FREEBET 300 ZŁ NA START!
Za gola w meczu Manchesteru United z Manchesterem City dla nowych graczy Betfan!

Łukasz Masłowski: „Nie stać nas na gotowców”

Napisane przez Marcin Ziółkowski, 05 kwietnia 2025
masłowski screen ćwiąkała

Łukasz Masłowski to jeden z najlepszych dyrektorów sportowych w Polsce. Jego praca w Grudziądzu, Łodzi i Płocku została doceniona w Białymstoku, gdzie od wielu lat buduje projekt Jagiellonii. „Jaga” zanotowała ogromny progres, bowiem z drużyny walczącej o utrzymanie – w dwa lata uczyniono z niej mistrza Polski i ćwierćfinalistę w Lidze Konferencji. Łukasz Masłowski był ostatnim gościem w podcaście Tomasza Ćwiąkały.

Masłowski, czyli spokój, wiara i umiejętności w jednym

Jesienią 2024 roku Łukasz Masłowski przedłużył umowę z Jagiellonią Białystok. Na stanowisku dyrektora chciałby go praktycznie każdy duży klub w Polsce. Jest on jednym z gwarantem sukcesów w najlepszej erze klubu w historii. Jego drużyna dołożyła do klubowej gabloty o 100% więcej trofeów niż miała – w skład dobrych chwil wchodzi mistrzostwo kraju i Superpuchar Polski 2024. A w jakim stanie jednak Masłowski zastał klub grający przy ul. Słonecznej?

– Stan finansowy i sportowy był taki sobie. Tabela to odzwierciedlała. Do tego mieliśmy kilkanaście milionów długu. Mistrzostwo Polski spowodowało, że jesteśmy na kilka lat do przodu. Wierzę, że na kilka lat będziemy nadal w czołówce i ludzie docenią to, co tutaj mamy. Mieliśmy 94 lub 96 zawodników – pierwsza drużyna, akademia i wypożyczeni. Moim zdaniem dobra liczba to 70. Wiele umów było przepłaconych, a brakowało jakości sportowej. Teraz płacimy inaczej, ale nie mniej. Piłkarze podnoszą to z boiska.

Nadchodzące mecze

    Przykładem polityki transferowej była sytuacja z Kajetanem Szmytem, który oczekiwał – zdaniem Masłowskiego – zbyt wygórowanej pensji. Pion sportowy Jagiellonii ocenił, że nie będzie przepłacał za młody talent. Wytłumaczył to dyrektor na początku sezonu w Canal+ Sport (poniżej). Co do innych graczy – wielokrotnie w mediach padały informacje jakoby Darko Czurlinow miał ogromny kontrakt w skali możliwości Jagiellonii. Masłowski potwierdził te doniesienia wraz ze szczegółami.

    – Czurlinow ma olbrzymi kontrakt. Mówiłem, że pewnie gralibyśmy w sześciu, oczywiście trochę z przymrużeniem oka. 2 miliony funtów rocznie, to pół budżetu na pierwszy zespół. (Jaga płaci 10% wynagrodzenia – przyp. MZ). Najciężej było przekonać Anglików, to były jedne z moich najtrudniejszych negocjacji. Musieliśmy przekonać ich, że to jest dobry kierunek dla niego. Pod koniec negocjacje przejął Wojtek – nie mogliśmy się zgodzić np. na to, by przy kontuzji klub wybierał miejsce leczenia, a my za to płacimy. Równie dobrze oni go mogą wysłać do Chin, koszt będzie milion euro, a my mielibyśmy za to płacić.

    Wykorzystywanie możliwości dzięki technologii i grze w Europie

    Jagiellonia dzięki skutecznej ofensywnej grze mogła zaprezentować się w Europie – jej przygoda trwa od eliminacji do Ligi Mistrzów, tak więc bardzo długo. Przy okazji zahaczyła o rywalizacje z takimi klubami jak Ajax, Bodo/Glimt czy Cercle Brugge. Jak można wykorzystać w przyszłości „europejskie noce”?

    – Europejskie puchary to znakomite narzędzie które trzeba wykorzystać. Budujesz kontakty. Obserwujesz jak wygląda ticketing, jak działa marketing, który zatrudnia sporo osób. Każdy z nas bardzo czerpał z tego. (…) Największą gościnność pokazała nam Baćka Topola. Wiadomo, trochę na nas patrzą na biedniejszego brata, siostrę, ale też nie każdy chce się dzielić wiedzą, informacjami. Ciężko też by rozmawiać z Betisem, Ajaksem o jakiejś większej współpracy, nie jesteśmy na aż takim poziomie. (…)

    – Nie liczyłem na to, ale wierzyłem w to (Jagiellonia w europejskich pucharach tak szybko – przyp. MZ). Mój plan trzyletni zakładał, aby w trzecim roku powalczyć o awans do pucharów i mistrzostwo. Wiedziałem, że najpierw trzeba zbudować fundamenty pod walkę z najlepszymi i stało się dość szybko. Teraz czeka nas mecz przy 60 tysiącach, to wspaniałe przeżycie. To wejście na wysokiego konia, ale nasz analityk z Portugalii analizował ostatnio derby Sewilli na miejscu.

    Jak wyglądają możliwości skautingowe Jagiellonii? Skąd wyszukiwanie takich ludzi jak Afimico Pululu, który przecież nie łapał się w kadrze niemieckiego drugoligowca? Jak wygląda działanie w TransferRoomie?

    – Używamy WyScouta, TransferRooma, też sami robimy sobie hierarchię od 1 do 5 na danej pozycji, więcej nie chcę, bo nie starczy czasu na rzetelną ocenę, chłopaki sprawdzają, czy jest szansa ich zgarnąć do Jagiellonii. Na TransferRoomie jest zarejestrowanych już ok. 3000 klubów. Możesz zaznaczyć pozycję, budżet ile odstępnego jesteś w stanie zapłacić. Raków widzę np. szuka napastnika i ja mogę im piłkarza zaproponować, mogę wymienić się danymi. Nie unikamy poleceń z klubów, od agentów. Po wielu latach w biznesie łatwiej się poruszać. Efektem pracy działu skautingu jest np. Pululu czy Nene. Nas nie stać na gotowców.

    Jagiellonia latem 2025, czyli zapowiedź mini transformacji?

    W najbliższym oknie transferowym zapowiada się na kilka zmian. Kilku ważnych piłkarzy powinno wrócić do klubów macierzystych, a także należy spodziewać się długo wyczekiwanej sprzedaży Afimico Pululu, jest też spore zainteresowanie Sławomirem Abramowiczem, który jednak w krótkim czasie przedłużył kontrakt… dwukrotnie. Masłowski głęboko jednak wierzy, że przyszłość nie rysuje się w czarnych barwach, bowiem ważni piłkarze nadal w tym zespole będą.

    – To będzie trudne okno, liczę się z tym, że to będzie nowy zespół. Enzo, Moutinho i Darko – ich chciałbyś jako dyrektor nadal mieć, ale to będzie bardzo ciężkie. Największe szanse daję Moutinho, wierzę, że Darko z nami zostanie. Enzo? Będzie bardzo trudno. Tu jestem jednak spokojniejszy, bo po kontuzji wraca Dieguez, Enzo świetnie się wdrożył. Mam wrażenie, że latem znów będzie to nowy zespół, ale wiedzę, że rdzeń zachowamy.

    – Oferta za Pululu przyjdzie, to nieuniknione, nie mogę mu zabronić transferu. Wiele klubów patrzy na Europę, polska liga nie ma takiej renomy. Ranga klubu i sami piłkarze – to rośnie przez Europę. Uważam, że koło 6 mln euro Afimico jest teraz wart. On ma 26 lat, do tego wchodzi w prime. On ma co prawda rok umowy, ale trzeba zrozumieć, czy to ma dla wszystkich sens. On dał klubowi dużo, mówi o nim pół Europy, a za odpowiednią kwotę trzeba w odpowiednim momencie działać.

    Prawdziwą furorę zrobił od razu Adrian Siemieniec. Co dalej z jego pracą? Dlaczego w ogóle Masłowski pozostał w Jagiellonii, skoro mógłby śmiało spróbować pracy w innym klubie? Jak wygląda jego relacja z trenerem?

    – Adrian ma ważny kontrakt, na pewno będzie chciał podjąć jakieś nowe wyzwanie, ale wierzę, że kolejne 1,5 roku spędzi z nami. On tu nadal może się rozwijać. Ma jeszcze pewne rezerwy do dopracowania, mogę mu w tym pomóc. Dlatego też ja np. zostałem w Białymstoku. Pieniądze nie są dla mnie najważniejsze. Nie jesteśmy przyjaciółmi, to duże słowo, ale bardzo dobrymi kolegami, sporo ze sobą rozmawiamy.

    W rozmowie z dziennikarzem Canal+, Masłowski opowiedział jeszcze o:

    • ulubionych kierunkach skautingowych
    • gotowym kontrakcie dla jednego z piłkarzy Jagiellonii
    • liczbie upadłych transferów z uwagi na bliskość z Białorusią/Rosją
    • piłkarzach, którzy wykonali ogromny/zaskakujący skok jakościowy

    Wywiad obejrzysz TUTAJ.

    Fot. YouTube screen/ Tomasz Ćwiąkała

    Futbolowy romantyk, z Milanem wierny po porażce, a zdziwiony po zwycięstwie. Spokrewniony z synem koleżanki Twojej matki. Ten typ człowieka, który na Flashscore ma gwiazdkę przy drużynie z Tajlandii czy Indonezji.

    Freebet 300 zł dla nowych graczy
    Za gola derbach Manchesteru!
    1
    Bonus 200% od pierwszego depozytu do 400 zł!
    2
    Cashback do 50 zł + gra bez podatku 24/7
    3
    Bonusy od depozytu do 600 zł +zakład bez ryzyka do 100 zł
    4
    Zakład bez ryzyka 3x111 zł (zwrot na konto główne)