Legia w finale Pucharu Polski! „Wojskowi” zmiażdżyli Ruch na Śląskim

Po dwóch latach Legia Warszawa ponownie 2 maja na Stadionie Narodowym powalczy w finale Pucharu Polski. Rekordowy, 20-krotny triumfator tych rozgrywek w półfinale rozbił na Stadionie Śląskim w Chorzowie miejscowy Ruch 5:0. „Wojskowi” odnieśli pierwszą wyjazdową wygraną w 2025 roku i zarazem przerwali serię sześciu kolejnych meczów bez zwycięstwa w delegacji.
Ruch mógł wykorzystać problemy Legii na wyjeździe
Po raz pierwszy od 12 lat Ruch Chorzów dotarł do półfinału Pucharu Polski. Ówcześni wicemistrzowie Polski o finał również mierzyli się z Legią Warszawa, ale przegrali w dwumeczu 1:2. Z kolei rok wcześniej „Niebiescy” po raz ostatni dotarli do finału tych rozgrywek, ale w nim również musieli uznać wyższość stołecznego klubu. „Wojskowi” rozbili w Kielcach prowadzony przez Waldemara Fornalika zespół 3:0.
Biorąc pod uwagę fakt, że podopieczni Goncalo Feio w 2025 roku nie wygrali jeszcze w delegacji, a w sześciu ostatnich wyjazdowych meczach ponieśli aż pięć porażek i raz zremisowali, Ruch bardziej optymistycznie mógł podchodzić do półfinałowego starcia. Jednak z drugiej strony drużyna Dawida Szulczka w tym roku również nie radzi sobie najlepiej, bowiem w siedmiu meczach wygrała tylko raz. To zwycięstwo miało miejsce w ćwierćfinałowym meczu PP z Koroną Kielce (2:0). W Betclic 1. Lidze zaś „Niebiescy” trzy razy przegrali i tyle samo zremisowali.
Czas poznać drugiego finalistę#RCHLEG pic.twitter.com/SWMkYbQDjK
— Polski Ligowiec (@polski_ligowiec) April 2, 2025
„Wojskowi” szybko wyprowadzili pierwszy cios
Marzenia gospodarzy o wyjeździe na Stadion Narodowy skomplikowały się jednak już w 5. minucie, gdy Kacper Chodyna wpakował piłkę do siatki. Wcześniej futbolówkę na własnej połowie stracił Jehor Cykało, a przechwycił ją Bartosz Kapustka. Po chwili kapitan Legii zagrał prostopadle do wbiegającego w pole karne Chodyny, a ten po „płaskim” strzale w kierunku dalszego słupka mógł cieszyć się z pierwszego w karierze trafienia w Pucharze Polski. Mało jednak brakowało, a już minutę później Ruch doprowadziłby do remisu.
bowiem Steve Kapuadi zagapił się po wycofującym podaniu, a z piłką na wolne pole po wyprzedzeniu stopera Legii wyprzedził Filip Borowski. Francuz naprawił jednak swój błąd, gdyż w polu karnym dogonił wypożyczonego do Ruchu wychowanka Lecha, a następnie wygrał z nim pojedynek fizyczny. W 12. minucie kibice stołecznego klubu znów jednak mogli wściekać się na byłego piłkarza Wisły Płock, bowiem w okolicy linii środkowej boiska na żółtą kartkę sfaulował wybiegającego na wolne pole po dalekim prostopadłym podaniu Daniela Szczepana.
Szybkie otwarcie Legii na Śląskim! Kacper Chodyna strzela na 1:0 ⚽️
🔴 📲 OGLĄDAJ #RCHLEG ▶️ https://t.co/qxsJF1VoMm pic.twitter.com/UH3mBJXujU
— TVP SPORT (@sport_tvppl) April 2, 2025
Gol na 2:0 wisiał w powietrzu i wkrótce padł
10 minut po bramce na 1:0 Chodyna w podobny sposób mógł ustrzelić dublet. Znów otrzymał podanie w kierunku pola karnego, lecz tym razem od Marka Guala. Następnie oddał strzał z prawej strony „szesnastki”, ale w tej sytuacji uderzał na bliższy słupek. Mocny strzał okazał się jednak niecelny, a piłka przeleciała daleko obok bramki. Futbolówka ewidentnie szukała w tym meczu Chodyny, bowiem w 19. minucie po odbiciu się od Borowskiego poleciała w jego kierunku. Dostawił on nogę, ale piłkę tuż przed linią bramkową wybił Szymon Karasiński.
Po kilku minutach przestoju sytuacja Ruchu jeszcze bardziej się pogorszyła, bowiem Marc Gual podwyższył na 2:0. Znów w utratę bramki przez „Niebieskich” zamieszany był Cykało, który tym razem nie porozumiał się z Mohamedem Mezghranim w sprawie tego, kto ma przejąć piłkę. Z tego niezdecydowania skorzystał Juergen Elitim, który próbować zagrać w kierunku Ryoyi Morishity, ale podanie przeciął Andrej Lukić. Piłka trafiła jednak do Guala, który strzałem lewą nogą sprzed pola karnego pokonał Martina Turka.
