Real Madryt utrzymał wynik mimo determinacji Liverpoolu

Real Madryt zameldował się w półfinale Ligi Mistrzów. Chociaż to “The Reds” mieli więcej szans, “Królewscy” wytrzymali do końca ataki rywali i utrzymali bezbramkowy remis do końca rewanżowego spotkania.

Real Madryt był pewny awansu?

Bez drugim meczem ćwierćfinałowym Real Madryt był w zdecydowanie lepszej sytuacji. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a wygrali na Estadio Alfredo di Stefano 3:1, stając się oczywistym faworytem starcia. Mimo tego, że Liverpool ostatnio w lidze na własnym stadionie nie zachwycał, mogło się jednak wydawać, że Anfield może okazać się dla ich rywali trudnym terenem.

Determinacja w ataku nie wystarczyła “The Reds”

Liverpool już na starcie chciał zmazać plamę z poprzedniego spotkania. Groźny strzał już w drugiej minucie oddał Mohamed Salah, ale z jego uderzeniem poradził sobie Thibaut Courtois. I można powiedzieć, że ta sytuacja jest obrazem całej gry Liverpoolu w tym spotkaniu. “The Reds” może nie tyle częściej dochodzili do sytuacji, co ich zagrania sprawiały więcej problemów rywalom. Chociaż swoje szanse mieli wspomniany Salah, Mane, Firmino czy Wijnaldum, żaden z nich nie potrafił ich wykorzystać.

Juergen Klopp był zresztą zdeterminowany, czego dowodem są zmiany po przerwie. Niemiecki szkoleniowiec postawił wszystko na jedną kartę, wprowadzając jedynie piłkarzy, którzy mogli odmienić grę ofensywną. Najbardziej zaskakująca była tutaj zmiana Ozana Kabaka na Diogo Jotę. Koniec końców, Liverpoolowi często brakowało szczęścia pod polem karnym. Kibice “The Reds” raczej nie powinni mieć pretensji do piłkarzy o postawę, ale w bramce dobrze ustawiał się Thibaut Courtois, nawet gdy nie miał bezpośredniego kontaktu z piłką podczas konkretnych sytuacji.

Real utrzymał wynik mimo błędów

Z kolei dla piłkarzy Realu Madryt było to bezbarwne spotkanie. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a najwyraźniej chcieli po prostu utrzymać wynik, chociaż popełnili sporo błędów. Dużym minusem jest tutaj postawa Ferlanda Mendy’ego, który z łatwością był ogrywany przez ofensywę Liverpoolu. Reszta jednak go asekurowała, przez co jego problemy nie zostały w pełni wykorzystane przez rywali.

Na przeciwnym biegunie był jednak Fede Valverde, który rozegrał fantastyczny mecz. Urugwajczyk dziś zagrał na nietypowej dla siebie pozycji – prawej obronie, a mimo to spisywał się znakomicie. Należy go na pewno pochwalić za zwrotność – udane powroty na własną połowę. A kiedy było trzeba, potrafił rozpocząć akcje zespołu. Małym plusem jest tutaj także Vinicius Junior, który podobnie jak w Madrycie, potrafił sobie z łatwością radzić z obroną rywali. Tym razem jednak nie miał wpływu na końcowy rezultat.

“Królewscy” kontra Chelsea

Dzięki środowemu remisowi Real Madryt utrzymał wynik 3:1 w dwumeczu i zapewnił sobie awans do półfinału. W najbliższej fazie Ligi Mistrzów “Królewscy” zmierzą się z Chelsea. Pierwszy mecz odbędzie się 27 albo 28 kwietnia w Madrycie, natomiast tydzień później zespoły zagrają ze sobą na Stamford Bridge.

Liverpool – Real Madryt 0:0

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO