Pół roku Vukovicia. I zapowiada się na więcej

Większość spodziewała się, że będzie prowadzić zespół tylko do końca ubiegłego sezonu. A jednak przetrwał w tej roli już pół roku. O kim mowa? Oczywiście o Aleksandarze Vukoviciu.

 Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO530 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Gdy Ricardo Sa Pinto został zwolniony z Legii, jego następcą został Serb, który niegdyś występował w jej barwach. Poza tym pracował w warszawskim klubie już od czterech lat, pełniąc różne funkcje. Miał już okazję nawet pełnić obowiązki tymczasowego trenera zespołu. I tak też miało być tym razem. Mówiło się, że Vuković będzie pierwszym trenerem maksymalnie do końca sezonu. Początek miał całkiem niezły – cztery zwycięstwa z rzędu, które dawały Legionistom nadzieję na skuteczny powrót do walki o mistrzostwo. Później zespołowi szło już w kratkę. A jednak zdecydowano się na dalszą współpracę z Serbem.

Bałagan w ataku

Z czego zostanie zapamiętane te pół roku? Przede wszystkim ze zmian w ataku Legii. Vuković bowiem zaczął forsować Kulenovicia kosztem Carlitosa. W zeszłym sezonie Hiszpan pod wodzą nowego trenera grał jednak regularnie. W pierwszych czterech meczach pod wodzą Serba, były piłkarz Wisły Kraków czterokrotnie trafił do siatki. A potem się zablokował i przez kolejne ligowe spotkania zdobył tylko jednego gola, na zakończenie sezonu, z Zagłębiem Lubin.

Czy to był powód, że Vuković zaczął stawiać na Kulenovicia? Mówi się raczej o konflikcie bądź chęci sprzedaży Hiszpana przez klub. Chorwat od początku sezonu był podstawowym zawodnikiem, jednak jego gra nie była godna pochwał. Piłkarz, który obecnie występuje w barwach Dinama Zagrzeb, zdobył zaledwie jedną bramkę. Aczkolwiek do policzenia jego zmarnowanych sytuacji i złych decyzji na boisku nie wystarczą palce obu rąk i nóg.

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Carlitosa i Kulenovicia nie ma już w klubie. I w ataku gra Jarosław Niezgoda, który miał dobry początek po powrocie do składu. Problem jest jednak taki, że Legia nie ma kim go zastąpić. Nie ukrywajmy, Jose Kante to nie jest piłkarz nadający się na podstawę drużyny walczącej o mistrzostwo.

Coraz mniej powodów do zadowolenia

Problemów w zespole jest zresztą coraz więcej. Cafu doznał kontuzji i widać lukę w środku pola. Luquinhas, choć czasem jest chwalony za technikę, ma jedynie dwie asysty na koncie i niezbyt wielki wkład w grę ofensywną. Również obrona nie zasługuje na pochwały aż tak, jak jeszcze w sierpniu. Pomimo mocnych nazwisk i dobrej dyspozycji młodego Michała Karbownika, trudno wybrać któregokolwiek piłkarza defensywy Legii do jedenastek po zakończeniu kolejki.

Warto dodać również, że pod wodzą Vukovicia słaby okres notuje nowy piłkarz klubu, Arvydas Novikovas. Owszem, był przez pewien czas kontuzjowany. Ale to go nie tłumaczy z bardzo słabych występów.

Piast jak Wisła Płock?

Dziś Legia zmierzy się na wyjeździe z Piastem Gliwice. Przy słabej dyspozycji innych zespołów z czołówki w tej kolejce, podopieczni Vukovicia mogą wskoczyć dziś na podium. Są faworytem meczu, jednak wcale nie pewniakiem. Drużyna jest bowiem bardzo nierówna, a dowodzi temu choćby porażka z Wisłą Płock. I mecz z zespołem z Gliwic może okazać się podobny.

Bez względu na to, czy Legia wygra czy nie, Aleksandar Vuković raczej może być pewny swojej posady. Co jakiś czas pojawiają się nazwiska, które mogłyby zastąpić Serba. Jednak wydaje się, że konkretów brak. Zawodnicy i kibice Legii jeszcze będą musieli się z nim trochę pomęczyć.

 Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO530 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO