Koszmarna kontuzja piłkarza Wisły Kraków. Jest już oficjalna diagnoza

Efektowne zwycięstwo nad ŁKS-em Łódź 5:0 okazało się dla Wisły Kraków pyrrusowe, bowiem straciła w nim kluczowego piłkarza. Na początku drugiej połowy nabawił się on koszmarnie wyglądającej kontuzji. Niestety, czarny scenariusz się potwierdził. Lider Betclic 1. Ligi oficjalnie poinformował o zerwaniu więzadeł krzyżowych.
Koszmarna kontuzja piłkarza Wisły Kraków
W pierwszej czwórce pod względem liczby rozegranych w poprzednim sezonie dla Wisły Kraków minut znalazło się trzech obrońców – Alan Uryga, Rafał Mikulec i Bartosz Jaroch. Niestety, w tym momencie każdy z nich zmaga się z ciężką kontuzją, która wyklucza ich z gry na wiele miesięcy. W przedostatnim meczu części zasadniczej sezonu 2023/24 Betclic 1. Ligi ze Stalą Stalowa Wola (5:0) Uryga zerwał więzadło krzyżowe w lewym kolanie, z kolei w półfinale baraży z Miedzią Legnica (0:1) Mikulec doznał złamania obu kości podudzia.
Teraz zaś dramat spotkał Jarocha, który na początku drugiej połowy wygranego u siebie 5:0 meczu 2. kolejki Betclic 1. Ligi z ŁKS-em Łódź doznał koszmarnie wyglądającej kontuzji. Podczas próby sprzątnięcia sprzed nosa piłki Serhijowi Krykunowi boczny obrońca „Białej Gwiazdy” źle postawił swoją prawą nogę, która wygięła się w nienaturalny sposób. Od początku wiadomo było, że sprawa jest poważna, bowiem 30-latek zwijał się z bólu. Po około półtorej minuty udzielania mu pomocy medycznej został zniesiony na noszach.
#WISŁKS
Po 1) Tutaj był faul, sędzia powinien go odgwizdać bo Jaroch był faulowany,
Po 2) Ależ pech Bartka, mega źle to wyglądało…dużo zdrowia Bartek 🤜🤛 pic.twitter.com/5cADvCkZJt— Powtórki, kontrowersje i analizy🟨🟧🟥. (@KiQus_) July 26, 2025
Potwierdził się czarny scenariusz
Doniesienia ws. stanu zdrowia Jarocha od początku były pesymistyczne: – Nie mamy jeszcze pełnej diagnozy, ale niestety nie wygląda to dobrze – mówił na pomeczowej konferencji trener Mariusz Jop. Od początku mówiło się o zerwaniu przez Jarocha więzadeł krzyżowych i, niestety, „Biała Gwiazda” potwierdziła zakładany czarny scenariusz. W oficjalnym komunikacie krakowskiego klubu dodatkowo czytamy, że doświadczony defensor w najbliższym czasie przejdzie operację kontuzjowanego prawego kolana.
Choć oficjalnie potencjalna data powrotu Jarocha nie padła, taka kontuzja oznacza, że 30-latka czeka wielomiesięczna przerwa i w najlepszym przypadku na boisko wróci dopiero pod koniec tego sezonu. Trener Mariusz Jop ma teraz niemały ból głowy, bowiem w związku z kontuzjami Mikulca i Jarocha obecnie ma dyspozycji jedynie dwóch nominalnych bocznych obrońców – sprowadzonego tego lata Juliana Lelievelda (prawa strona) oraz Jakuba Krzyżanowskiego (lewa strona), który po rocznym wypożyczeniu do Torino wrócił do stolicy Małopolski.
Bartosz Jaroch doznał urazu podczas meczu #WISŁKS. Przeprowadzone badanie w niedzielę wykazało zerwanie więzadeł w prawym kolanie. Zawodnik zostanie poddany zabiegowi operacyjnemu w najbliższym czasie.
Bartosz, trzymamy kciuki za Twój szybki powrót! Wracaj do zdrowia ✊ pic.twitter.com/LyjDFV5hcS
— Wisła Kraków (@WislaKrakowSA) July 28, 2025
Brutalnie przerwany przez ciężką kontuzję sezon 2025/26 jest dla Jarocha już czwartym w koszulce Wisły Kraków. Na Reymonta trafił on latem 2022 roku, a więc tuż po spadku „Białej Gwiazdy” z Ekstraklasy. Od tego czasu rozegrał on dla 13-krotnego mistrza Polski aż 115 meczów na 126 możliwych, a na boisku spędził ponad 80% możliwego czasu. W sezonach 2022/23 i 2023/24 zajął drugie miejsce wśród zawodników Wisły Kraków pod względem liczby rozegranych minut. Był fundamentem na prawej obronie.
Do tego zanotował 16 asyst i dziewięć trafień, z czego po jednej asyście i bramce zaliczył w tym sezonie. W wygranym na wyjeździe aż 4:0 meczu ze Stalą Mielec w ramach 1. kolejki Betclic 1. Ligi najpierw asystował przy bramce Łukasza Zwolińskiego na 1:0, a kwadrans później podwyższył prowadzenie swojego zespołu. Teraz jednak liderująca z kompletem punktów i bilansem bramkowym 9:0 po dwóch kolejkach Betclic 1. Ligi Wisła przez najbliższe kilka miesięcy będzie musiała radzić sobie bez niego.
fot. Tytus Olszewski / Twitter