywa się zupełnie gdzie indziej i dotyczy zupełnie czegoś innego. Jedyną częścią wspólną jest to że dotyczy sportu – piłki nożnej, jak w moim przypadku.

Tak naprawdę spiker jest bardzo ważnym ogniwem systemu bezpieczeństwa i to jest jego najważniejsza część pracy. Oprócz tego ważna jest funkcja informacyjna – przekazywanie uczestnikom imprezy wszystkich istotnych informacji, które powinni znać by uczestniczyć bardziej świadomie w widowisku. Są to informacje zarówno sportowe – kto strzelił bramkę, jaka zmiana jest dokonywana, kto został napomniany kartką. Ale także informacje o charakterze organizacyjnym – jakie atrakcje są przewidziane dla uczestników imprezy, gdzie można skorzystać z kiosków gastronomicznych czy o której planowane jest otwarcie bram stadionowych przed następnym meczem. Jest to cały szereg komunikatów, który ma pomóc uczestnikom imprezy, czyli kibicom, by lepiej czuli się na stadionie.

Co musi przygotować spiker reprezentacji Polski przed każdym meczem?

Mecz reprezentacji i praca spikera ma swoją specyfikę i znacząco różni się od pracy spikera na meczach ligowych. Otóż tak jak na meczach ligowych, zwłaszcza w niższych klasach rozgrywkowych, spiker najczęściej pracuje sam lub przy pomocy DJ-a, innych wspierających go osób. Podczas meczów reprezentacji mamy do czynienia z zespołem, który czasem liczy ponad dwadzieścia osób. Spiker jest częścią tego zespołu, uczestniczy w planowaniu imprezy i na kanwie tego planowania przygotowuje się do swojej pracy, formułując komunikaty.

Niemniej jednak te komunikaty są w dużej mierze uzależnione od projektów, które składają się na organizację takiej imprezy. Dlatego powiedziałbym, że spiker jest taką osobą, której zadaniem jest formułowanie informacji, które dostaje z innych działów organizacji. Dla przykładu, kiedy spiker otrzymuje informację z działu marketingu, że podczas meczu odbędą się jakieś specjalne aktywności dla kibiców, musi przygotować stosowny komunikat, który będzie zrozumiały, atrakcyjny, przejrzysty i zachęci kibiców do uczestnictwa w takich aktywnościach.

Z jakim stadionem wiążą pana największe wspomnienia? Z którymś z wielkiego turnieju?

Nie będę oryginalny pod tym względem. Dlatego, że dla mnie najważniejszym stadionem jest PGE Narodowy. To jest miejsce, gdzie odbyły się najważniejsze mecze kadry Adama Nawałki. Przede wszystkim zapamiętałem zwycięstwo z Niemcami. To był mecz, który zdefiniował mnie jako spikera. Który sprawił, że do końca życia będę mógł się chlubić tym, że mogłem uczestniczyć w jego organizacji i miałem zaszczyt celebrować bramki Arkadiusza Milika i Sebastiana Mili, które wówczas padły. To jest wydarzenie, które na zawsze zapamiętam

Poza tym niezwykle istotnym wydarzeniem było uczestnictwo w Euro 2016, gdy spikerowałem podczas wszystkich pięciu meczów Polaków. Był to zdecydowanie najważniejszy turniej mojego życia. I przez dłuższy czas tak chyba pozostanie.

A z jakimi nietypowymi sytuacjami związanymi z reprezentacją się pan spotkał?

Mecze reprezentacji mają tę specyfikę, że zmieniają się rywale i są to rywale z różnych krajów. W związku z tym, spiker zawsze musi być dobrze przygotowany do wymowy nazwisk. Z tym jest związanych wiele ciekawych przygód, bowiem przeczytanie nazwisk niektórych zawodników naprawdę może nastręczać olbrzymich problemów. Dla mnie wśród najtrudniejszych była paradoksalnie reprezentacja Holandii, gdzie wielu komentatorów nieprawidłowo wymawia nazwiska i można się pod tym względem łatwo pomylić. To wzbudza salwy śmiechu drużyn przyjezdnych.

Nie zazdroszczę jednak spikerom innych reprezentacji, którym przychodzi czytać nazwiska polskich piłkarzy. Jak choćby Błaszczykowski. To naprawdę trudne wyzwanie. Pamiętam, że podczas Euro spikerzy drużyn przeciwnych podchodzili do mnie i prosili mnie o pomoc z rozszyfrowaniem, jak przeczytać nazwiska. A kiedy słyszeli, jak to rzeczywiście powinno brzmieć to łapali się za głowę i wyglądali na przerażonych.

