Kolejna odsłona wojny polsko-polskiej. Bramka Porto kością niezgody

Wojciech Szczęsny znalazł się w ogniu krytyki po wtorkowym meczu. Jego Juventus wygrał 3:2, aczkolwiek ze względu na zasadę bramek na wyjeździe – odpadł po dwumeczu z Porto. 

Porto sprawiło sensację

To na razie największa sensacja w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów! Naszpikowany gwiazdami Juventus z Cristiano Ronaldo z przodu, odpadł po dwumeczu z FC Porto. Portugalczycy wygrali mecz u siebie 2:1, aczkolwiek wydawało się, że w Turynie gospodarze okażą się lepsi. Zbigniew Boniek w mediach społecznościowych wytypował wynik 3:1. Chociaż z prezesem PZPN-u często można się nie zgadzać, w tym przypadku był to uzasadniony typ.

Koniec końców, Zbigniew Boniek pomylił się w końcu tylko o jednego gola. To jednak to trafienie okazało się kluczowe. Bramka Sergio Oliveiry w dogrywce sprawiła, że “Stara Dama” do awansu potrzebowała dwóch trafień. Chociaż Federico Chiesa jeszcze sprawił, że Juventus wyszedł na prowadzenie – turyńczycy pożegnali się z rozgrywkami z powodu zasady goli wyjazdowych.

Osąd bohatera

Zatrzymajmy się jednak przy drugim trafieniu Sergio Oliveiry. Gol Portugalczyka od wtorku jest komentowany szeroko ze względu na zachowanie Wojciecha Szczęsnego. Zdania są podzielone – niektórzy uważają, że bramkarz zawalił gola, a część winą obarcza mur.

Piłkarze stojący w murze go zdradzili, ale sam Szczęsny też nie potrafił odpowiednio zareagować na gola – można przeczytać w “Corriere dello Sport”.

Grał dobrze aż do sytuacji ze strzałem Sergio Oliveiry. To prawda, że wina leży także po stronie zawodników w murze, ale on też podszedł do tego zbyt luźno, nieskoncentrowany i ‘frittata’ gotowa – pisali dziennikarze “LGDS”.

Włoskie opinie są tutaj dość wyważone. Tym bardziej, że w przeciągu spotkania golkiper spisywał się dobrze – zanotował pięć interwencji oraz kilka udanych wyjść z pola karnego. Należy też zwrócić uwagę na celność jego podań. 82% to dość dobry wynik na bramkarza. Gdyby jeszcze okazał się celniejszy w długich piłkach, jego postawa meczu mogłaby być oceniona – przynajmniej przez portale statystyczne – bez zarzutu.

Każdy powód jest dobry do wojny polsko-polskiej

Bardziej niż włoscy kibice, na zachowanie Wojciecha Szczęsnego zareagowali polscy dziennikarze i użytkownicy Twittera. Oczywiście po raz kolejny rozpętała się dyskusja o tym, czy lepszym golkiperem jest Wojciech Szczęsny czy Łukasz Fabiański. – Po #JUVPOR (tak, tak mur zawalił, Szczęsny okazał pretensje) upewniłem się: Fabiański nr 1 w reprezentacji – napisał na Twitterze dziennikarz “Przeglądu Sportowego” Grzegorz Rudynek.

Wydaje się, że w oparciu o jedną sytuację, takie opinie są przesadą. Statystyki tutaj nie kłamią. Juventus w tym sezonie zajmuje co prawda dopiero trzecie miejsce w lidze, ale ma na koncie najmniej straconych goli w całej stawce. Wojciech Szczęsny wciąż robi postępy i jego wyjścia do przodu, z którymi niegdyś miał problem, są na lepszym poziomie. Oczywiście, każdemu zdarzają się mecze lepsze i gorsze. Ale w oparciu o jedno spotkanie i bramkę, która nie do końca czy nawet wcale nie jest jego winą, bez sensu wyciągać jakiekolwiek wnioski.

Tym bardziej, że zarówno Wojciech Szczęsny, jak i Łukasz Fabiański są tej kadrze potrzebni. Ich styl gry i ustawianie się w polu karnym wyraźnie się różnią, co może tylko pozytywnie napędzać rywalizację. Także dlatego, że Paulo Sousa ma obwodzie również innych golkiperów, którzy mogą się wkrótce przydać kadrze. Dlatego nie ma sensu wzniecać kolejnej wojny polsko-polskiej w oparciu o jedną sytuację. Zdarzyło się, i tyle – a Szczęsny miał kilka meczów lepszych i słabszych – choćby pierwszy mecz z Porto w jego wykonaniu był po prostu słabszy. No cóż, niestety, żyjemy w świecie memów i gifów i coraz rzadziej zwracamy uwagę na postawę w całym meczu. “Doradzanie” selekcjonerowi w oparciu o jedno spotkanie jest na pewno bezzasadne.

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO