Wisła Płock z pierwszą porażką w tym sezonie! Arka wciąż niepokonana przed własną publicznością

Gdy jeszcze polscy kibice nie zdążyli odetchnąć po emocjach związanych z Ligą Konferencji rozpoczęła się siódma kolejka Ekstraklasy, a na jej inaugurację Wisła Płock mierzyła się w Gdyni z Arką. Zdecydowanym faworytem tego starcia byli goście, którzy do Trójmiasta przyjechali jako ligowy lider. Mocno niespodziewanie to drużyna Dawida Szwargi po końcowym gwizdku cieszyła się z trzech punktów. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Edu Espiau.
Starcie dwóch beniaminków na start kolejki
Arka Gdynia zdecydowanie nie ma najlepszego początku po awansie do Ekstraklasy. Do starcia z Wisłą beniaminek miał zaledwie jedno zwycięstwo w obecnych rozgrywkach. Przed własną publicznością po emocjonującym starciu pokonał Pogoń Szczecin. Poza tym zespół Dawida Szwargi zremisował z Legią Warszawa i Radomiakiem oraz musiał uznać wyższość Motoru Lublin, GKS-u Katowice i przede wszystkim w ostatniej kolejce Gdynianie w prestiżowych derbach ulegli Lechii Gdańsk. Suma pięciu punktów przed tą serią gier dawała minimalną przewagę nad strefą spadkową, co nie było dobrym prognostykiem przed dalszą częścią sezonu.
𝑋𝐼 ✖️ #ARKWPŁ
____
🤝 Sponsorem Meczu jest PGZ Stocznia Wojenna. pic.twitter.com/IB5sTn08tu— Arka Gdynia (@ArkaGdyniaSA) August 29, 2025
W przeciwieństwie do przeciwnika Wisła Płock do meczu w Gdyni przystępowała w niezwykle komfortowej sytuacji. Wiedziała, że niezależnie od wyniku starcia z Arką na całą przerwę reprezentacyjną pozostanie na fotelu lidera. To wszystko dzięki bardzo dobrym wynikom, jakie beniaminek zanotował w pierwszych kolejkach nowego sezonu. To wciąż jest jedyna ekipa w stawce, która nie zaznała smaku porażki w sześciu pierwszych seriach gier. Drużyna Mariusza Misiury zremisowała z łódzkim Widzewem, a poza tym pokonała takie zespoły jak: Korona Kielce, Raków Częstochowa, Legia Warszawa i Zagłębie Lubin. W ostatniej kolejce „Miedziowi” w Płocku decydującego gola stracili dosłownie w ostatniej akcji meczu.
👔 Wybrańcy trenera Misiury na #ARKWPŁ ⤵️ pic.twitter.com/6yfkj5BAIb
— Wisła Płock (@WislaPlockSA) August 29, 2025
Mimo szans do przerwy bez bramek
Mecz w pierwszych minutach nie obfitował w zbyt wiele emocji dla kibiców obu stron. Spotkanie było w wyrównane i w dużej mierze toczyło się w środku pola, obowiązkowe przez co nie było zbyt wielu strzałów i brakowało jakiś odważniejszych prób rozpoczęcia strzelania w siódmej kolejce Ekstraklasy. Dopiero z biegiem czasu na boisku w Gdyni zaczęło się robić ciekawiej i oba zespoły coraz chętniej podejmowały próby ofensywne.
W 25. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez gości niezwykle zakotłowało się w polu karnym Arki. Strzał z woleja Łukasza Sekulskiego obronił Damian Węglarz, jednak do piłki dopadł Marcin Kamiński. Bohater niedawnego meczu z Legią trafił tylko w słupek, ale tam już znalazł się Kevin Custovic, który także nie umieścił piłki w siatce. Gospodarze mieli masę szczęścia i jak najszybciej wybili futbolówkę z własnego pola karnego. Piłkarze Wisły jeszcze sygnalizowali zagranie ręką jednego z podopiecznych Dawida Szwargi, jednak sędzia nie ugiął się pod tymi protestami.
Ruszyło się trochę#ARKWPŁ pic.twitter.com/oyeC1UaylN
— Polski Ligowiec (@polski_ligowiec) August 29, 2025
Tuż przed gwizdkiem sędziego zapraszającym piłkarzy na przerwę znów groźnie zrobiło się po rzucie wolnym wykonywanym przez Wisłę. Po dośrodkowaniu piłka spadła pod nogi Marcina Kamińskiego, który tym razem uderzył nogą. Blisko było urodziwego trafienia tuż przy słupku bramki Damiana Węglarza, jednak w ostatniej chwili jeden z zawodników gospodarzy interweniował na linii bramkowej i uchronił swój zespół przed stratą gola. Mimo dobrych okazji także po stronie Arki piłkarze obu drużyn zakończyli pierwszą połowę przy bezbramkowym remisie.
Decydujący cios na wagę trzech punktów
Druga połowa zaczęła się dla Arki w najlepszy możliwy sposób. Po upływie zaledwie kilku minut Sebastian Kerk odebrał piłkę blisko pola karnego Wisły. Oddał piłkę do Marca Navarro, a ten dograł tuż przed bramkę, gdzie idealnie odnalazł się Edu Espiau. Hiszpański napastnik od razu zdecydował się na uderzenie i była to świetna decyzja, bowiem zaskoczył Rafała Leszczyńskiego, który musiał po chwili wyciągać piłkę z siatki.
ESPIAU! Kłopoty lidera! 👀
Arka rozpoczyna drugą połowę golem! ⚽
📺 Mecz trwa w CANAL+ SPORT3 i w serwisie CANAL+: https://t.co/54KRMEj7C2 pic.twitter.com/EOYRYOXfDs
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 29, 2025
Wisła była mocno zdeterminowana, by doprowadzić do wyrównania i goście przejęli kontrolę nad meczem, jednak mieli problem, by mocniej przycisnąć przeciwnika i tworzyć kolejne sytuacje bramkowe. Bardzo blisko niezwykle efektownego gola na blisko 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry był Giannis Niarchos. Grek złożył się do spektakularnej przewrotki, która wyszła mu całkiem udanie, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Damiana Węglarza.
Może jeszcze @WislaPlockSA utrzyma status niepokonanego#ARKWPŁ pic.twitter.com/1skGwgMDl0
— Polski Ligowiec (@polski_ligowiec) August 29, 2025
Na pięć minut przed końcem Arka mogła przypieczętować swoje drugie zwycięstwo po powrocie do Ekstraklasy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w polu karnym Rafała Leszczyńskiego odnalazł się Kike Hermoso i skierował piłkę do siatki, jednak jak się okazało jego radość była przedwczesna, bowiem sędzia odgwizdał spalonego.
Przyklepania wygranej jeszcze nie będzie#ARKWPŁ pic.twitter.com/QPASamGWGp
— Polski Ligowiec (@polski_ligowiec) August 29, 2025
Mimo prób z obu stron już więcej piłka do siatki nie wpadła. Arka mogła cieszyć się z drugiego zwycięstwa w tym sezonie i oddalenia się od strefy spadkowej. Piłkarze Dawida Szwargi wciąż są niepokonani przed własną publicznością. Wisła niezależnie od wyników innych spotkań utrzyma się przynajmniej do następnej kolejki na fotelu lidera Ekstraklasy, jednak „Nafciarze” przerwali swoją spektakularną passę bez porażki.
Fot. Screen Canal Plus Sport