Jakub Moder żegna się z Poznaniem. Siedem kluczowych momentów

Jakub Moder w sobotnim meczu pożegna się z Lechem Poznań przed odejściem do Brighton. W meczu z Wisłą Kraków piłkarz po raz ostatni zagra po raz ostatni przed wyjazdem do Anglii. Które momenty w czasie jego pobytu w drużynie “Kolejorza” okazały się najważniejsze?

2 kwietnia 2018  – debiut w meczu z Wisłą Kraków

Kariera Jakuba Modera rozkręciła się na dobre w ubiegłym sezonie. Reprezentant Polski swój pierwszy występ w ekstraklasie zaliczył jednak jeszcze w sezonie 2017/2018. Na pięć dni przed dziewiętnastymi urodzinami w spotkaniu z Wisłą Kraków piłkarz otrzymał swoją pierwszą szansę, i jak się okazało, ostatnią od Nenada Bjelicy. Ten występ przeszedł jednak bez echa i nie ma się co dziwić – piłkarz pojawił się na boisku dopiero w trzeciej minucie doliczonego czasu, zmieniając o rok młodszego Tymoteusza Klupsia.

Głównym bohaterem tego spotkania był Christian Gytkjaer, który zaliczył jeden z najlepszych występów w barwach “Kolejorza”. Duński napastnik odmienił losy spotkania, które Lechici przegrywali od 30. minuty 0:1. To właśnie piłkarz, który aktualnie występuje we włoskiej Monzy zdobył hat-tricka, doprowadzając do zwycięstwa zespołu 3:1. Jakub Moder wszedł na boisko już tak naprawdę wtedy, gdy wszystko było wyjaśnione. Można jedynie wywnioskować, że Nenadowi Bjelicy zależało, żeby piłkarz poczuł atmosferę gry w ekstraklasie. Później już jednak Chorwat nie zdecydował się postawić na 19-latka.

3 sierpnia 2019 – mecz z ŁKS-em

Sezon 2018/2019 Jakub Moder spędził na wypożyczeniu w Odrze Opole. Po powrocie do Lecha piłkarz początkowo występował jednak nie w pierwszym zespole, a w rezerwach. Dariusz Żuraw postanowił dać mu szansę gry w meczu z beniaminkiem ekstraklasy, ŁKS-em przy stanie 2:1. Tym razem 20-letni już zawodnik miał więcej okazji do kontaktu z piłką niż w pojedynku z Wisłą. Wszedł bowiem w 85. minucie za Darko Jevticia.

Potem jednak piłkarz nie grał w pierwszym zespole przez niemal dwa miesiące. Dopiero pod koniec września Dariusz Żuraw zdecydował się go wystawić w meczu Pucharu Polski z Chrobrym Głogów, gdzie postawił na kilku rezerwowych.

28 września 2019 – mecz z Górnikiem Zabrze

Cztery dni po starciu z Chrobrym Jakub Moder otrzymał jednak trzecią szansę gry w ekstraklasie, aczkolwiek pierwszą tak poważną, bo od pierwszej minuty. Powodem takiego ruchu była kontuzja Pedro Tiby, dlatego 20-latek grał w środku pola wraz z Karlo Muharem. Piłkarz jednak wykorzystał tę szansę – był jednym z najlepszych Lechitów na placu gry. Angażował się zarówno w akcje ofensywne, jak i skutecznie wracał na własną połowę. Co więcej, zanotował asystę przy golu Christiana Gytkjaera.

Potem Moder zagrał jeszcze w czterech kolejnych meczach ligowych od początku. Jego występy nie miały wpływ na liczby Lecha, aczkolwiek wynikało to być może z testowania różnych wariantów z udziałem piłkarza przez Dariusza Żurawia. Trener sprawdził wtedy podopiecznego w środku, na pozycji defensywnego pomocnika oraz na “dziesiątce”.

8 lutego 2020 – pierwszy gol, w meczu z Rakowem

Jakub Moder potem jednak sporadycznie pojawiał się w pierwszym zespole, co najwyżej wchodząc na ostatnie minuty. Od początku zagrał potem w 2019 roku tylko raz – w spotkaniu z Arką Gdynia. 2020 rok zaczął się jednak dla piłkarza bardziej obiecująco, chociaż wciąż był rezerwowym.

20-letni piłkarz pojawił się na ostatnie siedemnaście minut spotkania z Rakowem Częstochowa przy stanie 1:0 dla Lechitów. Wprowadzenie piłkarza za Filipa Marchwińskiego okazało się dobrą decyzją Dariusza Żurawia. Większość akcji zespołu rozpoczynała się właśnie od byłego zawodnika Odry Opole, a zespół miał większą pewność siebie na połowie rywala. To doprowadziło do drugiej bramki, zdobytej przez Tymoteusza Puchacza. Z kolei trzeciego gola zdobył właśnie Jakub Moder, z rzutu wolnego. Historia pokazała, że nie był to pojedynczy wyskok, jak w przypadku Mateusza Możdżenia przeciwko Manchesterowi City. Chociaż początkowo takich porównań nie brakowało, 20-latek udowodnił, że jest kimś z wyższej półki.

