Legia wygrała ze Śląskiem i powiększyła przewagę nad Piastem do 10 punktów

Legia Warszawa umocniła się na pozycji lidera. Podopieczni Aleksandara Vukovicia wygrali ze Śląskiem 2:0 i w tej chwili mają 10 punktów przewagi nad drugim Piastem

Porażka Piasta szansą dla obu zespołów

Porażka Piasta w meczu z Lechem mogła dawać nadzieję zarówno piłkarzom Legii, jak i Śląska. Legioniści w razie zwycięstwa z drużyną z Wrocławia mogła odskoczyć od reszty na 10 punktów. Z kolei wygrana podopiecznych Vitezslava Lavicki przybliżyłaby ich do walki o drugie miejsce, a także do wypracowania przewagi nad piątą pozycją do pięciu punktów.

Obaj trenerzy zbytnio nie eksperymentowali ze składem. Aleksandar Vuković postanowił jednak dać szansę powracającemu do gry po kontuzji Jose Kante. W wyjściowej jedenastce Legii wyszedł również wchodzący w ostatnim czasie z ławki Andre Martins. Tymczasem Vitezslav Lavicka wystawił w pierwszym składzie Michała Chrapka, który przeciwko ŁKS-owi wszedł na plac gry w drugiej połowie.

Wściekły Kante

Pierwsza połowa dla Legii, choć objęła prowadzenie, przebiegła pod znakiem kontuzji. W 32. minucie boisko musiał opuścić Jose Kante. Gwinejczyk zresztą wywołał kontrowersje, gdyż po zejściu do szatni z wściekłością kopnął koszulkę stołecznego klubu.

Na pierwszej połowie zakończył się także występ Marko Vesovicia. Z powodu kontuzji odniesionej tuż przed przerwą, piłkarz nie wyszedł na drugą część gry.

Gruzin bohaterem

Bohaterem Legionistów okazał się tym razem Walerian Gwilia. Gruzin dwukrotnie znalazł się w polu karnym w odpowiednim momencie. W 35. minucie otrzymał piłkę, która po podaniu od Pawła Wszołka jeszcze się odbiła od piłkarzy Śląska. Za to w 54. minucie swój udział przy golu miał Tomas Pekhart. Czech znalazł miejsce i zamiast uderzać piłkę w kierunku bramki, podał w środek pola karnego do Gwilii. W obu przypadkach Matus Putnocky był po prostu bez szans.

Gwilia po raz kolejny miałby szansę na ciekawą akcję w 75. minucie. Gruzin już prawie wbiegał w pole karne i postanowił podać piłkę do Tomasa Pekharta. Czech został wówczas sfaulowany przez Diego Żivulicia, który w wyniku tej sytuacji otrzymał czerwoną kartkę.

Śląsk może pozazdrościć Lechowi Modera

Piłkarzem Śląska, który zasłużył na wyróżnienie w tym spotkaniu, był Dino Stiglec. Lewy obrońca, podobnie jak w meczu z ŁKS-em, był aktywny na połowie rywala. Kilka razy sam próbował atakować, jak i szukać kolegów. Wszystkie próby Chorwata okazały się jednak nieskutecznie.

Właśnie – nieskuteczność to słowo klucz dzisiejszego spotkania w wykonaniu Śląska. Podopieczni Vitezslava Lavicki do … minuty nie oddali ani jednego celnego strzału. Mówiąc pół żartem, może próbowali brać przykład z Lecha Poznań w meczu z Piastem? Zespół w Wrocławia nie miał jednak w swoich szeregach piłkarza uderzającego z rzutu wolnego tak celnie, jak Jakub Moder. Bo rzutów wolnych to miał akurat dość sporo.

Przewaga Legii rośnie

Po wygranej ze Śląskiem Legia Warszawa umocniła się na fotelu lidera PKO Ekstraklasy. Zespół Aleksandara Vukovicia ma teraz na koncie 63 punkty, czyli o dziesięć więcej niż drugi Piast. To oznacza, że szanse na wyczyn gliwiczan z ubiegłego sezonu bardzo zmalały. Tymczasem po 31. kolejce Śląsk spadł na czwarte miejsce. Podopieczni Vitezslava Lavicki zgromadzili do tej pory 49 punkty, tracąc do Lecha dwa.

Fot. Screen Canal+Sport

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO