Lechia – Lech: walka o powrót do czołówki

Po nudnym, ze względów sportowych, meczu Jagiellonia – Legia, przyszedł czas na kolejny szlagier tej kolejki. Odradzająca się Lechia podejmie u siebie Lecha Poznań, którego piłkarza w sierpniu mogli mieć prawdziwą huśtawkę nastrojów ze względu na wyniki. Skoro pierwszy hit zawiódł, to drugi nie zawiedzie?

Zmienne szczęście obu zespołów

Sierpień w wykonaniu gdańszczan był minimalnie lepszy niż Lechitów. Po niemrawym początku i wpadce z Rakowem, w zespole Piotra Stokowca coś drgnęło. Najpierw zdominowali u siebie Śląsk, jednak spotkanie zakończyło się remisem 1:1 i wymiar ofensywny obu zespołów był podobny. Za to w meczu z Piastem to piłkarze Lechii oddali więcej inicjatywy rywalom, ale byli bardziej skuteczni, wygrali 2:1, a skrzydła w postaci Udovicicia i Peszki funkcjonowały naprawdę dobrze. Można powiedzieć, że to był najlepszy mecz klubu z Gdańska w ekstraklasie w tym sezonie.

Lech miał za to niezbyt udany miesiąc. Zespół, który przed sezonem aspirował do ligowej czołówki przegrał u siebie ze Śląskiem i Cracovią. Ponadto zremisował u siebie z Arką po nudnym meczu, którym mogliby się pochwalić tylko bramkarze. Lech też dwukrotnie wygrał, na wyjeździe z beniaminkami. Przed sezonem wydawało się, że Kolejorz będzie mieć łatwy sierpień, aczkolwiek wyniki tego nie potwierdzają.

Jevtić wstał i coś mu przeskoczyło w głowie?

Gra ofensywna jest jedną z największych zalet Lecha w tym sezonie. Zawodnicy Kolejorza zdobyli w tym sezonie dwanaście bramek, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze. Dziewięć z nich zdobyli Christian Gytkjaer i Darko Jevtić, który odrodził się trochę po słabym sezonie. Może to nie jest jeszcze ta forma, jaką prezentował w latach 2014-2016, ale można powiedzieć, że Dariusz Żuraw odkrył go na nowo. Ewentualnie Szwajcar pewnego dnia obudził się i coś mu przeskoczyło w głowie.

Za to gdańszczanie w tej chwili pod tym względem są w dolnej części tabeli. Zdobyli ich zaledwie siedem, więcej niż tylko cztery kluby – Wisła Płock, ŁKS, Arka i Korona. Artur Sobiech nie zawsze grał od początku do końca (cztery razy), a ma na koncie najwięcej bramek (trzy) z całego zespołu. Na początku sezonu skrzydła zespołu słabo funkcjonowały, ale nadzieję mógł dać mecz z Piastem, gdzie Peszko i Udovicić radzili sobie całkiem dobrze.

Augustyn > stoperzy Lecha?

Lech również więcej bramek jednak traci i ma nieco do poprawy w obronie. Ma to z pewnością związek z tym, że defensywa Kolejorza jest budowana tak naprawdę od nowa. Duet Satka-Crnomarkovic jeszcze w poprzednim sezonie grał w innych ligach. To para stoperów z potencjałem, która jednak potrzebuje czasu by dołączyć do ligowej czołówki. A do niej należy z pewnością Błażej Augustyn, który bardzo udanie rozpoczął rozgrywki.

Patrząc na środek pola – Lech ma jeden z najlepszych duetów w lidze. Tiba i Muhar są w solidnej formie. Trochę strachu napędziło kibicom Lecha zejście Portugalczyka z boiska w sparingu z KSZO z powodu bólu uda. Ostatecznie jednak wiadomo, że pomocnik prawdopodobnie będzie dostępny w meczu z Lechią. W środku pola zespołu Piotra Stokowca było do tej pory więcej problemów. Kubicki gra solidnie, ale Łukasik i Makowski zebrali już trochę słów krytyki w tym sezonie. Plusem zarówno w środku pola i ofensywie jest obecność Rafała Wolskiego. Widać, że były zawodnik Legii doszedł już do siebie po problemach zdrowotnych i może grać regularnie.

Mecze bez emocji?

Jak wyglądały ostatnie mecze pomiędzy tymi zespołami? W poprzednim sezonie górą była Lechia. Klub z Gdańska dwukrotnie pokonał 1:0 zespół najpierw Ivana Djurdjevicia, a potem Dariusza Żurawia. Raz również mecz zakończył się wygraną Lechitów, w grupie mistrzowskiej, gdy Lechia miała zadyszkę formy. Decydującą bramkę na 2:1 zdobył Darko Jevtić w doliczonym czasie.

Więcej emocji było w sezonie 2017/2018. Pierwszy mecz, na stadionie w Gdańsku zakończył się remisem 3:3. Nie zabrakło w nim suspensu – sześć bramek, dwie czerwone kartki, rzut karny kontrowersyjne decyzje Szymona Marciniaka i samobój Emila Dilavera. Poza tym to był jeden z pierwszych meczów ekstraklasy, gdzie jednym z głównych bohaterów był VAR. Co to był za mecz!

Za to w drugim, marcowym spotkaniu między tymi zespołami, Lech wygrał 3:0. To był drugi mecz Lechii pod wodzą Piotra Stokowca. Aż ośmiu zawodników, którzy zagrali w tym spotkaniu, wciąż występuje w klubie z Gdańska. W Lechu pozostało pięciu, w tym dwóch zdobywców bramek – Christian Gytkjaer i Darko Jevtić. Niewykluczone, że w dzisiejszym meczu również kilka razy będą testować czujność Dusana Kuciaka.

Z Lecha na ławkę Lechii

Najbardziej istotnym wspólnym punktem obu zespołów jest Maciej Gajos. Zawodnik, którego Lech pożegnał bez żalu po wygaśnięciu kontraktu, latem trafił do Lechii. Czy pobyt byłego piłkarza Jagiellonii w Poznaniu był udany? Trudno jednoznacznie powiedzieć – zazwyczaj grał w pierwszym składzie, a w sezonie 2017/2018 był kapitanem zespołu. Zanim jednak trafił do Lecha, był powoływany przez Adama Nawałkę. Później jednak selekcjoner nie doceniał jego wkładu w grę Lecha. I nic dziwnego, gdyż była to fala opadająca. W Lechii zawodnik ma się odbudować, jednak ostatnio nie gra zbyt często. W czterech poprzednich meczach trzykrotnie wszedł z ławki, natomiast w starciu z Piastem nie pojawił się na boisku. Wydaje się, że z Lechem znów będzie jedynie rezerwowym. Chyba że Piotr Stokowiec będzie chciał wykorzystać jego znajomość poznańskiej drużyny.

***

W tej chwili Lechia jest na 10. miejscu w lidze, aczkolwiek szósty Lech traci do niej zaledwie punkt. Oba zespoły chcą być wyżej i wydaje się, że będą chciały dopiąć swego, by awansować w tabeli. Faworytem, patrząc na obecną formę i własny stadion, jest Lechia. Spotkanie również pokaże, czy oba zespoły są już w stanie wrócić do walki o najwyższe pozycje. Na pewno zarówno Piotr Stokowiec, jak i Dariusz Żuraw pracowicie wykorzystali ten okres. Który z nich lepiej przygotował zespół? O tym dowiemy się dzisiaj.

Fot. YouTube

Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO500 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

1000PLN
Oferta VIP!
GRAMGRUBO