6 czerwca 2020 – mecz z Zagłębiem Lubin

Dariusz Żuraw przez długi czas stawiał na duet Muhar-Tiba w środku pola. Obecność tego pierwszego była szeroko krytykowana przez ekspertów i kibiców. Chorwat często tracił piłkę na własnej połowie, rozgrywanie nie było jego mocną stroną, w ofensywie uczestniczył sporadycznie, a jego jedyną bronią w odbiorze piłki był faul. Nic dziwnego, że często spotykał się ze słowami krytyki z każdej strony.

Gwoździem do trumny dla Karlo Muhara okazała się pierwsza połowa meczu z Zagłębiem Lubin, po której Lechici przegrywali już 1:3. Jedną z przyczyn tego wyniku była katastrofalna postawa Chorwata w środku pola – przegrywał wszystkie pojedynki z Jewgienijem Baszkirowem i Dejanem Draziciem oraz zbyt wolno wracał pod własną bramkę. Dariusz Żuraw wówczas zareagował, zmieniając go w połowie i wprowadzając Jakuba Modera.

21-latek nie zanotował w tym spotkaniu gola ani asysty, ale można powiedzieć, że odmienił jego losy. Gra Lechitów w drugiej połowie wyglądała już znacznie lepiej, a tercet Baszkirow-Drazić-Starzyński popełniał błędy, które na nich Moder wręcz wymuszał. Piłkarz był zresztą na boisku wszędzie – biegał od bramki do bramki i rozpoczął wiele akcji swojego zespołu. Mecz zakończył się remisem 3:3, a 21-latek już na stałe wywalczył miejsce w pierwszym składzie Lecha.

20 września 2020 – mecz z Wartą

Niektórzy może o tym nie wiedzą, ale zanim Jakub Moder trafił do Lecha, trenował w juniorskim zespole Warty prowadzonym przez Michała Rokickiego. We wrześniu 2020 roku piłkarz po raz pierwszy zagrał w barwach Lecha przeciwko swojemu poprzedniemu zespołowi i ustalił wynik spotkania.

Warciarze przez długi czas się bronili, aczkolwiek skapitulowali pod koniec spotkania. Łukasz Trałka dotknął piłki ręką we własnym polu karnym w końcówce spotkania, a rzut karny wykorzystał właśnie Jakub Moder. Ta sytuacja pokazała, że młody piłkarz nie boi się presji i mimo, że od niego zależały losy meczu, oddał pewny strzał z jedenastu metrów, ustalając wynik spotkania.

29 października 2020 – mecz z Rangers

Po udanych występach w reprezentacji, transferze do Brighton oraz golu i asyście w meczu z Piastem, przyszedł czas na występy w fazie grupowej Ligi Europy. Powiedzmy sobie szczerze, przygoda Lechitów z rozgrywkami nie zakończyła się zbyt dobrze – podopieczni Dariusza Żurawia zanotowali tylko trzy punkty w sześciu meczach i zajęli finalnie ostatnie miejsce w grupie. Mimo to, trzeba pamiętać, że Lechici zaliczyli kilka przebłysków.

Dla Jakuba Modera najlepszym występem w fazie grupowej Ligi Europy był pierwszy mecz z Rangers. Lechici go przegrali, ale sam piłkarz nie mógł mieć wielu powodów do narzekania. 21-latek, który był już formalnie piłkarzem Brighton, wygrał większość pojedynków z rywalami w środku pola. Właśnie dzięki jego postawie szkocka drużyna częściej szukała okazji na skrzydłach. I zresztą to dośrodkowanie Borny Barisicia do Alfredo Morelosa doprowadziło zespół do zwycięstwa 1:0.

Piłkarz Lecha miał tylko problemy z celnością podań, aczkolwiek jego dobre ustawienie sprawiło, że podopieczni Stevena Gerrarda w środku pola nie mieli czego szukać. Lechici przegrali, ale Moder udowodnił, że jest gotowy do gry na Wyspach Brytyjskich, choć wiadomo, że giganci Premier League będą trudniejsi do opanowania w centralnej strefie boiska

19 grudnia 2020 – historia zatoczyła koło

W ostatnim meczu Lechitów roku Jakub Moder wystąpi przy Bułgarskiej po raz ostatni przed wyjazdem do Anglii. Dariusz Żuraw prawdopodobnie da szansę gry piłkarzowi od początku, żeby udanie pożegnał się z miastem i klubem, w którym dojrzał piłkarsko, a także wypromował się na tyle, żeby stać się jednym z najgłośniejszych nazwisk polskiej piłki 2020 roku.

Przygoda Modera z Lechem zakończy się tym samym na 56 spotkaniach w pierwszej drużynie. Jego bilans do tej pory wynosi dziewięć goli i tyle samo asyst. Może w starciu z Wisłą, przeciwko której dwa i pół roku temu debiutował w ekstraklasie, jeszcze poprawi swoje statystyki?

Więcej o historii Jakuba Modera w obszernym tekście FutbolNews.pl.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO