Wyróżnienia 24. kolejki Betclic 2. Ligi

W 24. kolejce Betclic 2. Ligi mieliśmy przede wszystkim do czynienia z wielkim hitem na samym szczycie. Pogoń Grodzisk Mazowiecki pokonała Wieczystą Kraków, a po spotkaniu trener Marcin Sasal nie omieszkał wbić szpilki wiceliderowi. Oprócz tego doszło też do jednej gigantycznej wręcz sensacji.
Piłkarz 24. kolejki Betclic 2. Ligi – Jakub Apolinarski (Pogoń Grodzisk Mazowiecki)
Nie strzelił żadnego gola, ale za to zanotował dwie asysty i błyszczał w hicie kolejki. Do tego dochodzi też background – w Kanale Sportowym trener Sławomir Peszko publicznie opowiedział o zainteresowaniu trzema kluczowymi zawodnikami lidera, no to byli zmotywowani podwójnie, a może i potrójnie. Jeden z nich to właśnie Jakub Apolinarski, który w hicie kolejki dwoił się i troił. To był zresztą mecz wahadłowych, bo i na drugiej stronie równie zmotywowany biegał Nikodem Niski – jego nazwisko także padło w kontekście zainteresowania Wieczystej.
Apolinarski wykonuje wiele dośrodkowań i pokazał, że potrafi być w tym precyzyjny. Już od początku mocno dawał się we znaki grającemu na lewej obronie Rafałowi Pietrzakowi. Pierwsza bramka? Dośrodkowanie Apolinarskiego ze stojącej piłki w idealny punkt – trudny dla obrońców i bramkarza, a Karol Noiszewski mógł tylko przyłożyć nogę do woleja. Przy bramce na 2:0 Apolinarski przyjął sobie piłkę, zakręcił w głowie Pietrzakowi i oszukał wszystkich źle ustawionych obrońców Wieczystej, którzy byli za blisko bramki. Po prostu wycofał piłkę do lewego wahadłowego Nikodema Niskiego.
Apo dogrywa, Noisza i Niko strzelają! 🫡 pic.twitter.com/JV955udohx
— Pogoń Grodzisk Mazowiecki (@PogonGrodzisk) March 30, 2025
Apolinarski mógł mieć nawet jeszcze lepsze liczby, ale Odolak nie wykorzystał świetnej okazji i uderzył za lekko, gdy wahadłowy odzyskał piłkę i mu podał, w innej akcji z kolei sam Apolinarski przegrał jeden na jeden z Antonim Mikułko, bo zrobił nieudaną podcinkę. Od jeszcze jednej asysty „uchronił go” w ostatniej chwili Pazdan, a Jacek Góralski równie dobrze mógł mieć czerwoną kartkę za – wydawało się – specjalny atak łokciem na twarz Apolinarskiego. Wieczysta dążyła do wyrównania, ale to się nie udało. Dijan Vukojević tuż przed końcem trafił w poprzeczkę. Pogoń po meczu wrzuciła takie zdjęcie:
Można to interpretować podwójnie – z jednej strony jako odpowiedź na bezpośredni mecz z Wieczystą i słowa Peszki o zainteresowaniu piłkarzami, ale głównie chodzi o to, że walizkę z pieniędzmi trzyma prezes – Marek Finkowski, a banknoty mają na środku jego wizerunek. To nawiązanie do głośnej sprawy, gdy trener Marcin Sasal publicznie kłócił się z prezesem i mówił, że premie za zdobyty punkt są żenujące. Wszystko zostało jednak zażegnane. Pogoń bawi się w socialach.
Bramka 24. kolejki Betclic 2. Ligi – Jakub Ryś (Rekord Bielsko-Biała) vs ŁKS Łódź II
To był dobry mecz do oglądania, ponieważ Rekord Bielsko-Biała prowadził 2:0, a rezerwy ŁKS-u Łódź pokazały, że są w dobrej formie i odwróciły wynik spotkania, dążąc jeszcze w końcówce nawet do zdobycia trzech oczek. Gracze w białych koszulkach raz za razem atakowali w pięciu, sześciu, siedmiu, próbowali mnóstwa uderzeń z dystansu, ale wiele z nich zatrzymywał Wiktor Kaczorowski, który miał sporo roboty. Młodzi zawodnicy ŁKS-u mocno kopali zza szesnastki, kiedy tylko mieli trochę miejsca.
