FREEBET 300 ZŁ NA START!
Za gola w meczu Manchesteru United z Manchesterem City dla nowych graczy Betfan!

LE i LKE – podsumowanie pierwszych meczów 1/2 finału

Napisane przez Maciej Bartkowiak, 02 maja 2024

Oba półfinałowe mecze LE i LKE rozegrano wieczorem 2 maja. W czterech meczach padło 15 bramek, a najwięcej emocji dostarczyły spotkania Ligi Konferencji Europy, gdzie strzelono aż 11 goli. To właśnie w tych rozgrywkach doszło do największej sensacji wieczora, bowiem w Birmingham Olympiakos pokonał Aston Villę 4:2.

AS Roma – Bayer Leverkusen 0:2

Na Stadio Olimpico doszło do powtórki sprzed roku. W półfinale poprzedniej edycji Ligi Europy Roma również mierzyła się z Bayerem Leverkusen. W dwumeczu padła tylko jedna bramka, autorstwa Edoardo Bove i to w pierwszym meczu. Powtórki z rozrywki nie było, gdyż Bove cały mecz spędził na ławce rezerwowych, a to Leverkusen strzelało w tym meczu.

Choć Roma odważnie wyszła na zespół mistrza Niemiec, ”Giallorossi” zgaśli wraz z utratą bramki na 0:1. W 28. minucie katastrofalny błąd popełnił Rick Karsdorp, który pod własnym polem karnym zagrał piłkę wprost pod nogi naciskającego na niego Alejandro Grimaldo. Hiszpan wystawił jeszcze piłkę Florianowi Wirtzowi, a ten z bliskiej odległości pokonał Mile Svilara. Był to trzeci gol Wirtza w tej edycji Ligi Europy, czym wyrównał swój najlepszy wynik strzelecki w europejskich pucharach.

W 28. minucie, ale drugiej połowy Bayer podwyższył na 2:0. Josip Stanisić wycofał do ustawionego za jego plecami Roberta Andricha, a ten z dystansu przymierzył w samo okienko. Svilarowi pozostało jedynie odprowadzać lecącą tuż pod poprzeczkę piłkę wzrokiem. Bohater ligowego meczu ze Stuttgartem, który strzelił gola na 2:2 w 96. minucie, po raz pierwszy w barwach Leverkusen drugi mecz z rzędu wpisał się na listę strzelców. To 47. mecz z rzędu Bayeru bez porażki i zarazem 40. zwycięstwo w tym sezonie.

https://twitter.com/viaplaysportpl/status/1786133478288810321

Marsylia – Atalanta 1:1

To drugi w ciągu trzech ostatnich sezonów półfinał europejskiego pucharu Marsylii, z kolei pierwszy półfinał Ligi Europy od 2018 roku. Atalanta zaś dopiero drugi raz w historii dotarła do 1/2 finału europejskiego pucharu. Jedyny raz ”La Dea” taki wynik osiągnęła w 1988 roku, kiedy jako drugoligowiec zagrała w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów.

Już w 11. minucie bohaterem zespołu z Bergamo ponownie okazał się Gianluca Scamacca. Autor dubletu w ćwierćfinałowym meczu na Anfield z Liverpoolem (3:0) w trzecim wyjazdowym meczu Atalanty w fazie pucharowej po raz trzeci wpisał się na listę strzelców. Był to już szósty gol Scamacci w tej edycji Ligi Europy, co jest najlepszym wynikiem w zespole Atalanty. Asystę przy jego trafieniu zaliczył Teun Koopmeiners, czyli najlepszy strzelec Atalanty w rozgrywkach Serie A (11 goli).

Podopieczni Gian Piero Gasperiniego długo jednak prowadzeniem się nie nacieszyli. W 20. minucie gospodarze na krótko rozegrali rzut rożny, a kiedy piłkę na przedpolu otrzymał Chancel Mbemba, pokusił się on na uderzenie z dystansu. Reprezentant Demokratycznej Republiki Kongo przymierzył niczym rasowy strzelec, choć występuje na pozycji stopera.

Kiedy Marsylia w 2018 roku po raz ostatni dotarła do półfinału Ligi Europy, awansowała do finału. Podopieczni Jeana Louisa-Gasseta do rewanżu w Bergamo przystąpią w o tyle lepszej sytuacji od swoich rywali, że w międzyczasie będą mieli siedem dni odpoczynku. Ligue 1 odwołała bowiem ich ligowy mecz ze Stade Reims, podobnie ma się sytuacja w przypadku PSG, które walczy o finał Ligi Mistrzów. Atalantę już za trzy dni czeka zaś wyjazd do zdegradowanej Salernitany.

Fiorentina – Club Brugge 3:2

Przechodzimy do niższych rangą rozgrywek Ligi Konferencji Europy, w których tego wieczora działo się zdecydowanie więcej. Wszak w półfinałach tych rozgrywek padło 11 bramek, podczas gdy w Lidze Europy tylko cztery. Strzelanie tego wieczora najwcześniej rozpoczęło się we Florencji, bo już w 5. minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Riccardo Sottil.

Nieco ponad 10 minut później za sprawą trafienia z rzutu karnego do wyrównania doprowadził doświadczony Hans Vanaken. 31-latek ma na koncie 11 goli w tym sezonie i już 11. rok z rzędu przekroczył próg min. 10 bramek w sezonie. Jedynie w sezonie 2011/12, kiedy Vanaken wchodził do seniorskiej piłki w barwach Lommel SK, nie zdołał zdobyć ani jednej bramki. Jednak kilka minut przed przerwą gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. W 37. minucie dopiero drugiego gola w 18. meczu w barwach Fiorentiny strzelił Andrea Belotti. 30-latek na wpisanie się na listę strzelców czekał od 11 lutego.

W 61. minucie wydawało się, że sytuacja lidera belgijskiej ekstraklasy mocno się skomplikowała. Na przestrzeni raptem trzech minut dwie żółte kartki obejrzał Raphael Onyedika. Nigeryjczyk raz pierwszy od czasu przenosin do Europy w 2019 roku zobaczył czerwoną kartkę. Mimo gry w ”dziesiątkę”, Brugia raptem kilkadziesiąt sekund doprowadziła do wyrównania. Po raz pierwszy od stycznia w trzecim meczu z rzędu na listę strzelców wpisał się Igor Thiago. Chwilę później, w 66. minucie swój udział w tym spotkaniu zakończył Michał Skóraś.

Od ośmiu meczów Brugia była niepokonana, a ich siedem poprzednich meczów to zwycięstwa. Podopiecznym Nicky’ego Hayena nie udało się jednak przedłużył dobrej serii. Na samym początku doliczonego czasu gry w słupek przymierzył M’Bala Nzola, lecz dopadł on jeszcze do dobitki, a druga próba Angolczyka okazała się skuteczna. Fiorentina pozostaje jedyną niepokonaną drużyną spośród tegorocznych półfinalistów Ligi Konferencji Europy. W 11 meczach ”Viola” zanotowała sześć zwycięstw i pięć remisów.

Aston Villa – Olympiakos Pireus 2:4

Na Villa Park doszło do jedynej tego wieczora sensacji. Choć bramka Leona Bailey’a z 9. minuty nie została uznana z powodu pozycji spalonej, wydawało się, że kiedy Aston Villi po raz pierwszy udało się przełamać defensywę rywala, z czasem będzie już tylko z górki. Jednak nic bardziej mylnego, bo raptem kilka minut później Olympiakos sensacyjnie wyszedł na prowadzenie za sprawą Ayouba El Kaabiego.

Co więcej, Marokańczyk w 29. minucie ustrzelił dublet i strzelił już 12. gola w tegorocznym sezonie europejskich pucharów. Pięć bramek zdobył El Kaabi w fazie grupowej Ligi Europy, a po spadku Olympiakos do Ligi Konferencji Europy dołożył kolejne siedem trafień. Wynik jest ten o tyle imponujący, że 30-latek rozgrywa swój pierwszy sezon w europejskich pucharach.

Tuż przed przed zejściem do szatni Aston Villę do tlenu podłączył Ollie Watkins, a asystę przy jego trafieniu zaliczył Moussa Diaby. Kilka minut po przerwie Francuz do asysty dołożył gola i był to już jego 10. gol w barwach ”The Villans”. Co więcej, po raz ósmy z rzędu wpisał się on na listę strzelców na Villa Park.

Raptem cztery minuty później El Kaabi ponownie wyprowadził Olympiakos na prowadzenie, strzelając swojego pierwszego hat-tricka w barwach zespołu z Pireusu. Sytuacja Aston Villi jeszcze gorsza stała się w 67. minucie, kiedy to na 4;2 podwyższył niedoszły reprezentant Polski Santiago Hezze.

Bohaterem konkursu rzutów karnych w ćwierćfinałowym meczu z Fenerbahce został Konstantinos Tzolakis, który obronił aż trzy ”jedenastki”. Na Villa Park Grek miał kolejną okazję do wykazania się, bowiem w 83. minucie sędzia Marco Guida podyktował rzut karny dla Aston Villi. Do piłki podszedł etatowy wykonawca karnych w zespole Unaia Emery’ego Douglas Luiz. Wcześniej Brazylijczyk wykorzystał wszystkie pięć rzutów karnych w barwach Aston Villi. Brazylijczyk po raz pierwszy nie trafił, a Tzolakis nie musiał nawet się wykazać. Luiz fatalnie bowiem przestrzelił, uderzając obok słupka.

fot. Twitter

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piki. Dzięki mistrzostwu Leicester stał się fanem Premier League. Rodowity poznaniak.

Freebet 300 zł dla nowych graczy
Za gola derbach Manchesteru!
1
Bonus 200% od pierwszego depozytu do 400 zł!
2
Cashback do 50 zł + gra bez podatku 24/7
3
Bonusy od depozytu do 600 zł +zakład bez ryzyka do 100 zł
4
Zakład bez ryzyka 3x111 zł (zwrot na konto główne)