Komentatorzy sportowi z różnych krajów przed meczem się spotykają i ustalają wymowy nazwisk. Czy spikerzy mają coś takiego?

Przed każdym meczem reprezentacji spotykam się z przedstawicielem drużyny przyjezdnej, który spokojnie i powoli czyta mi, w jaki sposób powinno się wymawiać kolejne nazwiska i na tej podstawie ćwiczę cały dzień po to, by następnego być przygotowanym. Tu nie chodzi tylko o to, żeby wiedzieć, jak się czyta nazwisko, ale profesjonalizm wymaga też tego, by się nie zająknąć podczas jego czytania. W związku z tym muszę czuć się z tymi nazwiskami doskonale, stąd ta praktyka jest kluczowa i tych wyzwań w przypadku reprezentacji Polski było wiele.

A jakieś wpadki się panu zdarzały podczas meczów reprezentacji?

Podczas meczów reprezentacji nie przypominam sobie jakichś szczególnych wpadek. Natomiast mi się one zdarzały podczas mojej wcześniejszej spikerskiej działalności. Tą, którą zapamiętałem w szczególności, była wpadka, gdy jeszcze jeszcze byłem spikerem małej wiejskiej drużyny LKS Mogilany. Pomyliłem kartkę ze składami drużyn i przed meczem odczytałem składy drużyn sprzed dwóch tygodni, z poprzedniej kolejki. Myślę że kibice gości byli zaskoczeni, gdy nie byli w stanie rozpoznać żadnego ze swoich zawodników, których odczytałem.

Poza tym, kiedy byłem spikerem Cracovii, dopuściłem się bardzo charakterystycznej wpadki. Miałem zapowiedzieć, że na najbliższym meczu hokejowym będzie tzw. teddybear toss. Aktywność polega na tym, że kibice mają przynosić pluszaki, które rzucają na taflę lodowiska po odpowiednim komunikacie spikera. Niemniej jednak przekręciłem ten komunikat i powiedziałem, żeby kibice koniecznie przynieśli te maskotki w pluszowych reklamówkach. Oczywiście chodziło mi o to, że pluszaki miały być w reklamówkach. To zabrzmiało komicznie i wywołało salwy śmiechu na trybunach.

A zdarzały się jakieś incydenty z kibicami? Na przykład, że kibic miał pretensje z jakiegoś powodu.

Praca spikera wymaga bardzo dużej asertywności albowiem kibice często nie rozumieją, jaka jest jej istota i mają inne oczekiwania wobec spikera w porównaniu do tego, co on rzeczywiście robi. Tak też było kilkakrotnie w moim przypadku, gdy kibice próbowali wymóc na mnie pewne rozwiązania. Sytuacją, która zdarza się często jest próba wymuszania na spikerze, by nie reagował na incydenty stadionowe. Żeby nie próbował zagłuszyć wulgarnych okrzyków.

Zdarzyło mi się także, że kibice po meczu stanowczo poprosili mnie, żeby po bramce drużyny, gdzie byłem spikerem, nie puszczać muzyki. Dlatego że, jak sformułowali, najpiękniejszą muzyką po bramce jest śpiew kibiców. I ja się temu podporządkowałem. Muszę przyznać, że przez moment było groźnie.

Zajmuje się pan również retoryką i debatami. Jak pan ocenia polskich piłkarzy pod względem stylu ich wypowiedzi i zachowania podczas wywiadów, konferencji prasowych?

Pod tym względem uczyniono olbrzymi postęp na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Pamiętam piłkarzy i trenerów sprzed 15-20 lat, którzy byli kompletnie nieprzygotowani do kontaktów z mediami. To kończyło się zabawnymi wpadkami, których można znaleźć mnóstwo w internecie. Począwszy od zabawnych wypowiedzi po wulgarne wiązanki. Nie chcę podawać nazwisk, ale jest ich bardzo dużo i każdy kibic kilka z nich kojarzy.

Tymczasem od dziesięciu lat, oprócz kilku incydentów, nie przypominam sobie takich skandalicznych wypowiedzi. Oczywiście z piłką nożną wiążą się olbrzymie emocje, w związku z tym te komentarze piłkarzy i trenerów są nerwowe. Ale widać, że została wykonana olbrzymia praca przez ekspertów do spraw mediów, rzeczników prasowych, press officerów. Którzy nie tylko pilnują swoich zawodników, ale także ich szkolą.

