Sevilla z pierwszymi punktami w tym sezonie. Słaba obrona Girony znów odebrała im jakiekolwiek szanse

Po fatalnym początku sezonu 2025/26 (dwie porażki, osiem straconych bramek), zespół Girony u siebie, na kameralnym Estadi Montilivi walczył o upragnione przełamanie i dopisanie do swojego dorobku pierwszych punktów. Zadanie nie było jednak łatwe, ponieważ z dokładnie takim samym nastawieniem do Katalonii przyjechała Sevilla prowadzona przez Matiasa Almeydę. Ostatecznie sztuka zwycięstwa udała się Sevilli, która zwyciężyła przekonująco 2:0.
Debiutant dał prowadzenie
Na przestrzeni pierwszych minut tego spotkania piłkarze obu zespołów zdecydowanie nie pokazywali zbyt wysokiego poziomu gry. Gra w większości toczyła się bowiem w środku pola, bez skutecznych akcji ofensywnych graczy czy to Girony, czy Sevilli. Jedyne minimalne zagrożenie (choć użycie tego słowa podchodzi już pod hiperbolizowanie), jakie stwarzali sobie goście było efektem dośrodkowań w pole karne rywala, gdzie niepewnymi interwencjami „popisywał” się bramkarz Blanc-i-vermells – Paulo Gazzaniga.
Nieuczciwym byłoby jednak tylko krytykowanie poczynań Girony w pierwszej połowie, ponieważ z czasem podopieczni Michela coraz bardziej ochoczo atakowali bramkę Sevilli. Szczególnie optymistycznie dla kibiców gospodarzy wyglądała lewa strona, gdzie brylowali dwudziestoletni Joel Roca oraz nowy nabytek – Thomas Lemar. W 26. minucie Girona zaskoczyła jednak z prawej strony, gdzie strzał zza pola karnego oddał Yaser Asprilla. Uderzenie to okazało się jednak zbyt słabe jakościowo, aby pokonać Orjana Nylanda.
Asprilla, 21 años extremo derecho. Hay que echarle un ojo este temporada
— Vivaerbetis (@SigueBetis) August 30, 2025
Sevilla jednak w 31. minucie ukróciła zakusy, wychodząc na upragnione prowadzenie. Stało się to za sprawą akcji Rubena Vargasa oraz debiutującego Alfona Gonzaleza, która zupełnie obnażyła fatalną dyspozycję obrony Girony. Nie można jednak bagatelizować dobrego wykończenia byłego piłkarza Celty Vigo, który w kluczowym momencie zachował zimną krew i oddał celną próbę tuż przy długim słupku bramki Gazzanigi.
Great counter attack from Sevilla as Alfon Gonzalez (26) scores his first league goal of the season to give them the 1-0 lead away from home against Girona ⚽️🇪🇸
Ruben Vargas (27) gets his first league assist of the season 🪄🇨🇭pic.twitter.com/JL8SVvi2OS
— LaLigaExtra (@LaLigaExtra) August 30, 2025
Przed przerwą zespół Girony próbował kilkukrotnie doprowadzić do wyrównania, jednak w ich szeregach wciąż brakowało umiejętności stwarzania sobie klarownych okazji pod bramką rywala. Z drugiej strony zawodnicy z Katalonii niezbyt mogli się odkryć, ponieważ przy okazji w zasadzie każdej akcji ofensywnej Sevilla niemalże od razu kontratakowała i wykorzystywała nieporadność być może najsłabszej obrony w La Lidze. Po jednej z takich akcji Los Nervionenses prawie zdobyliby drugiego gola. W – wydawałoby się – łatwej sytuacji słupek obił jednak Ruben Vargas. Sevilla pozostawała w przerwie na jednobramkowym prowadzeniu.
Sevilla w końcu zwycięska
Druga część rywalizacji rozpoczęła się od mocnego akcentu ze strony Girony, której zawodnicy wyszli z szatni z ewidentnie bojowym, pełnym chęci do walki nastawieniem. Blisko gola gospodarze znaleźli się w 52. minucie, kiedy to po sporym zamieszaniu w polu karnym do interweniowania… twarzą zmuszony został Orjan Nyland.
Podobnie jednak jak w pierwszej części spotkania, piłkarze Sevilli błyskawicznie okradli Katalończyków z marzeń i zdołali strzelić gola po szybkiej kontrze. Zdobywcą bramki z 55. minuty, która znacząco poprawiła sytuację ekipy z Andaluzji był ostatnio mocno krytykowany napastnik – Isaac Romero, który skorzystał z dokładnego podania od występującego po profesorku tego wieczoru Rubena Vargasa. 2:0 Sevilla!
⚽️💣Segundo gol del #SevillaFC, Isaac Romero vuelve a anotar tras tanto tiempo de sequía goleadora.
🔝Vargas suma su segunda asistencia en el partido.pic.twitter.com/sDnuWLDS8n
— Dani Moreno (@DaniMM_9) August 30, 2025
W następujących po trafieniu dla Sevilli minutach, mecz wkroczył w fazę stagnacji, która z oczywistych względów satysfakcjonowała zespół prowadzony przez Argentyńczyka – Matiasa Almeydę. Niespecjalnie w bronieniu wyniku przeciwnikowi przeszkadzała także Girona, która była bezradna wobec długo budowanych ataków pozycyjnych Sevillistas.
Pomimo kompletu wykorzystanych zmian (w ramach których na murawie Estadi Montilivi pojawili się chociażby Portu oraz Dawda Camara), przebieg rywalizacji nie uległ w zasadzie żadnej zmianie. To goście kontrolowali bowiem przebieg spotkania, szczelnie broniąc przed własnym polem karnym. Dzięki takiej postawie aż do ostatniego gwizdka sędziego głównego – Miguela Angela Ortiza Ariasa, poza kilkoma desperackimi „pseudookazjami” Girony, zespoły nie zapewniły już więcej emocji widzom, a mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla gości.
W#SevillaGirona pic.twitter.com/BNHsFIKdw9
— Sevilla FC (@SevillaFC_ENG) August 30, 2025
Dla Sevilli są to pierwsze trzy punkty w tym sezonie La Ligi – wcześniej andaluzyjczycy dwukrotnie ulegli kolejno Athletikowi Bilbao (2:3) i Getafe (1:2). Przez dzisiejszą porażkę bez ani jednego „oczka” na swoim koncie w trwającej już od dwóch tygodni ligowej kampanii pozostaje Girona, która w trzech rozegranych meczach straciła już aż dziesięć goli. Oj, z taką obroną będzie im niesamowicie ciężko utrzymać się na najwyższym poziomie w kraju. Sevilla może na tej wygranej budować pewność siebie na resztę rundy jesiennej.
fot. screen – Canal+ Sport