Strefa niższych lig: Bez derbów Łodzi, ale i tak było zaje…
09.09.2020

Przerwa reprezentacyjna teoretycznie nie dotyczy niższych lig, choć jak się poniżej przekonacie, nie do końca. Jednak weekend na boiskach w I, II i III lidze obfitował w mnóstwo goli wśród, których nie brakowało bomb z dystansu, koronkowych akcji czy po prostu efektownych wykończeń. Skoro nie grała Ekstraklasa, czas zerknąć, co się wydarzyło na 52. stadionach!

I liga

Tym razem można powiedzieć o podsumowaniu… 2/3 kolejki. Wszytko dlatego, że trzy mecze zostaną rozegrane dopiero za półtorej tygodnia, gdyż drużyny korzystały z możliwości przełożenia spotkania w przypadku powołań zawodników do reprezentacji. Wśród tych gier były m.in. derby Łodzi, na które przyjdzie czas 16 września o 19:10, co zwiastuje, że gospodarzem będzie Widzew.

Poza tym mamy trzy “kompletne” drużyny. Na samej górze Arka Gdynia, dzięki swojej bramkostrzelności. Mecz z Puszczą Niepołomice nie był taki łatwy i przyjemny, jak ten z GKS-em Jastrzębie, ale także zwycięski. Znowu w roli głównej Juliusz Letniowski, który tym razem strzelił gola i… wyleciał z boiska za dwie żółte kartki. Goście spod Krakowa nie skorzystali z okazji na zdobycie punktów, ale warto pochwalić Huberta Tomalskiego w ich szeregach. Najpierw piękny gol na 1:1, a później asysta przy trafieniu na 2:2 Jewhena Radionowa.

Na drugim miejscu Górnik Łęczna. Beniminek z Lubelszczyzny zagrał ze starym znajomym z II ligi – Resovią. Mecz nie porwał kibiców w Łęcznej, ale na uwagę zasługują bramki. Najpierw Adriana Cierpki po dobrej kontrze, a później Bartosza Śpiączki, który w ekwilibrystyczny sposób pokonał golkipera Sovii. Na koniec mogło być jeszcze ładnie, ale lob Kamila Radulja zakończył się na poprzeczce bramki gospodarzy.

Mecz Sandecja-Termalica w Ekstraklasie był ironicznie nazywany “derbi del gmina Żabno”, ze względu na domowy stadion obu ekip w Niecieczy. Tym razem spotkanie w Nowym Sączu, ale… nie bez przygód. Ze względu na awarię oświetlenia mecz rozpoczął się dwie godziny wcześniej. W tych warunkach lepsi okazali się goście, którzy drugi raz wygrywają 1:0. Jednak najgłośniej po tym meczu będzie o Adrianie Danku. Tylko on będzie wiedział, jakim cudem nie trafił do bramki Słoników w końcówce meczu.

Tym razem nie zawiodła Korona, która jednak sama sobie narobiła kłopotów. Po 21. minutach prowadziła 2:0 z GKS-em Jastrzębie i wydawało się, że nie będzie najmniejszych kłopotów z wygraną. Tymczasem pozwolili gościom ze Śląska doprowadzić do remisu, ale mieli szczęście i tym razem sędzia był dla nich łaskawy w końcówce dyktując rzut karny, którego na gola zamienił Emile Thiakane.

Na uwagę zdecydowanie zasługuje Filip Karbowy. Dwa gole przeciwko GKS-owi Tychy dały pierwsze punkty Zagłębiu Sosnowiec, a wychowanek Legii znowu pokazał, że potrafi uderzyć z dystansu. Nawet, jeśli dostanie pomoc od innych, jak w przypadku drugiego gola.

Poza tym spora niespodzianka w Bełchatowie, gdzie GKS ograł Miedź. Dzięki temu Brunatni mają na koncie… jeden punkt. Wszystko dlatego, że sezon rozpoczynali od minusowego dorobku za zaległości finansowe.

II liga

Na ostatnim centralnym poziomie również nie zabrakło goli. Tych najwięcej kibice… nie zobaczyli ze stadionu we Wronkach. Nie zobaczyli, gdyż rezerwy Lecha rozgrywają swoje mecze bez udziału publiczności. A szkoda! Druga drużyna Kolejorza wsparta posiłkami z pierwszej ograła Hutnika aż 6:3! Może punktów za to nie ma, ale Hutnik drugi raz z rzędu strzela trzy gole, a w jego meczu znowu jest sporo emocji.

Trzy gole strzeliły cztery inne ekipy, ale dla nich skończyło się to zwycięstwami. 3:0 wygrał domowy mecz z Sokołem Ostróda Górnik Polkowice, a po 3:1 wygrywała Chojniczanka, Motor i Śląsk II Wrocław. Co ciekawe wszystkie drużyny wygrywały na wyjazdach!

Chojniczanka tym razem pokonała byłych znajomych z I ligi, a więc Olimpię Grudziądz. Warto przy tym wszystkim zwrócić uwagę na trafienie Szymona Skrzypczaka. Motor zrewanżował się Olimpii Elbląg za przegrany baraż z 2016 roku, a wrocławianie ograli Garbarnię.

Poza Chojniczanką, swoje drugie zwycięstwo zaliczyły dwie inne drużyny. Stal Rzeszów znowu w końcówce rozstrzygnęła na swoją korzyść spotkanie. Tydzień temu z Górnikiem Polkowice, teraz z Pogonią Siedlce. Do tego potrzebowali dwóch trafień młodego Dawida Olejarki. Z kolei w ślady Termaliki idzie Skra Częstochowa, która znowu wygrała 1:0, a tym razem ofiarą był kolejny beniaminek – KKS Kalisz.

Na koniec bonus w postaci zachowania Hieronima Zocha, które dość trudno wyjaśnić…

III liga

Gr. I

Liderem znowu Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Tydzień temu stracili pierwszą lokatę na rzecz Legii, ale tym razem to ekipa z okolic lotniska w Modlinie wykorzystała potknięcie warszawian. Gole Radosława Kamińskiego i Arkadiusza Ciacha dały czwartą wygraną w sezonie.

Tuż za Świtem jest Sokół Aleksandrów Łódzki, który nie miał kłopotów z wywiezieniem kompletu punktów z Grodziska Mazowieckiego.

W dużo gorszych nastrojach wspomniana Legia, która po wysokiej wygranej tydzień temu, teraz była wyraźnie gorsza od Pelikana Łowicz. Jedynego gola dla warszawian strzelił Damian Warchoł, który jeszcze jesienią 2019 roku biegał po III-ligowych boiskach w koszulce Pelikana.

Warto zwrócić uwagę na gole strzelane przez GKS Wikielec. Tym razem ograli Huragan Morąg 3:1. Strzelanie z rzutu wolnego rozpoczął Michał Jankowski, a zakończył Mateusz Jajkowski kąśliwym uderzeniem przy bliższym słupku golkipera rywali.

Tydzień temu bohaterem weekendu był Kamil Zalewski z Olimpii Zambrów, a tym razem w jego ślady poszedł Marcin Gregorowicz również strzelając cztery gole. Różnica była taka, że Błonianka i Znicz zrobiły jeszcze lepsze show kończąc na dziewięciu bramkach w meczu!

Swoją drogą Błonianka naprawdę dobrze spisuje się w roli beniaminka. Pięć kolejek i piąte miejsce, ale najlepszy atak w lidze! 17 strzelonych goli, z czego tylko jeden poza domem. U siebie, jak do tej pory, komplet trzech zwycięstw, ale wyniki robią ogromne wrażenie. 3:2 z Ursusem, 7:0 z KS Wasilków i teraz 6:3 ze Zniczem Biała Piska!

Gr. II

Trzeba przyznać, że niewiele zmienia się krajobraz w drugiej grupie. Co kilka dni kolejne mecze wygrywa Polonia Środa Wielkopolska, Radunia Stężyca czy Bałtyk Gdynia. Wszystkie ekipy rozegrały łącznie 18 meczów, w których rywale tylko raz – gdynianom – potrafili odebrać punkty. W ten weekend Radunia i Bałtyk jedną bramką pokonały Nielbę Wągrowiec oraz Mieszka Gniezno, ale Polonia popisała się efektowną wygraną w Toruniu z Elaną, aż 4:1.

W tym samym stosunku uległ inny spadkowicz z II ligi – Gryf Wejherowo. Różnica jest taka, że Gryf poległ na wyjeździe, choć prowadził po trafieniu Przemysława Trytki, a więc zawodnika ze sporym – jak na III ligę – CV.

Na uwagę zasługuje gol Krzysztofa Banaszaka z Jaroty Jarocin, który popisał się efektownym strzałem z rzutu wolnego.

Jednak najgłośniejszym echem odbił się wynik w Szczecinie, gdzie rezerwy Pogoni przegrały bardzo wysoko z Sokołem Kleczew. Wynik 0:7 nawet mimo kilku powołań młodzieży do reprezentacji, jest po prostu kompromitacją Portowców. Tym bardziej, że w składzie znaleźli się choćby Bartłomiej Mruk czy Adrian Benedyczak mający doświadczenie z I czy II ligi. Jednak “dzięki” takiej wpadce Pogoni, nieco ciszej było o porażce Unii Janikowo, która z Koszalina przywiozła bagaż sześciu bramek.

Gr. III

Coraz ciekawiej w grupie numer trzy. Nadal bez straty punktów Ślęza Wrocław, która jednak dalej nie może wskoczyć na fotel lidera. Wszystko za sprawą dwóch meczów mniej w stosunku do pierwszego MKS-u Kluczbork. Jak wyglądały wyniki w minionym tygodniu?

Ślęza ograła Wartę Gorzów 3:0 po golach Stempina, Stępnia i Guilherme.

Jako się rzekło liderem MKS Kluczbork, który wykorzystał pauzę Ruchu. Rywalem MKS-u był Piast Żmigród i nie będzie tego wyjazdu wspominał tak miło, jak podróży do Chorzowa. Co prawda goście znowu strzelili dwa gole, ale przyjęli ich aż siedem! Powinno być więcej, bo gospodarze nie wykorzystali karnego i kilku innych znakomitych okazji na więcej bramek. Ozdobą meczu było trafienie Kamila Nykla otwierającego wynik spotkania.

Dwa ważne zwycięstwa odniosła Polonia Bytom. Najpierw w tygodniu ograła Pniówek Pawłowice 3:0, a kilka dni później strzeliła tyle samo goli Polonii Świdnica, tracąc tylko jednego. Z tych sześciu trafień zdecydowanym numerem jeden był rzut wolny Adama Żaka w domowym meczu z Pniówkiem.

Dzięki tym wygranym są już na piątym miejscu, ale nadal mają mecze zaległe. Tak czy siak walka o czołowe lokaty w tej grupie nabiera rumieńców i powoli nam się klaruje czołówka. Z kolei na dole pozostaje m.in. Polonia Nysa. Trzeba przyznać, że ubiegły tydzień to katastrofalne końcówki drużyny z województwa opolskiego. Najpierw prowadzenie z Górnikiem Łęczna 1:0 w Pucharze Polski do 90. minuty i porażka 1:3 w regulaminowym czasie, zaś w weekend mieli 2:1 w Pawłowicach Śląskich do 87. minuty, ale polegli 2:3 z Pniówkiem!

Gr. IV

Pierwszego pogromcę znalazła Wisła Puławy. Nieoczekiwanie została nim Siarka Tarnobrzeg, która odniosła dopiero drugie zwycięstwo w siódmym meczu. Najpierw jednak prowadzenie objęli puławianie za sprawą niezawodnego Łukasza Kacprzyckiego – 8 gol w sezonie. Później dwa razy trafiali gospodarze, choć trzeba przyznać, że przy zwycięskim golu Kamila Kargulewicza spory udział miał golkiper Wisły Kacper Kołotyło.

Bardzo ważny mecz odbył się w Nowym Targu, gdzie Podhale ograło KSZO Ostrowiec 1:0. Zwycięskiego gola strzelił Michał Grunt, który przecież jeszcze niedawno był gwiazdą ostrowieckiego zespołu. Teraz jednak jego gol przesądził los trenera Marcina Sasala. Włodarze KSZO zdecydowali się zwolnić doświadczonego szkoleniowca po słabym początku ligi. Sześć punktów w sześciu meczach to za mało, nawet zważywszy na fakt, że w międzyczasie udało się sensacyjnie wyeliminować Wisłę Kraków z Pucharu Polski.

Po sześć bramek zobaczyli kibice w Wólce Pełkińskiej i Zabierzowie, gdzie swoje mecze rozgrywa Jutrzenka Giebułtów. Tyle że były to zupełnie inne spotkania. W pierwszym przypadku Wólczanka zremisowała 3:3 z Podlasiem po emocjonującym spotkaniu.

W drugim spotkaniu Jutrzenka dostała potężne lanie od Avii. Goście ze Świdnika wygrali 6:0, choć gdyby wykorzystali wszystkie sytuacje, to byłoby znacznie wyżej. Na uwagę zasługują gole Damiana Szpaka(1:0), Eryka Ceglarza(3:0), a także kapitalna asysta Pawła Ulicznego przy bramce na 4:0.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na gola strzelonego przez… Balotelliego. Amarildo Balotelli to Brazylijczyk grający w ŁKS-ie Łagów, który gra w barwach beniaminka z województwa świętokrzyskiego. Na jego koncie już 4 gole i co ciekawe wszystkie strzelił po wejściu z ławki! Zresztą strzela średnio, co 60 minut! I trzeba przyznać, że fizycznie bardzo pasuje do włoskiego pierwowzoru.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO