Pomyłka transferowa Lecha Poznań znalazła nowy klub. Zagra razem z Polakami w europejskich pucharach

W ostatnich dniach Lech Poznań ogłosił rozstanie z dwoma zawodnikami, którzy nie mieli przyszłości w drużynie Nielsa Frederiksena. Pierwszym z nich był doświadczony Bartosz Salamon, który zdecydował się na powrót do Włoch – został piłkarzem drugoligowego Carrarese. Nowego pracodawcę miał znaleźć także Elias Andersson, który dołączy do zespołu dwóch Polaków i będzie miał okazję sprawdzić się w europejskich pucharach.
W Lechu przegrał rywalizację z juniorem
Gdy Elias Andersson przenosił się do Lecha ze szwedzkiego Djurgarden, to były wobec niego spore oczekiwania. W końcu miał on zastąpić jednego z najlepszych lewych obrońców w Ekstraklasie – Pedro Rebocho. Dodatkowo dyrektor sportowy Lecha Tomasz Rząsa przekonywał, że Szwed to zawodnik z jeszcze wyższego poziomu niż Portugalczyk. Słowa te wzbudziły duże poruszenie, bowiem wydawało się, że Rebocho będzie niezwykle trudno zastąpić. Te słowa dziś brzmią komicznie albo i nawet tragikomicznie, ale… był też wyjątek od tej reguły – dwie asysty z ŁKS-em Łódź. Także miał swój „dzień konia”.
Andersson okazał się zwyczajnie za słaby na poziom polskiej ligi, w której poza obiecującym debiutem nie potrafił się odnaleźć. Jeszcze większe nadzieje rozbudził swoim pierwszym meczem w europejskich pucharach. W starciu z Żalgirisem Kowno popisał się fenomenalną asystą, jednak później było już tylko gorzej. Szwed Szybko stracił miejsce w składzie. Najpierw przegrał rywalizację z doświadczonym Barrym Douglasem, a później także nie miał szans w rywalizacji ze stawiającym pierwsze kroki w seniorskiej piłce Michałem Gurgulem.
𝐋𝐞𝐜𝐡 𝐰𝐲𝐠𝐫𝐲𝐰𝐚 𝐝𝐨 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐰𝐲 𝐳 𝐙̇𝐚𝐥𝐠𝐢𝐫𝐢𝐬𝐞𝐦 𝐊𝐨𝐰𝐧𝐨 3️⃣:0️⃣!
A tak strzelanie zaczął Dino Hotić 😎
Oglądaj 𝗟𝗜𝗩𝗘 👉 https://t.co/kQ94KD99dn pic.twitter.com/REptXUaiOD
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 27, 2023
Andersson w minionym sezonie tylko… raz znalazł miejsce w podstawowym składzie. Później już każdy następny mecz zaczynał, oglądając z perspektywy ławki rezerwowych. Poza rozegraną godziną z konieczności w przegranym meczu z Puszczą Niepołomice uzbierał zaledwie 20 minut po wejściu w drugiej części gry. Cztery mecze w zespole „Kolejorza” w sezonie 2024/25 – to jego bilans. Zimą lewy obrońca został wysłany na wypożyczenie do duńskiego Viborga, jednak tam również nie pokazał się z najlepszej strony. Szybko stracił miejsce w składzie i większość rundy spędził na ławce rezerwowych lub na trybunach.
Jasne się stało, że Andersson po powrocie do Poznania będzie musiał szukać sobie nowego klubu, bo przy Bułgarskiej nie było dla niego miejsca. To stało się jeszcze bardziej klarowne, gdy mistrz Polski pozyskał Joao Moutinho, który poprzedni sezon spędził w Jagiellonii Białystok. Łącznie w Lechu Szwed zagrał w 31 spotkaniach, w których zaliczył cztery asysty. Można było sobie w ogóle o istnieniu Szweda przypomnieć, bo na początku nowego sezonu kilka razy pojawił się na ławce rezerwowych. Oglądał z tej perspektywy Superpuchar Polski czy mecz otwarcia z Cracovią.
Elias Andersson opuszcza Lecha Poznań. Kontrakt szwedzkiego lewonożnego obrońcy został rozwiązany za porozumieniem stron.
Elias, dziękujemy za reprezentowanie 🔵⚪️ barw. Powodzenia w dalszej karierze! pic.twitter.com/jwfs4L5MbM
— Lech Poznań (@LechPoznan) August 26, 2025
Nowy klub byłego piłkarza Lecha
Jak podał profil „Szwedzka Piłka” – Andersson po rozwiązaniu kontraktu w Polsce wkrótce dołączy do nowej drużyny. Będzie nią AEK Larnaka, która w tym sezonie miała już okazję mierzyć się z Legią Warszawa. Cypryjczycy, dzięki wysokiemu zwycięstwu na własnym terenie wyeliminowali zespół Edwarda Iordanescu z Ligi Europy. W fazie play-off już tak dobrze nie było i musieli uznać wyższość norweskiego Brann.
Dzięki temu lewy obrońca będzie miał okazję sprawdzić się w fazie ligowej Ligi Konferencji. Co ciekawe, w nowym klubie spotka zawodników, których może pamiętać z boisk PKO BP Ekstraklasy. W barwach pogromcy Legii występuje Zlatan Alomerović, Kevin Komar oraz Karol Angielski, który nawet dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w dwumeczu ze zdobywcą Pucharu Polski. Dużo tam więc naszych. Mimo że mamy aż cztery polskie ekipy w fazie ligowej, to żadna nie trafiła na Cypryjczyków. Andersson nie przyjedzie więc szybko do Polski.