A jednak ten najpiękniejszy strzał z daleka i to nie tylko w meczu, a w całej kolejce był autorstwa ich rywala – Jakuba Rysia. Ponad 20 metrów do bramki, stojąca piłka, idealna na lewą nogę. Ryś podszedł i uderzył trochę w stylu spadającego liścia. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, co dodaje efektowności trafieniu. To druga bramka Rysia w tym sezonie – pierwszą zdobył w derbach Bielsko-Białej, gdy po wejściu z ławki w doliczonym czasie przypieczętował wygraną 3:0.
Młodzieżowiec 24. kolejki Betclic 2. Ligi – Oliwier Kwiatkowski (Polonia Bytom)
Polonia Bytom i Świt Szczecin zafundowały kibicom taki spektakl, który zostanie zapamiętany na długo, ale do tego meczu jeszcze wrócimy. Pora skupić się na głównym aktorze tego widowiska. Gdyby użyć terminologii filmowej, to Oliwier Kwiatkowski był aktorem drugoplanowym, który miał do wypowiedzenia raptem trzy czy cztery kwestie, ale skradł nimi show – jak Jack Nicholson w filmie „Ludzie honoru” (polecam dla tej roli) – wchodzi na rozprawę jako pułkownik na 10 minut i kradnie ekran. To właśnie kimś takim był Oliwier Kwiatkowski!
Młody zawodnik wszedł na boisko w 66. minucie przy stanie 3:3. Jesienią głównie grzał ławę i siedział tam przez całe mecze, wiosną zaczął dostawać szanse od trenera Łukasza Tomczyka. Teraz zagrał – jak na ten moment – swój najlepszy mecz w życiu. Młody zawodnik z rocznika 2005 został bohaterem – najpierw przyjął w polu karnym, nawinął obrońcę i zdobył bramkę na 4:3, a później – gdy goście wyrównali – trafił jeszcze na 5:4 w 94. minucie. Znów była to błyskawiczna decyzja – przyjął piłkę i od razu huknął z 16 metrów.
🗣SZANSA KWIATKOWSKI GOOOOL GOOOOL GOOOL⚽️⚽️⚽️⚽⚽️
ZOBACZYŁ, STRZELIŁ I ZWYCIĘŻYŁ‼️Nic więcej dodawać nie trzeba,
łapcie skrót. 😏📺https://t.co/ikKuXDVvQE pic.twitter.com/b6HbDvtXO6
— BS Polonia Bytom (@PoloniaBytom) March 31, 2025
Mecz 24. kolejki Betclic 2. Ligi – Polonia Bytom – Świt Szczecin 5:4
Tym sposobem płynnie przechodzimy do najlepszego meczu kolejki, który jest wielką kandydaturą na mecz sezonu. Dziewięć bramek, zwroty akcji, przesądzenie o wygranej w doliczonym czasie i niespodziewanym bohaterem nastolatek bez żadnej bramki w klubie. To się nazywa scenariusz. Już po 15 minutach goście prowadzili 2:0 za sprawą trafienia Jonatana Strausa z główki po rzucie rożnym oraz wykorzystanego karnego przez Szymona Kapelusza. Gospodarzom pomógł Jakub Rajczykowski, który prostą piłkę wybił prosto pod nogi Jeana Sarmiento i w 21. minucie mieliśmy 1:2.
Pod koniec połowy znów się rozkręciło – Axel Holewiński mógł mówić o dużym szczęściu, gdy sfaulował Kapelusza. Poza polem karnym dostałby czerwoną kartkę, a tak arbiter nie zastosował podwójnej kary. Tym razem Grzegorz Aftyka wykorzystał jedenastkę, bo Kapelusz został w tej akcji znokautowany. Był jeszcze trzeci rzut karny w tej połowie! W zamieszaniu Oskar Krzyżak kopnął Macieja Koziarę (podobno), lecz… było to dziwne. Oglądałem sytuację 15 razy – za każdym razem widząc piłkarza Polonii, który kopnął rywala, a nie odwrotnie, ale decyzja to decyzja. Kamil Wojtyra powiększył dorobek strzelecki do 14.
⏱ 45' | PRZERWA 🔵🔴
W doliczonym czasie gry rzut karny pewnym strzałem na bramkę zamienił Kamil Wojtyra‼️⚽
Na przerwę schodzimy przegrywając, ale obiecujemy walkę o kolejne bramki w drugiej połowie‼️💪🏼 pic.twitter.com/VIVOt7HqRz
— BS Polonia Bytom (@PoloniaBytom) March 30, 2025
Po przerwie padły jeszcze cztery bramki – najpierw po zamieszaniu wyrównał Kondrad Andrzejczak. Wykazał się największym sprytem i zgarnął piłkę odbitą od Macieja Koziary, który miał ogromne pretensje, że był w tej sytuacji faulowany i dlatego się przewrócił. Potem mieliśmy już show młodzieżowca z Bytomia i jego trafienia na 4:3 oraz 5:4. W międzyczasie nadzieję gościom w 85. minucie dał jeszcze Koziara. Świt strzelił aż cztery gole, a nie ma z tego żadnego punktu. Absolutnie szalony mecz – duża szansa, że najlepszy w tym sezonie spod całego szyldu Betclic, czyli aż sześciu lig.
Emocje opadły? 🤔
Miłego tygodnia niebiesko-czerwoni 🔵🔴 pic.twitter.com/wILMJe3ipI
— BS Polonia Bytom (@PoloniaBytom) March 31, 2025
Niespodzianka 24. kolejki Betclic 24. Ligi – Olimpia Elbląg – Chojniczanka Chojnice 1:0
Ostatni zespół tabeli wcześniej przegrał wszystkie cztery mecze wiosną, ale już z Wieczystą pokazał, że potrafi postraszyć faworyta. Tam tylko postraszył, a Chojniczankę już ograł. To zaledwie trzecia wygrana Olimpii Elbląg w tym sezonie Betclic 2. Ligi. Udało się sprawić psikusa nie byle komu, bo przeciwnikowi z czołówki, który raczej z 4. miejsca się nie ruszy. Chojniczanka ma bowiem osiem punktów straty do lokaty wyżej i aż siedem przewagi nad tą niżej. Łatwo połączyć kropki i zgadnąć które miejsce zajmie na koniec. Tylko tragedia sprawiłaby, że wypadnie ze strefy barażowej.
Olimpia Elbląg przegrała nie tylko z Wieczystą, ale i rywalami z czerwonej strefy – Skrą Częstochowa oraz Wisłą Puławy. Promyczkiem nadziei była ostatnia kolejka, gdzie pogrążyły ją fatalne błędy indywidualne, ale Wojciech Zieliński i Oskar Fyk strzelili niesamowite gole. No to teraz udało się pokonać faworyta po trafieniu Oskara Kordykiewicza w 34. minucie i to wcale nie tak, że gospodarze mieli tylko jedną akcję.
Stworzyli ich sporo – zwłaszcza, gdy już prowadzili i mogli odpowiadać kontrami. Groźnie wślizgiem uderzał Wojciech Zieliński, dublet mógł mieć Kordykiewicz, lecz kompletnie nie wykorzystał miejsca i uderzył za lekko z 16 metrów. Dramaturgii dodaje jeszcze sytuacja z grubo już doliczonych minut (doliczono ich aż 17!), kiedy to Andrzej Witan wybiegł za szesnastkę i sfaulował rywala. Limit zmian został wykorzystany, dlatego między słupkami stanął pomocnik Mieszko Lorenc, który zgłosił się na ochotnika. Ba, obronił nawet strzał z rzutu wolnego, a kibice wręcz oszaleli!