Żeljko Sopić się nie hamował. Dostało się Hamuliciowi

Żeljko Sopić od połowy marca jest trenerem Widzewa Łódź i powoli zyskuje w oczach kibiców. Na ostatnim briefingu prasowym dosadnie skomentował sytuację jednego z zawodników. Wyraźnie podkreślił o co chodzi w sytuacji z Saidem Hamuliciem, a także powrotem drużyny i wizytą na stacji benzynowej.
Sopić – Hamulić bez ogródek
Żeljko Sopić zastąpił na stanowisku Daniela Myśliwca. Poprowadził klub już w wygranym meczu z Piastem Gliwice, a na ostatniej konferencji prasował dał niezłe show. Najpierw odpowiedział na pytanie i był w nim szczery do bólu. Prawdopodobnie będzie nas to czekać w kolejnych miesiącach, przez co doczekamy się wielu złotych myśli. Chodziło o to, czy Widzew z Piastem mógł cokolwiek zrobić lepiej.
– Wygraliśmy po kilku miesiącach 2:0, nie wiem co możemy zrobić lepiej. Jeśli chodzi o boisko – wiem, że jeżeli byłby to mój ogród, to nawadniałbym je trzy razy dziennie.
Najciekawszym punktem, na który zwrócił uwagę Sopić podczas briefingu był temat Saida Hamulicia. Bośniacki skrzydłowy jest ogromnym rozczarowaniem dla widzewskiej społeczności, jak i wielu fanów Ekstraklasy. Nawet nie znalazł się on na ławce w Gliwicach, co zrodziło pytania. Jedna bramka w 13 występach we wszystkich rozgrywkach to wynik bardzo słaby. Sopić odniósł się do „profesjonalizmu” piłkarza:
– Hamulić ma wolną rękę. Jest teraz na wakacjach. Interpretujcie to w jaki sposób chcecie. Wyjaśnię coś w bardzo prosty sposób. Nie jest ważne, kto jak się nazywa, czy Hamulić, czy Pawłowski. Wiem, że jak ktoś przychodzi na trening, to musi dać 100%, to minimum. Powiem jeszcze raz, nie mam i nie miałem nigdy problemu z żadnym piłkarzem w moim życiu, ale gdybym pozwolił Hamuliciowi dalej pracować, nie mógłbym spojrzeć w oczy pozostałym zawodnikom. To tylko pokazuje na jakim poziomie jest on w treningu.
Na koniec trener dodał jeszcze jedno wtrącenie, że to jest klub piłkarski Widzew Łódź, a nie więzienie, więc jeśli ktoś się czuje w ten sposób, że „musi tu być”, to jest w błędzie.
Hamulić w Stali Mielec wyrósł na ligową gwiazdę i to w pół rundy, zdobywając dziewięć bramek, a później trafił do Tuluzy za ponad dwa miliony euro. Tam okazał się niewypałem, zagrał raptem 100 ligowych minut i udał się na wypożyczenie do Vitesse. Potem z kolei wylądował w Rosji, gdzie rozegrał jeden mecz, a teraz wrócił do Polski. Co pół roku zmienia klub, a w wymienionych trzech zagranicznych po wyjeździe strzelił… zero goli.
Nietypowa celebracja
Na co zwrócili uwagę kibice i dziennikarze – po wygranym wyjazdowym meczu drużyna Widzewa zatrzymała się na stacji benzynowej. Nie chodziło jednak o rutynowe tankowanie autokaru, a… to sposób na celebrację wygranej. Sopić zwrócił uwagę, że to dla niego normalność i robił tak w Chorwacji regularnie.
– Po zwycięstwach w Chorwacji zawsze tak robiłem. Tutaj jest bardzo dużo kibiców, więc nie będzie to możliwe zawsze, dla Was pewnie to coś nowego, ale u mnie tak często bywa. Zabieram drużynę na stację benzynową i płacę za wszystko.
Fot. screen YouTube/ Widzew Łódź