Kogo z kręgu polskiego futbolu można uznać jako przykład osoby dobrze przygotowanej retorycznie?

Osobą, którą bym wyróżnił jest postać kontrowersyjna, a mianowicie Michał Probierz. Wzbudza on mnóstwo kontrowersji właśnie ze względu na styl swoich wypowiedzi. Z jednej strony nie można go nazwać krasomówcą, bo wymagałoby to zmiany języka, jakim się posługuje. Z drugiej strony, niemal każda jego wypowiedź cieszy się dużym zainteresowaniem mediów. Głównie ze względu na bardzo szerokie horyzonty i umiejętność wplatania do wypowiedzi ciekawych akcentów. Trener Probierz gdyby nie był trenerem, zapewne byłby aktorem albo nawet komikiem. Każda jego wypowiedź jest na tyle ciekawa, że warto go pod tym względem wyróżnić.

A spośród piłkarzy?

Olbrzymią dojrzałością na przestrzeni lat, kiedy mam okazję obserwować z bliska piłkę nożną w Polsce, wykazuje się Robert Lewandowski. Nawet jeżeli wyraża swoje niezadowolenie z jakichś zjawisk, przedstawia to w taki sposób, że jest to odbierane pozytywnie. Uznałbym to za wysokie zdolności medialne, również zapewne poparte stosownym treningiem. Z przyjemnością się słucha tego człowieka. A postęp można oprzeć na kanwie tego, że nie zawsze było tak dobrze. Mam na myśli oczywiście początek kariery. Trudno by ktoś się z tym urodził. Obecnie jednak Robert Lewandowski robi to dobrze i młodym piłkarzom polecam, żeby jego wypowiedzi obserwować.

Czy zdarzają się sytuacje, gdy spiker ma bezpośredni kontakt z kadrą?

Oczywiście mijam się z zawodnikami, czy to podczas oficjalnych treningów, czy na terenie stadionu. Bardzo ważna jednak z punktu widzenia Polskiego Związku Piłki Nożnej jest polityka odcięcia kadry w czasie procedury meczowej od wszystkich bodźców, które mogłyby negatywnie wpływać na koncentrację. Stąd też jest ograniczona dostępność zawodników dla dziennikarzy i podejmuje się wszelkie działania, by ograniczać ten krąg osób.

Co pan sądzi o dyspozycji reprezentacji Polski w ostatnich meczach eliminacji do Mistrzostw Europy?

Jestem dumny z rezultatów, które osiągnęliśmy w dotyczasowych meczach elminacyjnych, bo to jeden z najlepszych wyników w historii. Jeśli chodzi o styl gry, z każdym meczem można dostrzec pewne postępy. Trochę jednak brakuje, by móc wyrażać zachwyty. Potencjał jednak na pewno jest duży. To taka zdrowa mieszanka doświadczenia – zawodników, których znamy doskonale choćby z Euro 2016 i młodych wilków, którzy dopiero wchodzą i próbują pokazać się z jak najlepszej strony. Jerzy Brzęczek pokazał, że jako trener klubowy, ale już również jako trener reprezentacji, że jeżeli wszystko dobrze poukłada i odpowiednio zmotywuje chłopaków, możemy liczyć na kolejne dobre rezultaty. I tego życzę!

Jakie wyniki typuje pan w najbliższych meczach reprezentacji?

Jestem przekonany, że Polacy będą walczyć o zwycięstwo i typuję 2:1 dla Polski. Chociaż teren jest bardzo trudny i zawsze nam się niezbyt łatwo grało w tych okolicach. Zresztą kadra Słowenii uchodzi za przeciwnika niewygodnego, chociaż nie jest notowana bardzo wysoko. Myślę, że 2:1 przyjmiemy w ciemno.

Natomiast podczas meczu z Austrią chciałbym co najmniej trzykrotnie skandować nazwisko strzelca z reprezentacji Polski i życzyłbym sobie tego, by Polacy wygrali. Ale każde zwycięstwo, nawet jednobramkowe przyjmę z wielką satysfakcją. W eliminacjach liczą się przede wszystkim punkty i za pół roku nikt nie będzie pamiętał, jaki był styl tych zwycięstw.

Fot: YouTube

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

1000PLN
Oferta VIP!
GRAMGRUBO