Bayern już witał się z gąską… Skomplikowana sytuacja z transferem napastnika

Bayern Monachium nie jest w tym okienku zbyt skory do wielkich wydatków. Klub wydawało się, że dogadał się z Chelsea w celu pozyskania nowego napastnika. Mimo chęci sprzedaży przez Anglików miało to być wypożyczenie. Miało, ponieważ wypożyczenie z opcją wykupu stanęło na włosku z racji… kontuzji jednego z piłkarzy „The Blues”.
Bayern i Nicolas Jackson – to się może… jednak nie wydarzyć
W ostatnim czasie Chelsea bardzo mocno zainwestowała w pozycję środkowego napastnika. Za 35,5 miliona euro (dane za „Transfermarkt”) pozyskano z Ipswich Town Liama Delapa, a także za nieco ponad 60 milionów Joao Pedro z Brighton. Klub z Londynu w żaden sposób nie bał się wydawać pieniędzy na ofensywę, przez co wielu zawodników znalazło się w odstawce i liczyło się z tym, że wkrótce odejdą z Chelsea. W tej grupie był Nicolas Jackson, któremu trener dał jasno do zrozumienia, że będzie miał on bardzo ciężko o minuty.
Jego odejście było zatem pewne, jednak spekulowano, gdzie Senegalczyk może trafić. Sporo mówiło się raczej o klubach Premier League, które były zainteresowane jego usługami. Natomiast od kilku tygodni na pierwsze miejsce wysunął się niemiecki Bayern. Jak jednak donosiły media, oba zespoły długo nie mogły znaleźć porozumienia. Chelsea chciała sprzedaży, natomiast Bayern wolał wypożyczenie.
Jak przekazał Florian Plettenberg z niemieckiego „Sky Sport”, wypracowano konsensus. Bayern Monachium miał wypożyczyć Senegalczyka na jeden sezon i zapłacić za to 15 milionów euro. W umowie zawarto opcję wykupu za 65 milionów euro. Fabrizio Romano w swoim ogłoszeniu transferu podawał z kolei nieco większą kwotę, ponieważ 80 milionów. Co ważne, monachijczycy w całości mieli pokryć wynagrodzenie zawodnika.
🚨💥 EXCLUSIVE | Nicolas Jackson to FC Bayern – DONE DEAL ✔️
Full agreement with Chelsea following the prior verbal agreement with the 24 y/o striker. Loan with an option to buy. Loan fee €15m. One payment. Full salary covered.
Max Eberl was pushing for him. Deal brokered by… pic.twitter.com/KPWbjeIgM1
— Florian Plettenberg (@Plettigoal) August 30, 2025
Mieli ponieważ stała się rzecz, która jest typowym incydentem losowym wpisanym w piłkę nożną. Podczas spotkania z Fulham, urazu doznał Liam Delap. W związku z tym Chelsea poinformowała Bayern, że musi wycofać się z transferu Senegalczyka – zostałaby bowiem z bardzo okrojonymi opcjami na pozycji numer dziewięć.
Enzo Maresca poinformował po meczu na konferencji prasowej, że były napastnik Ipswich Town wypada na około dwa miesiące. Nie wiadomo jeszcze jak skończy się cała sytuacja, ale Jackson bardzo chce, mimo całego zajścia, dopiąć swoją zmianę do mistrza Niemiec. Kto wie więc jakie zwroty akcji czekają nas jeszcze w tej sadze.
Nicolas Jackson – realne wzmocnienie czy pieniądze wyrzucone w błoto?
W tym momencie, warto przedstawić zdanie kibiców na temat senegalskiego napastnika. Głosy wśród kibiców bawarskiego zespołu były mocno podzielone. Choć jest także dużo takich, które mówią, że będąc tak wybrednym niedługo zabraknie zawodników na rynku. Bayern bowiem chciał do końca okna koniecznie przeprowadzić transfer na zasadzie… wypożyczenia.
Niemniej, Bayern zagiął parol na napastnika, który w ostatnim sezonie rozegrał dla Chelsea łącznie 37 spotkań, strzelił 13 goli i zaliczył 6 asyst. Na pewno nie był to jego najlepszy sezon, natomiast w pewnym okresie jego współpraca z Cole’m Palmerem wyglądała bardzo obiecująco. W swoim pierwszym sezonie na Stamford Bridge Jackson rozegrał zaś 44 mecze i uzbierał 17 bramek. I wszystko to całkiem szybko po swoich pierwszych występach w drugiej drużynie Villarrealu. Jackson rozwija się błyskawicznie i jest to godne podziwu, patrząc na jego statystyki z dotychczasowej kariery.
Nicolas Jackson to Bayern is set to become the third most expensive season-long loan deal in football history (Morata to Juventus was two years) [📷 @Transfermarkt] pic.twitter.com/0gXFtQCr5m
— Bayern & Germany (@iMiaSanMia) August 30, 2025
Chelsea zdecydowała się na pozyskanie napastnika po jego obiecujących występach w Villarrealu, w którym to otrzymał pierwszą poważną szansę w profesjonalnym futbolu. W barwach „Żółtej Wodzi Podwodnej” zagrał 48 razy, strzelając przy tym 13 goli. Wówczas ekipa z Londynu musiała zapłacić blisko 40 milionów.
Czy transfer się zwrócił? Trudno to ocenić, bowiem Senegalczyk swoje zrobił – ale na pewno nie zawojował on Premier League. Okienko transferowe dobiega końca i kto wie – może faktycznie Jackson wspomoże Harry’ego Kane’a, a Chelsea znajdzie rozwiązanie dla swojego nagłego problemu.
Fot. PressFocus