Albański Messi i reszta. Gdzie się podziali nowi piłkarze Legii?

Legia Warszawa w zimowym oknie transferowym pozyskała czterech nowych piłkarzy. Spośród nich jednak tylko Artem Szabanow otrzymał poważne szanse. Reszta na razie wchodziła na ogony bądź grała głównie w rezerwach. Po miesiącu już można mówić o nich w kategorii niewypałów?

Michniewicz zmienił oblicze zespołu bez wykorzystania nowych piłkarzy

Kibice Legionistów w zimowym oknie transferowym długo domagali się transferów. Oczywiście – sytuacja zespołu była przez pewien czas nieco inna. Legia Warszawa obecnie jest pewnym liderem ekstraklasy, aczkolwiek jeszcze miesiąc temu w założeniu miała się bić o to miejsce z Pogonią. Dlatego też brak nowych piłkarzy był przez fanów stołecznej drużyny uważany za niezbyt dobrą perspektywę w kontekście przyszłych wyników. Szczególnie, że jesienią Czesław Michniewicz miał problem z uzupełnieniem niektórych pozycji, czego dowodem było często niewykorzystanie wszystkich zmian w trakcie meczów. Poza tym, piłkarze na konkretnych pozycjach wydawali się dosyć jednoliniowi – wydawało się, że nie ma miejsca na eksperymenty.

W rundzie wiosennej Czesław Michniewicz zamknął usta wielu krytykom. Trener postawił na ustawienie z trzema obrońcami, ustawiając na pozycjach wahadłowych/prawych pomocników Filipa Mladenovicia i Pawła Wszołka. Z kolei Josip Juranović został z tyłu i jest częścią trzyosobowego bloku. Co więcej, trener Legii przeprowadził rewolucję tak naprawdę bez udziału nowych piłkarzy. O ile Artem Szabanow miał swoje szanse, pozostała trójka jeszcze nie dostała poważnej szansy.

Messi nie gra

Piłkarzem, który mógł wzbudzać nadzieję był na pewno Ernest Muci. Czesław Michniewicz sam porównał Albańczyka do Messiego. Zresztą sami dowiedzieliśmy się, że 20-latek jest takim zawodnikiem, jakiego Legii po prostu brakuje.

Ernest Muci jest uniwersalnym zawodnikiem i potrafi sobie radzić zarówno w środku, jak i na skrzydłach. W ataku najlepiej czuje się jednak w ustawieniu z dwoma napastnikami, jako ten nieco bardziej cofnięty – wyznał w rozmowie dla “FutbolNews.pl” albański dziennikarz Endrit Sauku.

Ernest Muci, mimo zapewnień trenera o szansach w pierwszym zespole, na razie nie miał okazji do tego, by pokazać swoje umiejętności. Albańczyk zagrał do tej pory w dwóch meczach – raz na całą połowę, raz na kilka minut. Co z porównaniami do Messiego? No cóż, patrząc na jego dotychczasową grę, są one przesadzone. Trener Legii jednak widzi piłkarza na co dzień, więc może wkrótce jego słowa znajdą potwierdzenie na boisku. Może Muci otrzyma szansę w pojedynku z Zagłębiem? Czesław Michniewicz nie wyklucza takiej opcji.

Ernest Muci zadebiutował najszybciej, poza Szabanowem, który wszedł na boisko w przerwie meczu z Wisłą Płock. Liczę na Ernesta. Okoliczności ostatniego meczu były takie, że był przygotowany do zmiany, lecz padł gol dla Warty i zmiana została wycofana. Żałuję bardzo, że tak się stało, obejrzelibyśmy go. Grał krótko w Zabrzu, nie za długo z Piastem Gliwice – i tak do końca nie widzieliśmy go jeszcze w poważnych zawodach. Być może będzie taka okazja z Zagłębiem Lubin – przyznał Czesław Michniewicz.

