Strefa Niższych Lig: Podsumowanie jesieni w III lidze
06.12.2021

Runda jesienna w Polsce powoli dobiega końca. Swoje zmagania zakończyły ekipy niższego szczebla. Mowa tutaj choćby o czterech grupach trzecioligowych. Czas więc przyjrzeć się temu, co wydarzyło się przez kilka ostatnich miesięcy na boiskach czwartego poziomu ligowego w naszym kraju.

Grupa I

Prowadzenie po jesieni jest w rękach Legionovii Legionowo. W ostatnich latach trochę ekipa spod Warszawy spędziła na szczeblu centralnym i jak widać jest ochota do powrotu. Przede wszystkim ofensywa pozwoliła zameldować się na tym miejscu. 39 strzelonych goli to najlepszy wynik w grupie obok rezerw Legii. Podobny wynik strzelecki zanotowała także Lechia Tomaszów Mazowiecki(38).

Na drugim miejscu Świt Nowy Dwór Mazowiecki, co jest dobrym rezultatem. Zwłaszcza patrząc na fakt, że przed sezonem stracili najlepszego napastnika. Arkadiusz Ciach wybrał rywala ligowego – Legie II. Ta z kolei na miejscu szóstym, choć ma jedno zaległe spotkanie. Warto dodać, że warszawski klub miał zawirowania w trakcie rundy. W końcu do pierwszego zespołu odszedł Marek Gołębiewski. Być może w niedalekiej przyszłości na stałe trafi tam także Szymon Włodarczyk. Młody napastnik strzelił ostatnio gola w barwach pierwszego zespołu, a jesień miał niezłą także w III lidze. Siedem bramek to jednak ledwie połowa dorobku najlepszego strzelca. Tym został Kamil Sabiłło z Unii Skierniewice. Drużyna z województwa łódzkiego ma za sobą udaną rundę. Czwarte miejsce, a po drodze była okazja spotkać się z Lechem Poznań w rozgrywkach Pucharu Polski.

W drugiej części tabeli m.in. rezerwy ŁKS-u oraz Jagiellonii. Ciekawe, że w strefie spadkowej jest Sokół Aleksandrów Łódzki. Przez trzy sezony okupowali ligowe podium. W sezonie 2017/2018 byli na trzecim miejscu, później dwukrotnie “wicemistrzostwo”. Dopiero w ubiegłym sezonie polecieli w drugą część tabeli. Teraz tylko beniaminek Wissa Szczuczyn uratował ich od miana czerwonej latarni w połowie sezonu.

Grupa II

Tutaj lider nie mógł być inny. Na szczycie Olimpia Grudziądz. Ostatnie dwa sezony to pasmo porażek. Najpierw spadek z do II ligi, a później od razu wypadnięcie poza szczebel centralny. Dla wielu klubów byłoby to gwoździem do trumny i drogą w kierunku upadku. Tym bardziej w mieście, w którym piłka nożna musi ustępować miejsca żużlowi na najwyższym poziomie. Marcin Płuska i spółka wykonali jednak jesienią kapitalną robotę. Jeden punkt przewagi nad Kotwicą Kołobrzeg to liga. Poza tym trzecioligowiec dotarł do 1/4 finału Pucharu Polski! Wyeliminowali po drodze m.in. Wartę Poznań, a po nowym roku do Grudziądza przyjedzie jeszcze Wisła Kraków.

Liga to jednak tylko dodatek do rozgrywek ligowych. W końcu celem jest powrót przynajmniej do grona drugoligowców. Na dzisiaj jest dobra droga, a w tym wszystkim spora zasługa najlepszego strzelca jesieni – Jakuba Bojasa. Do dwunastu goli w lidze, dorzucił także trzy w Pucharze Polski, będąc gwiazdą drużyny. Tuż za nim zawodnik wicelidera. Grzegorz Goncerz przez wiele lat był podporą GieKSy Katowice, potem była Stal Rzeszów, aż zjechał znacznie niżej.

Na szóstym miejscu inna drużyna, która miała okazje pograć w PP – Świt Skolwin. Dwie pozycje niżej Polonia Środa Wielkopolska, która w ubiegłym sezonie długo walczyła z Radunią i Świtem o awans do II ligi. Temu klubowi warto jednak przyglądać się z innego względu – czołówka województwa pod względem szkolenia. Niżej znane firmy – rezerwy Pogoni Szczecin, wracająca na ten poziom Zawisza Bydgoszcz, a na 12. miejscu Elana Toruń. Zdecydowanym outsiderem jest Kluczevia Stargard. 6 punktów po jesieni to najgorszy wynik wśród trzecioligowców.

Grupa III

To prawdopodobnie najciekawsza z grup trzecioligowych. Po awansie Ruchu na szczebel centralny, sporo ekip chciałoby dokonać tego samego. W ubiegłym sezonie długo z Niebieskimi rywalizowały Polonia Bytom oraz Ślęza Wrocław. Dzisiaj to ekipy numer trzy i cztery po jesieni. Zwłaszcza dla tych pierwszych to kapitalny wynik. Rundę rozpoczęli od czterech punktów w pięciu meczach. Zakończyli jednak zdobyciem 25 na 27 możliwych punktów w dziewięciu ostatnich spotkaniach. Dopiero domowy mecz z Miedzią Legnica okazał się remisem.

Na prowadzeniu jednak duet LKS Goczałkowice-Zdrój i Zagłębie II Lubin. Różnica wynosi jeden punkt na korzyść drużyny Łukasza Piszczka. Niestety były reprezentant Polski doznał kontuzji w ostatnim meczu rundy, właśnie podczas wyprawy LKS-u do Wrocławia. Musiał opuścić boisko przedwcześnie. To jednak wówczas nie przeszkodziło mu w wypełnianiu swoich “obowiązków”, czyli rozdawaniu autografów. Pozycje niżej Miedziowi, których w 2020 roku przed spadkiem do IV ligi uchronił covid… Pół roku temu piąte miejsce, a teraz będzie walka o drugoligowe derby z rezerwami Śląska. Duża w tym zasługa Patryka Kusztala. Młody napastnik już zadebiutował w pierwszym zespole, a jesienią 11 razy pokonał bramkarzy rywali. To dało drugie miejsce, gdyż prowadzi Piotr Stępień ze Ślęzy Wrocław. Warto dodać, że najlepsi strzelcy pochodzili z najskuteczniejszych drużyn. Zagłębie strzeliło aż 46 goli, a Ślęza 44 w osiemnastu meczach!

W połowie tabeli jest dawno nie widziana na tym poziomie rozgrywek Odra Wodzisław Śląski. To była bardzo dziwna runda dla nich. Z jednej strony sporo młodych zawodników i dobre 9. miejsce na koniec jesieni. Z drugiej było kilka poważniejszych wpadek. Na wyjazdach stracili aż 21 goli, w tym 7 w Lubinie. To była prawdziwa pięta achillesowa tej ekipy.

W tej grupie także mamy pierwsze przedstawicielstwo klubów z województwa lubuskiego. Żadnej ekipy na centralnym poziomie, żadnej w CLJ-tkach. Dopiero na jedenastym miejscu jest Carina Gubin. Niżej Lechia Zielona Góra i Warta Gorzów Wlkp. Ta ostatnia w strefie spadkowej, ale i lechiści mogą bić się o utrzymanie. Krótko mówiąc w lubuskim nadal fatalna sytuacja sportowa.

Grupa IV

Ostatnia z grup i znowu rezerwy wysoko. Cracovia prowadzi po jesieni, ale sytuacja jest niezwykle wyrównana. Szósta Stal Stalowa Wola traci do lidera ledwie cztery punkty. Po drodze m.in. sensacja z ŁKS-u Łagów. Świętokrzyski klub drugi sezon z rzędu gości na tym poziomie i stale robi progres.

To jednak “Stalówka” miała być zdecydowanym faworytem rozgrywek. Marek Citko sprowadzony w roli doradcy zarządu, ogromne kontrakty, sięgające nawet kilkunastu tysięcy złotych dla największych “gwiazd”. Tymczasem przez większość rundy ekipa z Hutniczej zawodziła. Młody trener Roland Thomas szybko stracił posadę. Jego miejsce od 17 września zajął Łukasz Bereta. Także perspektywiczny szkoleniowiec, który ma doświadczenie w awansie. Przecież kilka miesięcy temu wprowadził Ruch Chorzów poziom wyżej.

W czołówce także Podhale Nowy Targ z trenerem Szymonem Grabowskim. Klub kojarzący się z hokejem od wielu lat chciałby wejść wyżej. Walczył wcześniej z Resovią, Garbarnią, Stalą i Motorem. Teraz znowu jest w ścisłej czołówce ligi, a do tego ma najlepszy atak po jesieni – 41 goli.

Jeśli chodzi o strzelone gole, prowadzi Adrian Gębalski z Czarnych Połaniec. Tuż za nim tercet Marcin Stefanik(Siarka) oraz dwóch piłkarzy reprezentujących lubelskie kluby. Ezana Kashsay z Chełmianki to przedstawiciel egzotyki. Gracz rodem z Erytrei do 8. kolejki tylko raz trafił do bramki rywala. W Nowym Targu hat-trickiem odpalił maszynę. Do końca rundy nie trafił potem tylko w dwóch meczach. Tradycyjnie w czołówce Wojciech Białek z Avii Świdnik. W maju skończy 40 lat, a mimo tego nadal strzela, jak najęty. Mało sportowy tryb życia, ale umiejętności i regularność pozostała. Z jedenastu goli ani razy nie udało mu się zrobić dubletu, nie mówić o czymś więcej!

Na samym dnie duet Wólczanka Wólka Pełkińska i Tomasovia Tomaszów Lubelski. Drudzy to beniaminek i ich postawa nie może dziwić. Różnica pomiędzy IV ligą lubelską a poziomem makroregionalnym okazuje się jednak zbyt duża. Wólczanka po kilku latach bicia się o drugą ligę, teraz zmierza do IV. To może być kłopot szczególnie dla… Stali Rzeszów. Mowa bowiem o klubie filialnym, który ograł dla rzeszowian kilku zawodników, z których dzisiaj chętnie korzysta się nad Wisłokiem.