Cud w Poznaniu! Fiabema nie tylko na treningu trafił do siatki i dał Lechowi wygraną

Dwa dni po tym, jak Lech Poznań poznał swoich przyszłych rywali w ramach rozgrywek Ligi Konferencji, przyszło mu się ligowo zmierzyć na własnym podwórku z Widzewem Łódź. Gospodarze, którzy nie najlepiej rozpoczęli sezon, mieli swoje trudne momenty, gdy nie potrafili wyjść spod pressingu, ale… je przetrzymali i wyszli zwyciężyli nad zespołem z centralnej Polski 2:1. Bohater był niezwykle zaskakujący – Bryan Fiabema!
Jedna akcja Lecha, jeden gol
Zespół faworyzowanych przez większość ekspertów oraz bukmacherów gospodarzy dość słabo wszedł w mecz. Lech grał bowiem niesamowicie nerwowo w obronie, gdzie ze względu na uraz Antonio Milicia od pierwszej minuty desygnowany został 18-letni Wojciech Mońka. Winny niepewnej gry poznaniaków w defensywie był także sprowadzony kilka tygodni temu Timothy Ouma, który często podwajany przez rywali nie zaznał ani chwili spokoju w rozegraniu. Najwyraźniej dział analiz dobrze to wszystko rozpracował – doskonale wiedzieli na kogo mają naciskać.
Mało brakowało, a w 10. minucie spotkania Widzew wyszedłby na prowadzenie za sprawą gola strzelonego po niemałym zamieszaniu w polu karnym przez Bartłomieja Pawłowskiego. Po tym, jak sektor gości na ENEA Stadionie wybuchnął radością, nastąpiła jednak długa narada sędziego głównego Patryka Gryckiewicza z wozem VAR. Skład arbitrów dopatrzył się wówczas spalonego, przez co bramka nie została uznana.
Oj, spalony bedzie. Szkoda. #LPOWID
— Bardzo pozytywny gość (@1910YNWA) August 31, 2025
Ten trudny moment dla lechitów był jednak swego rodzaju zimnym prysznicem, po którym w końcu zaczął pokazywać swoje walory ofensywne. Po jednej z tego typu akcji w 21. minucie „Kolejorza” na prowadzenie wyprowadził nowy ulubieniec kibiców, czyli Luis Palma. Były zawodnik Celtiku Glasgow, pomimo niewysokiego wzrostu (178 centymetrów) strzelił swojego drugiego gola główką – wcześniej w ten sam sposób trafił z Koroną Kielce. Honduraninowi asystował Joel Pereira, który w początkowych fragmentach meczu dość często zamieniał się stronami ze swoim rodakiem – Joao Moutinho.
𝐋𝐔𝐈𝐒 𝐏𝐀𝐋𝐌𝐀! ⚽🌴 Honduranin perfekcyjnie wykończył dośrodkowanie Joela Pereiry i Lech prowadzi z Widzewem 1:0! 👌
📺 Transmisja meczu w CANAL+ SPORT 3, CANAL+ PREMIUM i w serwisie CANAL+: https://t.co/54KRMEj7C2 pic.twitter.com/B51AAFU6c3
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 31, 2025
Gdy Lech objął prowadzenie, tempo spotkania znacząco zmalało, a do przerwy gra toczyła się najczęściej w środku pola. Tam z kolei wyraźnej przewagi nie mógł zyskać żaden z zespołów, przez co nie obejrzeliśmy w zasadzie żadnej klarownej sytuacji zawodników zarówno Lecha, jak i Widzewa. Taki stan rzeczy oczywiście bardziej pasował obecnemu mistrzowi Polski który przed rozpoczęciem bojów w europejskich pucharach musi skupić się regularnym punktowaniu i walce w PKO BP Ekstraklasie. Statystycznie – obejrzeliśmy trzy strzały celne, patrząc na obie strony. Nie była to porywająca połowa.
Widzew walczył, ale Fiabema przesądził o zwycięstwie
15 minut odpoczynku zdecydowanie lepiej spożytkował zespół Widzewa, który za sprawą ewidentnego faulu Joao Moutinho, już w 48. minucie meczu zapracował na rzut karny. Do strzału z jedenastego metra podszedł kapitan – Bartosz Pawłowski, który celnym strzałem w prawy róg pokonał Bartosza Mrozka. Golkiper powołany przez Jana Urbana na zbliżające się, wrześniowe zgrupowanie źle wyczuł intencje przeciwnika i rzucił się w drugą stronę. Przecież jeszcze niedawno kapitan Widzewa był odsunięty przez Żeljko Sopicia, któremu nie pasował do zespołu!
Bartłomiej Pawłowski wykorzystuje rzut karny i Widzew doprowadza do remisu przy Bułgarskiej! 🎯
📺 Transmisja meczu w CANAL+ SPORT 3, CANAL+ PREMIUM i w serwisie CANAL+: https://t.co/54KRMEj7C2 pic.twitter.com/MTq4rtB8Af
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 31, 2025
Już kilka minut po tym, jak na tablicy wyświetlającej wynik na ENEA Stadionie pojawił się remis, Niels Frederiksen nie zamierzał zwlekać i zarządził aż poczwórną zmianę, w ramach której na boisku pojawili się kolejno: Michał Gurgul, Pablo Rodriguez, Kornel Lisman i Gisli Thordarson. Z publicznością pożegnali się z kolei: Joao Moutinho, Leo Bengtsson, Antoni Kozubal oraz Timothy Ouma.
Roszady te przyniosły wymagany efekt właściwie z natychmiastowym skutkiem, ponieważ w 63. minucie meczu bramkę na 2:1 dla Lecha zdobył słabo, wręcz memicznie grający w ostatnich tygodniach Bryan Fiabema. Norweg bardzo dobrze odnalazł się w polu karnym po rzucie rożnym i z bliskiej odległości pokonał Macieja Kikolskiego. Dla Fiabemy był to pierwszy gol dla Lecha w trwającej już ponad rok karierze w Poznaniu. To istny cud! Ale w końcu Cristiano Ronaldo kiedyś powiedział, że gole są jak keczup – kiedy zaczynają lecieć, to nie przestają. Może podobnie będzie w przypadku rezerwowego napastnika Lecha… który wcześniej „strzelał dużo na treningach”.
𝐁𝐑𝐘𝐀𝐍 𝐅𝐈𝐀𝐁𝐄𝐌𝐀! 🔵⚪ 𝐏𝐈𝐄𝐑𝐖𝐒𝐙𝐘 𝐆𝐎𝐋 𝐖 𝐁𝐀𝐑𝐖𝐀𝐂𝐇 𝐋𝐄𝐂𝐇𝐀! ☝️⚽
Gospodarze prowadzą z Widzewem 2:1!
📺 Transmisja meczu w CANAL+ SPORT 3, CANAL+ PREMIUM i w serwisie CANAL+: https://t.co/54KRMEj7C2 pic.twitter.com/nDst82XVST
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 31, 2025
Widzew nie był zbyt dobrze przygotowany na stratę gola, co spowodowało kolejne okazje dla podopiecznych Nielsa Frederiksena. Do jednej z takich sytuacji doszło w 73. minucie, gdy podanie od Fiabemy w polu karnym otrzymał Kornel Lisman. Młodzieżowiec Lecha nie zachował jednak zimnej krwi i strzelił wysoko ponad bramkę.
Ostatnie minuty meczu to już jednak dość wyraźna przewaga gości, którzy nie mając nic do stracenia z wigorem atakowali pole karne lechitów. Swoje szanse mieli chociażby Samuel Akere oraz Bartłomiej Pawłowski, jednak ostatecznie żadna z prób widzewiaków nie zakończyła się upragnionym golem na wagę remisu. Mecz zakończył się więc niezbyt okazałym, skromnym zwycięstwem gospodarzy 2:1. Druga połowa była już obiektywnie ciekawsza dla postronnego widza – to nie tylko dwie bramki, ale w sumie 16 strzałów (pięć celnych) i obie ekipy z niezłym współczynnikiem xG (0.93 vs 1.25).
🏁 Widzew pokonany, trzy punkty zostają w Poznaniu!
__
90'+4 #LPOWID 2:1 pic.twitter.com/OKKN5HUGhk— Lech Poznań (@LechPoznan) August 31, 2025
Teraz większość piłkarzy Lecha i Widzewa czeka dwa tygodnie bez meczów, ponieważ w kalendarzu przyszedł czas na spotkania reprezentacji. Z „Kolejorza” na zgrupowania seniorskich kadr pojadą: Bartosz Mrozek (Polska), Gisli Thordarson (Islandia), Timothy Ouma (Kenia) oraz Luis Palma (Honduras). Łodzianie także będą mieli swoich przedstawicieli na europejskich arenach. Powołania otrzymali bowiem: Stelios Andreou (Cypr), Juljan Shehu (Albania) i Dion Gallapeni (Kosowo).
Z Poznania,
Mateusz Dukat
fot. PressFocus