Manchester United wzmocni swoją najsłabszą pozycję. Wielki transfer na horyzoncie

Manchester United za chwilę będzie mógł świętować. Wzmocni się bardzo doświadczonym bramkarzem, ponieważ dwaj obecni – Altay Bayindir oraz Andre Onana już popełniali w tym sezonie błędy. Rubem Amorim za chwilę będzie mógł liczyć na nowego golkipera i to nie byle jakiego – mistrza świata!
Manchester United potrzebuje bramkarza
Manchester United ma w bramce Andre Onanę oraz Altaya Bayindira. Choć były dopiero cztery spotkania w tym sezonie, to obaj mogą zapisać już na swoje konto „babole”. Rubem Amorim podjął decyzję zmianie hierarchii w bramce. Początkowo wydawało się, że jest to pokłosie kontuzji Onany, lecz potem portugalski szkoleniowiec przyznał: – To opcja. Staramy się wybierać najlepszych zawodników na każdy mecz. Przyszła kolejka będzie żyłą nowym życiem, a w tym tygodniu wybraliśmy właśnie tę drogę. Nie, to nie kontuzja. Wyzdrowiał, ale chłopaki spisali się świetnie w pre-seasonie i muszę to zrównoważyć.
Altay Bayndir przeszedł szybką szkołę życia. W starciu z Arsenalem został zblokowany na własnej piątce przez Williama Salibę i przez to wpadł jedyny w tym spotkaniu gol. Później z Fulham bardzo niepewnie zachowywał się przy wielu rzutach rożnych. Z Burnley cały zespół United dał się zaskoczyć po dalekim wrzucie z autu Kyle’a Walkera, choć po szalonym spotkaniu udało się „Czerwonym Diabłom” wyszarpać zwycięstwo w 97. minucie przez Bruno Fernandesa, który skutecznie wykonał karnego. Altay nie popełnił tu błędu, ale miał pecha, że odbił piłkę przed siebie po strzale i dobił ją Anthony.
Onana budzi skrajne emocje. Potrafi bronić kapitalnie w beznadziejnych sytuacjach. Gdyby spojrzeć czysto pod kątem statystyki xG w Premier League, to byłby na plusie o jedną uratowaną bramkę, lecz jego problemem było mnóstwo popełnianych błędów – dawał się zaskakiwać z kornerów, skąd bezpośrednio wpuszczał bramki. Robił błędy w meczach z Nottingham Forest czy Brighton już za kadencji Amorima. Kiedy dostał szansę z czwartoligowym Grimsby Town, to dostał gola przy bliższym rogu, a potem ośmieszył się przy wyjściu do kornera, nokautując kolegę z zespołu.
To oznacza, że Manchester United po prostu potrzebuje nowego bramkarza, na którym mógłby polegać. Jak informuje Fabrizio Romano, udało się uzgodnić personalne warunki z Emilianem „Dibu” Martinezem. To bardziej tradycyjny bramkarz, którego królestwem jest pole karne – czy to przy dośrodkowaniach, czy grze na linii. Nie bawi się w rozgrywanie piłki, grę wysoką linią i nie należy do „rozgrywaczy”. Przede wszystkim jest to bramkarz, który w ciągu ostatnich kilku sezonów wyłapał najwięcej dośrodkowań – jest w tym świetny.
🚨 Manchester United have agreed personal terms with Emiliano Martínez and approached Aston Villa!
As exclusively revealed this morning, Dibu is back as concrete option for #MUFC if Lammens deal doesn’t happen.
Talks well underway now. pic.twitter.com/rB7piyzk4F
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) August 31, 2025
Aston Villa wiedziała, że Martinez będzie chciał opuścić Birmingham i sprowadziła na jego miejsce Marco Bizota ze Stade Brestois. Ostatni klubowy rok „Dibu” miał trochę gorszy od jakości, do jakiej przyzwyczaił. Robił pomyłki i sam przyznawał w trakcie sezonu, że idzie mu średnio. Skończył faulem na Rasmusie Hojlundzie i czerwoną kartką. Przez to „The Villans” przeszedł koło nosa awans do Ligi Mistrzów. 32-latka łączono z FC Barceloną czy Manchesterem United. Zbywał pytania o zmianę klubu, ale było „czuć w powietrzu”, że chce zmienić otoczenie po pięciu latach i 213 spotkaniach dla AV.
Poza tym Martinez w domowym spotkaniu z Tottenhamem 16 maja żegnał się z kibicami i był wyraźnie wzruszony. Robił rundkę dookoła i machał fanom na Villa Park. Niespodziewanie jednak dostał jeszcze szansę na występ w tym sezonie, kiedy to wrócił po zawieszeniu. Stanął w bramce podczas przegranego spotkania z Brentford (0:1). Aston Villa ma kiepski start, bo w dwóch meczach zgromadziła tylko punkt. W pierwszym mocno na czyste konto popracował Marco Bizot. Wygrał tam pojedynek sam na sam z Anthonym Elangą już w trzeciej minucie.
Chyba nie trzeba nikomu przypominać występu „Dibu” Martineza i mundialu w Katarze, gdzie uratował Argentynę w finale z Francją. Argentyńczyk pokazuje charakter, bywa szalony, ma „niewyparzoną” gębę, ale nie robi tego interwencjami, tylko tzw. trash talkiem. Kiedy Argentyna pokonała Kolumbię w półfinale Copa America 2021, to najpierw mówił do strzelającego Miny, że wygląda na przestraszonego, a po obronie parodiował strzelca, który we wcześniejszej fazie po strzeleniu karnego wykonał taniec: – Zatańcz teraz, zatańcz teraz! – krzyczał Martinez.
Fot. PressFocus