Niebiescy dzisiaj praktycznie sami strzelaja sobie bramki.
Znowu absurdalna strata w srodku pola, a Gual pewnie strzela z dystansu.
Ruch – Legia 0:2
Chodyna 5'
Gual 28' pic.twitter.com/2EquXjXvl9— GOATopedia (@GOATopedia) April 2, 2025
Wszołek wbił gwóźdź do trumny
Już przed bramką Guala na 2:0 gra zaczynała się uspokajać, a po podwyższeniu prowadzenia przez Hiszpana pozostała część pierwszej połowy nie obfitowała w ciekawsze fragmenty. Odnotować można jedynie nieco dłuższe zagoszczenie Ruchu w polu karnym Legią krótko przed przerwą, co miało miejsce po raz pierwszy w tej rywalizacji. Jako że sytuacja zdawała się być pod kontrolą, mając na uwadze ligowe starcia z Górnikiem Zabrze i Jagiellonią oraz dwumecz z Chelsea Goncalo Feio przed drugą połową zaczął dokonywać rotacji w składzie.
W miejsce zagrożonego drugą żółtą kartką Kapuadiego pojawił się Jan Ziółkowski, a Wojciecha Urbańskiego – który w wyjściowej jedenastce znalazł się ze względu na obowiązek wystawienia młodzieżowca – zmienił Rafał Augustyniak, dla którego był to pierwszy występ od trzech tygodni. Ziółkowski już po niecałych 10 minutach występu był bliski wpisania się na listę strzelców, lecz w ostatniej chwili po dograniu Pawła Wszołka piłkę sprzed nosa 19-latkowi wybił kapitan Ruchu – Szymon Szymański.
W tej sytuacji Wszołek mógł zaliczyć asystę, ale chwilę później sam wpisał się na listę strzelców. Dwóch Szymonów – Szymański i Karasiński kompletnie zgubiło prawego wahadłowego Legii, dzięki czemu Elitim spokojnie mógł posłać do niego podanie. Następnie 14-krotny reprezentant Polski z prawej strony pola karnego oddał mocny strzał w kierunku dalszego słupka, a uderzonej tuż pod poprzeczką piłki Turk nie miał szans obronić. Dla Wszołka był to piąty gol w tym sezonie, ale pierwszy w 2025 roku.
Po meczu. Wszolek pewnie po dlugim rogu i Legionisci prowadzą 3:0.
Ruch – Legia 0:3
Chodyna 5'
Gual 28'
Wszolek 56' pic.twitter.com/cyHdgoR8zO— GOATopedia (@GOATopedia) April 2, 2025
Dobijanie leżącego
Tuż po bramce Wszołka euforia fanów Legii mogła nieco się zmniejszyć, bowiem boisko wyraźnie kulejąc opuścił Gual. Zmienił go Ilja Szkurin, który w razie kontuzji Hiszpana nie będzie mógł jednak pomóc w dwumeczu z Chelsea, gdyż nie jest zgłoszony do Ligi Konferencji. Po niemal pół godziny występu Białorusin strzelił pierwszego gola w barwach Legii. Było to trafienie na 5:0, bowiem raptem pięć minut wcześniej na listę strzelców wpisał się Ryoya Morishita, a do bramki asystę do swojego konta dołożył Chodyna.
Już na luziku#RCHLEG #PucharPolski🏆 pic.twitter.com/Y1TJ4P38DW
— Polski Ligowiec (@polski_ligowiec) April 2, 2025
I jeszcze sobie Shkurin pyknał#RCHLEG #PucharPolski🏆 pic.twitter.com/5SxpKf0DJk
— Polski Ligowiec (@polski_ligowiec) April 2, 2025
Rekordowy, 20-krotny zwycięzca Pucharu Polski o kolejny triumf w tych rozgrywkach powalczy z Pogonią Szczecin, z którą już grał w finale. W 1981 roku Legioniści wygrali w Kaliszu 1:0 po bramce Adama Topolskiego w 118. minucie. Finałowe starcie z „Portowcami” wstępnie zaplanowano na piątek 2 maja, a pierwszy gwizdek na Stadionie Narodowym w Warszawie ma wybrzmieć o godzinie 16:00. Jednak w przypadku sensacyjnego wyeliminowania Chelsea podopieczni Goncalo Feio w dniach 1 i 8 maja rywalizowaliby w półfinale Ligi Konferencji.
O Ruchu zaś śmiało można powiedzieć, że jest dotknięty pierwszym za kadencji Dawida Szulczka kryzysem. Po raz pierwszy za kadencji tego trenera „Niebiescy” przegrali drugi mecz z rzędu, a po raz pierwszy od maja 2022 roku nie strzelili gola w czwartym meczu z rzędu. Chorzowianie zaliczyli także piąty kolejny mecz bez wygranej, co po raz ostatni przydarzyło się im rok temu. O przełamanie może być im o tyle ciężko, że w najbliższy weekend zagrają z najlepiej punktującą drużyną Betclic 1. Ligi w 2025 roku – GKS-em Tychy.
fot. screen TVP Sport