Ole Gunnar Solskjaer zwolniony po kompromitacji. Stało się to… tuż po meczu

Ole Gunnar Solskjaer był trenerem Besiktasu przez siedem miesięcy, wliczając w to wakacyjną przerwę. Zarząd stracił do niego cierpliwość po kompromitacji z dużo słabszym zespołem w IV rundzie el. do Ligi Konferencji. Wcześniej Turcy odpadli też z Ligi Europy m.in. po spotkaniu… w Krakowie. Szachtar wygrał dwumecz 6:2 i był o dwie klasy lepszy. Miarka się więc przebrała.
Solskjaer się skompromitował
Można zacytować kultowe słowa Zbigniewa Lacha o Edwardzie Potoku, że Solskjaer się „k*** skompromitował”, bo jak inaczej nazwać odpadnięcie w IV rundzie kwalifikacyjnej ze szwajcarskim FC Lausanne-Sport? Doskonałą robotę zrobił tam były reprezentant Szwajcarii – Ludovic Magnin. Najpierw awansował do elity, potem zajął 10. miejsce w lidze, a w trzecim sezonie już 5. miejsce. Tak świetna praca została zauważona przez szwajcarskiego giganta. Magnin przejął FC Basel, ale jako spuściznę pozostawił możliwość gry w el. Ligi Konferencji.
Trzeba było rozegrać aż trzy dwumecze – najpierw pokonać macedoński Vardar, potem rozprawić się z Astaną i to 5:1 w dwumeczu, co już było niespodzianką. Sensacją za to możemy nazwać wyeliminowanie przez FC Lausanne-Sport Besiktasu! Mocno pomogła czerwona kartka Felixa Uduokhaia na początku drugiej połowy, ale już w tym momencie Szwajcarzy prowadzili 1:0. Udało im się dowieźć ten wynik do końca, a przecież grali w gorącym Stambule, na stadionie, gdzie atmosfera sprawia, że kompletnie nic nie słychać.
🔥 Rien n’a été offert, tout a été gagné. Un exploit signé Lausanne-Sport 🇪🇺💙#allezlausanne #yapasplusfort pic.twitter.com/MaPm6Vm5qn
— FC Lausanne-Sport (@lausanne_sport) August 28, 2025
Żeby pokazać skalę tej sensacji – FC Lausanne-Sport nie ma na koncie żadnych europejskich punktów. Przystępuje do rozgrywek po prostu z uśrednionym szwajcarskim współczynnikiem ligowym. To klub, który grał w fazie grupowej Ligi Europy, ale aż 15 lat temu, jeszcze w grupie z Palermo, gdzie na boku obrony grał wtedy… młody Kamil Glik, a w ataku nieśmiertelny Massimo Maccarone.
Szybko po meczu pożegnany
To było bardzo szybkie, wręcz błyskawiczne spotkanie zarządu po europejskiej kompromitacji. Podjęto na nim decyzję, że Ole Gunnar Solskjaer i Besiktas oficjalnie się rozstają. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie zamieszczonym przez klub: – Nasza umowa z menedżerem Ole Gunnarem Solskjaerem została rozwiązana w wyniku decyzji podjętej na posiedzeniu zarządu. Po spotkaniu nasz prezes, Serdal Adalı, podziękował Solskjaerowi za jego dotychczasowe zaangażowanie. Z szacunkiem informujemy o tym opinię publiczną.
🚨🦅 Ole Gunnar Solskjær has been sacked by Besiktas with immediate effect. pic.twitter.com/aFIgTWn35e
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) August 28, 2025
Solskjaer mógł przypuszczać, że niedługo coś podobnego nastąpi, bo od dawna siedział na gorącym krześle. Wyników zbytnio nie poprawił, w zeszłym sezonie odpadł w 1/4 finału Pucharu Turcji z Goztepe, był zdecydowanie gorszy od wielkiej dwójki, gubiąc mnóstwo punktów, choć udało mu się w bezpośrednim pojedynku pokonać Galatasaray. Pomógł w tym… Przemysław Frankowski, który wyleciał z czerwoną kartką, faulując Ernesta Muciego, byłego gracza Legii. Przeplatał świetne mecze z głupimi stratami punktów, a i w tym sezonie był dużo gorszy od Szachtara w el. Ligi Europy.
Nie było powtórki z United
Norweg pracował na tym stanowisku od stycznia 2025 roku, kiedy to zastąpił Gio van Bronckhorsta, choć właściwie to Serdara Topraktepe, który pełnił rolę strażaka przez jakiś czas. Solskjaer nie wprowadził jednak magii, którą był w stanie wnieść do zgniłej szatni Manchesteru United. Tam zdobył m.in wicemistrzostwo, a na ławce jako trener spędził 168 meczów – najpierw jako ratownik, później już pełnoprawny trener. Manchester zdobył po pięć goli w dziesięciu różnych meczach za kadencji Ole, podczas gdy za trzech poprzednich trenerów zrobił to zaledwie… raz na 302 mecze.
Manchester United fans are pressuring Ole Gunnar Solskjaer to return to the club. 🦅
💎 pic.twitter.com/RpdXsG0Iys— Sixpass (@sixpasshere) August 27, 2025
Wielu fanom United… marzyłby się powrót do czasów Solskjaera, który musiał sobie radzić z potężnym ego w szatni, „szczurami” wynoszącymi informacje i rozpustą w drużynie. Poukładał ją tak, że zdobyła wicemistrzostwo kraju. Gorszy miał koniec, gdzie pogrążyły go słabe derby Manchesteru i wysoka porażka 1:4 z przeciętnym Watford. Rany nie zagoiły się też po oberwaniu od Liverpoolu i to na Old Trafford. 0:5 było niezwykle bolesne i już wtedy Ole Gunnar wsiadł na minę, której nie był w stanie się pozbyć. W Turcji mu jednak nie poszło. Bilans 15-5-9 szału nie robi. Za dużo pogubionych oczek i złych spotkań.
Fot. PressFocus