McTominay: „Będąc w United musisz być gotowy”

Scott McTominay latem 2024 po wielu latach w Manchesterze United przeniósł się do ligi włoskiej. Został on zakupiony przez SSC Napoli, gdzie Antonio Conte był bardzo zdecydowany co do swojej decyzji. Wykorzystywany na dobrą sprawę przez każdego ze szkoleniowców klubu z Old Trafford po raz kolejny udowodnił, że nie żałuje przeprowadzki do Włoch. Nie ma też żalu o to, że nie do końca wystawiano go na jego pozycji w klubie „Czerwonych Diabłów”.
McTominay broni jakości ligi włoskiej oraz procesów decyzyjnych w United
Scott McTominay od niedawna cieszy się życiem poza Manchesterem United. Trzeba jednak pamiętać, że klub ten mu bardzo dużo dał. Grubo ponad 200 występów i dwa trofea to wspaniały dorobek, który można się szczycić. Mało kto kojarzy też, że przez dwa lata Szkot nie mógł zbytnio grać w piłkę, bowiem pracował tylko na siłowni – takie miał bowiem problemy z kolanami. Przyszedł jednak czas na rozstanie i dziś pomocnik jest w trakcie nowego etapu kariery.
– Gdy wszedłem do pierwszej drużyny, źle dopasowano mnie do drużyny, jeśli chodzi o miejsce mojej gry. To nie była wina żadnego trenera. Moimi mocnymi stronami zawsze było wchodzenie w pole karne, strzelanie goli – byłem jednak wykorzystywany jako szóstka bądź stoper. To nigdy nie było moje miejsce. Kiedy jednak grasz w United jako 20-latek to nie możesz zapukać do drzwi trenera i powiedzieć, że oczekujesz na grę na ósemce i być w kolejce do gry przed Pogbą. Trzeba znać swoje miejsce i robić o co Cię proszą. Zacząłem od kilku sezonów wchodzić częściej w pole karne i ostatni rok był moim najlepszym.
People will debate the rights/wrongs of #MUFC selling academy grads like Elanga, McTominay, Henderson, Welbeck etc. One of the more pertinent issues is that the players brought in to replace those kinds of players have invariably not been improvements & in some cases downgrades
— James Ducker (@TelegraphDucker) April 1, 2025
W Anglii i United bardzo często presja na klubowych wychowankach jest dużo większa niż na gwiazdach. Szkot poradził sobie jednak z tym wyzwaniem bardzo dobrze. Na koniec to właśnie on dostawał sporo szans, bowiem oczekiwania rozmijały się z rzeczywistością co do nowych nabytków.
Do klubu przychodzili piłkarze, którzy nie byli tymi, których kibice się spodziewali. Ale ja na spokojnie czekałem na swoją szansę. Możesz w końcu kontrolować to, co należy do Ciebie. (…) To Manchester United, musisz być gotowy. Kibice nie będą długo tolerować piłkarza, gdy nie jest gotowy. Możesz zagrać 10, 40 lub 50 meczów i iść dalej, bo nie jesteś w danym momencie gotowy. Trzeba uczyć się, doskonalić. Miałem szczęście, że zagrałem 250 razy, wygrałem Puchar Ligi Angielskiej, Puchar Anglii, ale chciałem wygrać więcej. Zawsze chcesz wygrać.
Antonio Conte latem 2024 roku nie miał wątpliwości. Chciał właśnie tego piłkarza, Scotta McTominaya – chciał go uczynić motorem napędowym linii pomocy. W pierwszych tygodniach Szkot otrzymał nawet pseudonim „Braveheart”, waleczne serce. W tym sezonie ma on już bramki na Stadio Giuseppe Meazza, Stadio Olimpico, a także na stadionie Juventusu. McTominay w meczu z Como trafił nawet w pierwszej minucie. Twierdzi, że nie docenia się lig z południa Europy.
– Ludzie muszą być ostrożni, gdy mówią, że Serie A lub La Liga nie dorównują Premier League. Pod względem fizycznym i taktycznym rozegrałem tutaj kilka najtrudniejszych meczów w karierze.
Jest to o tyle ciekawe, że problem z dostosowaniem się do tempa gry ma choćby Douglas Luiz – analogiczny przykład z letniego okna co McTominay. Szkot oraz Brazylijczyk – obaj przybyli do Włoch z Premier League w tym samym oknie.
Całą rozmowę przeczytasz TUTAJ. Piłkarz opowiedział w niej choćby o życiu w mieście Neapol i procesie nauki języka włoskiego.
Scott McTominay – Napoli 2024/25
- 26 spotkań
- 7 bramek
- 2 asysty
- wicelider Serie A na osiem kolejek przed końcem
Fot. PressFocus