BONUS 400 ZŁ NA START W BETFAN!
Za wygraną Liverpoolu lub Arsenalu

Szoboszlai zadziwił Anfield! Cudowny gol z rzutu wolnego przebudził znudzonych kibiców

Napisane przez Krzysztof Małek, 31 sierpnia 2025

Szoboszlai oczarował Anfield. Węgier sprawił, że rozczarowujący hit 3. kolejki Premier League pomiędzy Liverpoolem a Arsenalem miał jednak swój moment wielkiej piłki. Jego perfekcyjnie wykonany rzut wolny dał „The Reds” zwycięstwo 1:0 i trzy niezwykle cenne punkty. Dzięki temu drużyna Arne Slota pozostaje jedynym niepokonanym zespołem w lidze po trzech seriach spotkań.

Przed meczem

Nie ma dziś w Premier League bardziej elektryzującego starcia niż to. Na Anfield zmierzyli się Liverpool – aktualny mistrz Anglii – oraz Arsenal, czyli największy pretendent do zdetronizowania czempiona. To spotkanie w ramach 3. kolejki zapowiadało się na prawdziwy piłkarski deser po obiedzie.

Liverpool rozpoczął sezon z pewnymi problemami, ale skutecznie. Podopieczni Arne Slota najpierw pokonali u siebie Bournemouth 4:2, a tydzień później po zaciętym boju ograli Newcastle 3:2. Uratował ich niemal w ostatnich sekundach… 17-latek Rio Ngumoha! Nowe nabytki powoli wpasowują się w system Holendra, a na szczególne wyróżnienie zasługuje Hugo Ekitike, który już dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Kibice „The Reds” liczyli, że Francuz podtrzyma swoją formę także w starciu z Arsenalem.

„Kanonierzy” rozpoczęli rozgrywki równie dobrze, a nawet lepiej – również z kompletem zwycięstw, ale bez straty gola. Na inaugurację ograli Manchester United 1:0 po praktycznie jednej akcji z rzutu rożnego, a w drugiej kolejce rozgromili beniaminka z Leeds aż 5:0. W tamtym spotkaniu błysnęli Jurrien Timber oraz Viktor Gyökeres, autorzy dubletów. Problemem dla Mikela Artety pozostają jednak kontuzje kluczowych graczy – na dłużej wypadli Kai Havertz i Bukayo Saka, a Martin Odegaard przystępował do meczu z Liverpoolem nie w pełni sił. Mimo to Arsenal nie zamierzał rezygnować z walki o zwycięstwo.

Składy:

Liverpool: Allison, D. Szoboszlai. I. Konate, V. van Dijk, M. Kerkez, R. Gravenberch, A. Mac Allister, M. Salah, C. Gakpo, F. Wirtz, H. Ekitike,

Arsenal: D. Raya, J. Timber, W. Saliba, Gabriel, R. Calafiori, M. Merino, M. Zubimendi, D. Rice, N. Madueke, G. Martinelli, V. Gyokeres,

Bez polotu

Przed pierwszym gwizdkiem padło wiele słów, a większość z nich dotyczyła ofensywy i spodziewanej liczby goli. Nic dziwnego – w poprzednim sezonie oba mecze Liverpoolu z Arsenalem kończyły się remisami 2:2, a start nowych rozgrywek również sugerował, że możemy spodziewać się bramkostrzelnego widowiska.

Tymczasem od pierwszych minut na Anfield zobaczyliśmy mecz bez polotu i ofensywnego rozmachu. Jedną z nielicznych okazji stworzyli sobie goście w 36. minucie – Noni Madueke dopadł do piłki po dośrodkowaniu w pole karne i uderzył na bramkę, lecz jego strzał w ostatniej chwili zablokował obrońca fenomenalnym wślizgiem. Był to właściwie jedyny moment w pierwszej połowie, gdy można było pochwalić Arsenal za konkretniejszą akcję w ataku.

Gospodarze wypadli jeszcze gorzej. Liverpool częściej decydował się na dalekie podania, które rzadko trafiały do Salaha czy Ekitike. W ofensywie trudno było wyróżnić kogokolwiek poza Codym Gakpo, który spróbował z dystansu, ale i tak chybił. Raz też było groźnie po nieudanej akcji od bramki Arsenalu i złym podaniu Davida Rayi. Arsenal był zespołem odrobinę lepszym, bo oddał sześć strzałów, ale większość jednak niegroźnych. Po takim obrazie gry pierwsze 45 minut zakończyło się sporym rozczarowaniem. Mimo tego kibice mogli mieć nadzieję, że po przerwie mecz wreszcie nabierze tempa i jakości.

Szoboszlai przebudził znudzone Anfield

Druga połowa długo wyglądała jak kalka pierwszej. Przez wiele minut brakowało tempa i jakości, a kibice zaczynali tracić cierpliwość. Ktoś mógł sobie pomyśleć, że to Atletico A mierzy się z Atletico B. Dopiero w 61. minucie Liverpool przeprowadził akcję, która mogła wreszcie otworzyć wynik. Hugo Ekitike skierował piłkę do siatki, ale sędzia Chris Cavanagh szybko uniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Francuz głośno protestował, jednak powtórki telewizyjne nie pozostawiły złudzeń – spalony był ewidentny. A później… wow! 

Gdy już wydawało się, że hit 3. kolejki Premier League zapisze się w pamięci jako jedno z najbardziej rozczarowujących widowisk, wreszcie nadeszła chwila, która odmieniła losy meczu. W 83. minucie po faulu na Martinie Zubimendim gospodarze dostali rzut wolny z dogodnej pozycji. Do piłki podszedł Dominik Szoboszlai i popisał się uderzeniem godnym profesora. Futbolówka przeleciała nad murem i zatrzepotała w siatce, mimo że David Raya dobrze wyczuł intencje strzelca. Interweniował, lecz nie miał żadnych szans. To był moment tego meczu.

Węgier jednym uderzeniem przebudził nie tylko znudzonych kibiców na Anfield, ale i miliony przed telewizorami. Niestety dla kibiców, gol Szoboszlaia okazał się ostatnim wartym zapamiętania momentem tego popołudnia na Anfield. Arsenal po stracie bramki próbował rzucić się do odrabiania strat, ale zabrakło im konkretów – nie oddał choćby jednego celnego strzału na bramkę Alissona.

W efekcie hit 3. kolejki Premier League nie spełnił oczekiwań. Zamiast festiwalu bramek zobaczyliśmy przeciętne widowisko, które rozstrzygnął jeden błysk geniuszu nowego… prawego obrońcy „The Reds”, który musi na tej pozycji z konieczności zastępować kontuzjowanego Jeremiego Frimponga. Wynik 1:0, w takim starciu typowany przez nielicznych, najlepiej oddaje obraz meczu: więcej było w nim walki i niedokładności niż prawdziwej piłkarskiej jakości, choć pewnie fani taktyki wyciągaliby tu jakieś smaczki z walki w środku pola, ale takich jest jednak zdecydowanie mniej.

fot. screen Canal Plus Sport Extra

Miłośnik sportu wszelakiego. Nie odmawia tylko pacierza. W piłce nożnej najbardziej ceni sobie hiszpański styl, dlatego La Liga nie jest mu obca. Prywatnie fan Realu Madryt i Los Angeles Lakers. Typowy kibic sukcesu.

400 zł na start w BETFAN
za wygraną Liverpoolu lub Arsenalu
Lech Poznań - Widzew Łódź
Wygrana Lecha Poznań
kurs
1.84
1
Bonus 3 x 100% do 200 PLN
2
Cashback do 50 zł + gra bez podatku 24/7
3
Bonusy od depozytu do 600 zł +zakład bez ryzyka do 100 zł
4
Zakład bez ryzyka 3x111 zł (zwrot na konto główne)