Lech Poznań się przełamał. Gholizadeh i Ishak dali zwycięstwo nad Koroną Kielce

W stolicy Wielkopolski przewijało się w zasadzie jedno słowo: przełamanie. Po ostatnich słabych wynikach i utracie posady lidera tabeli, Lech Poznań podejmował kielecką Koronę, w której wracający na stare śmieci trener Jacek Zieliński próbował utrzeć nosa faworytowi. Eksperymentalne ustawienie, na które zdecydował się szkoleniowiec gospodarzy Niels Frederiksen zdało egzamin, a „Kolejorz” pokonał przybyszów z województwa świętokrzyskiego 2:0.
Spokojny start i gol Gholizadeha
Pierwsze minuty meczu Lecha z Koroną raczej nie należały do najciekawszych, a piłkarze obu drużyn nie rozgrzewali swoją grą kibiców, którzy mimo niskiej temperatury tłumnie stawili się na ENEA Stadionie.
Mimo wszystko inicjatywa na początku tego spotkania raczej spoczywała w nogach „Niebiesko-Białych”, którzy od czasu do czasu wybierali się pod pole karne kielczan. W 15. minucie meczu dobrą sytuację dla Lecha stworzył Patrik Walemark, który najpierw zmylił obrońcę Korony, po czym oddał groźny strzał zza pola karnego. Piłka trafiła jednak w górną część siatki od jej zewnętrznej strony, a na obiekcie w Poznaniu zamiast masowej radości usłyszeliśmy głośne westchnięcie.
Z czasem „Kolejorz” zaczął się coraz bardziej rozkręcać, czego owocem były okazje kapitana Lecha Mikaela Ishaka. Szwed w pierwszej połowie spotkania był jednak dość nieskuteczny i ani razu nie zdołał pokonać w niej Rafała Mamli. Jak pokazał czas – stan rzeczy zmienił się w drugiej części meczu.
Czyżby mecz zaczynał się otwierać? Oby, bo po pierwszych minutach wyglądało to na 0:0 po bezbarwnym. #LPOKOR pic.twitter.com/rXU68R1N0F
— Mateusz Dukat (@DukatMateusz) April 5, 2025
W 22. minucie trend się odwrócił, a do głosu doszli podopieczni Jacka Zielińskiego. To właśnie wtedy kapitalną sytuację zmarnował Pedro Nuno, który otrzymawszy dobre podanie w „szesnastce” rywala oddał strzał wysoko ponad bramkę strzeżoną przez Bartosza Mrozka.
Przyszła jednak 29. minuta spotkania, a w niej na prowadzenie wyszedł zespół Lecha Poznań. Taki obrót spraw był następstwem akcji tercetu Kozubal-Walemark-Gholizadeh, z czego piłkę do bramki rywala wpakował Irańczyk. Tego dnia Gholizadeh zadebiutował jako środkowy pomocnik, w poprzednich meczach występując raczej jako skrzydłowy. Dla 29-latka było to piąte trafienie w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy.
POGRALI! 😎
Ali Gholizadeh wykończył efektowną akcję Lecha 🔥
📺 Mecz trwa w CANAL+ SPORT 3 i w serwisie CANAL+: https://t.co/zr8n1cU2RX pic.twitter.com/DQ34Cznwst
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 5, 2025
Lech prowadził do przerwy, lecz… było to wyrównane spotkanie. Po stronie gospodarzy zdecydowanie posiadanie piłki, ale już patrząc na konkrety – obie ekipy oddały po osiem uderzeń, a wyższy współczynnik xG wygenerowała z tego nawet Korona Kielce.
Lech Poznań wraca do gry o mistrzostwo?
Po przerwie niezmiennie to podopieczni Nielsa Frederiksena dominowali na boisku, a mało brakowało i w 47. minucie wynik podwyższyłby Patrik Walemark. Po podkręconym strzale z lewej nogi piłka uderzyła jednak w słupek bramki Korony.
Kilkanaście minut później Walemark znów był główną postacią na ENEA Stadionie, a wszystko przez sytuację, w której został sprowadzony na ziemię przez jednego z obrońców kieleckiej Korony. Po tym, jak Szwed upadł na płytę murawy, sędzia główny Karol Arys był jednak pewny swego i nie podyktował rzutu karnego na korzyść poznaniaków.
Okej, może i Walemark nie ma jakiś wielkich liczb, ale jak na Ekstraklasę to jest kawał ballera. Zakochany jestem. #LPOKOR
— Dawid Gruntkowski (@Gru_Sports) April 5, 2025
Gdy zegar wskazywał 73. minutę meczu, oko w oko z bramkarzem Korony stanął zmiennik w ekipie Lecha – Daniel Hakans. Fin w prostej sytuacji uderzył jednak zbyt lekko, co pozwoliło z kolei defensorowi Korony Kielce na desperacką, acz skuteczną interwencję właściwie z linii bramkowej. Ten moment podtrzymał zespół gości pod piłkarskim tlenem w tym spotkaniu, jednak już do końcowego gwizdka Karola Arysa kielczanie nie byli w stanie stworzyć w zasadzie ani jednej klarownej sytuacji, dzięki której mogliby wywalczyć na Bułgarskiej choćby punkt.
Drugiego gola przypieczętowującego wygraną z Koroną strzelił Mikael Ishak. W 83. minucie meczu Szwed nie zmarnował sytuacji sam na sam z Mamlą i wykorzystał kapitalne podanie Walemarka. Tym golem kapitan poznańskiej lokomotywy włączył się do rywalizacji o tytuł króla strzelców. Na ten moment Ishak zgromadził 16 goli, a prowadzący w wyścigu Koulouris ma na swoim koncie jedną bramkę więcej.
Ishak podwyższa i Lech jest już o krok od wygranej💪
A to podanie Wålemarka… 😍
📺 Mecz z Koroną trwa w CANAL+ SPORT 3 i w serwisie CANAL+: https://t.co/zr8n1cU2RX pic.twitter.com/qt66c6s0bd
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 5, 2025
Dzięki zwycięstwu 2:0 nad Koroną i jednoczesnym przełamaniu po ostatnich, słabych wynikach zespół Lecha Poznań zbliżył się do prowadzącego w tabeli PKO BP Ekstraklasy Rakowa Częstochowa na dwa punkty. Już w poniedziałek (7 kwietnia) „Medaliki” będą jednak miały szansę znów odskoczyć „Kolejorzowi” na pięć oczek. Podejmą wówczas na wyjeździe Puszczę Niepołomice.
fot. PressFocus