Rusyn wciąż niegotowy do występów w pierwszym zespole

Jeszcze mniej szans do tego, żeby pokazać się w jakikolwiek sposób w pierwszej drużynie miał Nazarij Rusyn. Trudno jednak powiedzieć, jaki był sens pozyskania tego piłkarza. Ukrainiec w rundzie jesiennej przez długi czas był kontuzjowany, a w Legii na razie nie widać jego perspektyw na grę. Pół godziny w meczu Pucharu Polski z Piastem i 59 minut w spotkaniu rezerw to bez wątpienia mało na piłkarza, który trafił do “Wojskowych” z Dynama Kijów. Owszem, 22-latek jest tylko wypożyczony, ale to po prostu przykład piłkarza, który może wypalić albo nie, bez żadnej gwarancji. Sam trener Legionistów na razie dość asekuracyjnie wypowiada się na temat nowego podopiecznego.

Jeśli chodzi o Rusyna – zaczął trenować z zespołem po długiej przerwie w klubie, nie za wiele grał, miał kontuzję. Przyjechał do nas, początek był udany, na świeżości, potem przyszły trochę trudniejsze dni. Rozegrał minuty w drugiej drużynie. Jest przewidziany na wyjazd do Lubina, zobaczymy jakie będą okoliczności, czy dostanie minuty, czy nie. Ale wierzę, że wszystko będzie szło w dobrym kierunku – stwierdził podczas konferencji trener Legii.

Uzbek wciąż czeka na debiut

Z kolei Jasurbek Jaxshiboyev nie dostał jeszcze ani jednej szansy gry w barwach Legii. Pojawił się tylko na ławce rezerwowych w meczu z Wisłą Płock i Górnikiem i na razie na tym koniec. W dodatku Uzbek doznał kontuzji, przez co ostatnio był wyłączony z treningów pierwszej drużyny. Piłkarz podobno ma znaleźć się w kadrze Uzbekistanu na najbliższe mecze międzypaństwowe, więc jego dyspozycja wydaje się już nie najgorsza. Mimo to, w meczu z Zagłębiem na pewno nie zagra, gdyż dopiero w przyszłym tygodniu wróci do normalnych treningów.

Jasurbek nie znajdzie się w kadrze na mecz z Zagłębiem. Do końca tygodnia będzie pracował z trenerami od przygotowania motorycznego. Od przyszłego tygodnia wejdzie w normalny trening i mam nadzieję, że wszystko będzie z nim okej, będzie mógł trenować na sto procent. I wtedy będziemy mogli planować jego przyszłość. Na dziś jest troszkę za wcześnie, musimy poczekać na efekty rehabilitacji – zdradził podczas konferencji przed meczem z Zagłębiem Czesław Michniewicz.

Szabanow na razie jedynym przydatnym transferem?

Najwięcej okazji do gry spośród nowych nabytków Legii otrzymał Artem Szabanow. I na razie można mieć mieszane uczucia. Chociaż w lidze prezentował się przyzwoicie, na razie najbardziej zapamiętano mu starcie Pucharu Polski z Piastem, w którym piłkarz był odpowiedzialny za stratę obu goli. Ukrainiec również miał ostatnio problemy z dyspozycją fizyczną, aczkolwiek Czesław Michniewicz twierdzi, że jego podopieczny wraca do formy.

Artem Szabanow narzeka na lekki uraz, trenowaliśmy intensywnie przez ostatnie dni. Ale mam nadzieję, że wszystko będzie okej i będzie do naszej dyspozycji – dodał szkoleniowiec Legionistów.

***

Krótko mówiąc, z nowych piłkarzy Legii tylko jeden otrzymał swoją szansę. Trójka z nich jednak sprawia wrażenie wciąż nieprzygotowanych fizycznie do gry w pierwszym zespole. Na razie Ernest Muci, Jasurbek Yaxshiboyev i Nazarij Rusyn jeszcze nie dostali swoich prawdziwych szans. Można więc powiedzieć, że na razie Czesław Michniewicz bardziej odkrył nowych zawodników w dotychczasowym składzie aniżeli w piłkarzach pozyskanych zimą. Może to jeszcze za wcześniej, żeby już oceniać ostatnie transfery Legionistów, ale na razie nie zasługują one na pozytywną ocenę. Do końca sezonu pozostało jednak tylko dziewięć meczów i trudno przewidzieć, co musiałoby się stać, żeby Muci, Yaxshiboyev i Rusyn otrzymali swoje szanse.

Fot. Janusz Partyka/Legia.com

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO