GKS Katowice z nowym napastnikiem. Pochwalił się tym transferem… Erling Haaland

GKS Katowice znów zaskoczył kibiców, sięgając po piłkarza, którego nazwisko w piłkarskim świecie kilkukrotnie pojawiało się obok… Erlinga Haalanda. Nowy nabytek klubu z Bukowej ma na koncie występy w młodzieżowych reprezentacjach Norwegii, w tym w pamiętnym spotkaniu, w którym sam Haaland zdobył aż dziewięć bramek. Teraz zawodnik, który również wpisał się wówczas na listę strzelców, przenosi swoje doświadczenie i umiejętności do Katowic, by pomóc drużynie w walce o ligowe cele.
GKS Katowice z transferem Markovicia
Transfer ten do GKS-u Katowice można uznać za ruch, który w pewnym sensie wyłamuje się z dotychczasowej polityki transferowej klubu z Bukowej. Katowiczanie od lat konsekwentnie budowali skład głównie w oparciu o zawodników z Polski, a obcokrajowcy stanowili w drużynie Rafała Góraka jedynie nieliczne wyjątki. Wystarczy szybki rzut oka na mecz z Radomiakiem – dziewięciu Polaków i tylko Borja Galan oraz Adam Zrelak. Zdecydowano się jednak na odważny krok i sprowadzenie piłkarza ze Skandynawii, który ma wnieść do zespołu powiew świeżości.
Nowym zawodnikiem „GieKSy” został 26-letni Norweg z bośniackimi korzeniami – Eman Markovic. Do Katowic trafił na zasadzie transferu definitywnego z IFK Goteborg, a jego kontrakt obowiązuje do 2028 roku. Dla klubu oznacza to nie tylko inwestycję w teraźniejszość, ale i w przyszłość, bowiem Markovic znajduje się w piłkarskim „prime time” – ma już spore doświadczenie, a jednocześnie najlepsze lata kariery powinny być jeszcze przed nim.
Norweski piłkarz 𝗘𝗺𝗮𝗻 𝗠𝗮𝗿𝗸𝗼𝘃𝗶𝗰 🇳🇴 dołączył do GieKSy!
Witamy i powodzenia 👊
INFO 👉 https://t.co/KcrtO6OkdK pic.twitter.com/Zj6lEEp1c7
— GKS Katowice (@_GKSKatowice_) August 29, 2025
Barwna, choć różnorodna kariera
Jego piłkarska droga jest barwna i różnorodna. Pierwsze kroki stawiał w Lyngdal IL, skąd przeniósł się do renomowanego Molde FK. Kolejnym etapem była przygoda w Bośni i Hercegowinie – w 2018 roku związał się z HSK Zrinjski Mostar, gdzie zdobywał pierwsze doświadczenia poza ojczyzną. Po dwóch latach wrócił do Norwegii i został graczem IK Start. Tam rozwinął skrzydła, na poziomie drugiej ligi norweskiej zapakował aż 16 bramek i miał osiem asyst. Jego występy zwróciły uwagę szwedzkich klubów. Najpierw w 2022 roku trafił do Norrkiping, a już pół roku później do IFK Goteborg.
Ostatnie miesiące były dla niego okresem poszukiwania stabilizacji. W 2024 roku został wypożyczony do norweskiego Sandefjord, by następnie wrócić do Goteborga i walczyć o miejsce w składzie. W bieżącym sezonie ligi szwedzkiej (system wiosna-jesień) wystąpił w 15 spotkaniach, a jego ostatni występ miał miejsce w krajowym pucharze, gdzie zdołał wpisać się na listę strzelców. Pełnił rolę istotnego gracza pierwszego składu na prawym ataku. Bilans jego przygody z IFK to 49 meczów, osiem bramek i osiem asyst.
Nie grał, bo nie chciał przedłużyć umowy
Od połowy lipca jednak nie grał i opuścił siedem ligowych kolejek. To była… dość dziwna sytuacja. Trener Joachim Björklund mówił o jego nieobecności, że „postanowił dać mu odpocząć”, a jeśli nie znajdzie się w składzie na najbliższy mecz, to nie z powodu kontuzji. No i nie znalazł się już w składzie na żaden mecz. To zresztą nie było pierwsze odsunięcie go od składu.
Norweski skrzydłowy został wykluczony ze środowiska i przez pewien czas nie mógł nawet trenować z IFK Göteborg pod wodzą ówczesnego trenera Jensa Askou, ale otrzymał nową szansę, gdy klub przejęli Stefan Billborn i Joachim Björklund. Odpowiedział na zaufanie najlepiej jak można – hat-trickiem przeciwko Hammarby w Pucharze Szwecji. Grał regularnie aż do opisywanego momentu. Nagle został odsunięty od składu przed meczem z Elfsborgiem 12 lipca. Norweg wylądował na trybunach, choć grał w pierwszym składzie. Musiał zrobić miejsce dla Saidou Aliouma przez ograniczenie obcokrajowców.
Łatwo się domyślić, że chodziło… o sprawy kontraktowe. Jak czytamy w „Expressen”, trener dość pokrętnie tę sytuację tłumaczył:
– To oczywiste, że to nie jest optymalne dla nikogo, a zwłaszcza dla Emana. Nie jesteśmy jedynym klubem w Allsvenskan, który ma więcej niż dziewięciu obcokrajowców, ale musi być gotowy. Nagle mamy taką dostępność, co oznacza, że mamy ponad dziewięciu obcokrajowców, którzy mogą grać. Ale to nie jest dobre. Chcemy mieć na boisku dobrych zawodników, a on jest tym, który sporo już grał.
– Teraz jego kontrakt wygasa i nie jest to dla nas korzystne jeśli nie możemy go wykorzystać ani dla niego jeśli nie pokaże się z dobrej strony po rozegraniu prawie wszystkich meczów wiosną. Jednocześnie wciąż możemy go wykorzystać. Jeśli zdarzy się, że dostaniemy zawieszenie lub kontuzję zagranicznego zawodnika – wtedy możemy go użyć.
Strzelał z Haalandem
Na uwagę zasługują również jego osiągnięcia reprezentacyjne. Markovic regularnie występował w młodzieżowych kadrach Norwegii, grał m.in. na mistrzostwach Europy U-19 w 2019 roku oraz mundialu U-20 w Polsce rok później. Kibice w naszym kraju mogą pamiętać spotkanie z Hondurasem, w którym Erling Haaland zdobył aż dziewięć goli – w tym samym meczu to właśnie Markovic ustalił wynik na 10:0, dopisując swoje nazwisko do historii tego spektakularnego widowiska. Jedną dołożył Leo Ostigard, znany stoper z występów Serie A i jedną Jens Petter Hauge, dziś napastnik Bodo/Glimt.
Nowy nabytek @_GKSKatowice_ Eman Marković grał w pamiętnym spotkaniu Norwegii z Hondurasem na MŚ do lat 20, w którym Skandynawowie wygrali 12:0 🔥
Strzelił nawet gola, co nie było łatwe, bo wtedy @ErlingHaaland wszystkie światła z kamer brał na siebie, zdobywając bramkę za… pic.twitter.com/3huKmt61sF
— Luka Pawlik 🇵🇱 🇮🇹 (@LukaPawlik) August 29, 2025
Transfer Norwega do GKS-u Katowice ma także inny wymiar. Do tej pory w kadrze znajdowało się tylko czterech obcokrajowców: Adam Zrelak, Borja Galan, Marten Kuusk i Jesse Bosch. Latem zespół wzmocnili głównie polscy piłkarze – Aleksander Buksa, Kacper Łukasiak, Jakub Łukowski czy Maciej Rosołek. Włączenie Markovicia do drużyny pokazuje, że klub szuka nowych impulsów po nieudanym początku sezonu i nie boi się sięgać po rozwiązania niestandardowe. Nawet sam Erling Haaland udostępnił na swoim Instagramie transfer swojego kolegi i dodał kilka emotek, życząc mu powodzenia w Polsce:
W Katowicach liczą, że 26-letni skrzydłowy wniesie do ofensywy szybkość, przebojowość i piłkarską odwagę. Jeśli odnajdzie się w realiach PKO BP Ekstraklasy, może stać się jednym z kluczowych graczy „GieKSy” i transferowym strzałem w dziesiątkę. W końcu niecodziennie przy Bukowej melduje się zawodnik z doświadczeniem w Skandynawii i międzynarodowych turniejach młodzieżowych.
O skład powinien rywalizować z Marcelem Wędrychowskim, który – cóż – liczby ma dosyć marne jak na ofensywnego gracza… zero goli zero asyst na ok. 240 minut. 34-letni Adrian Błąd, który gra zamiennie z Marcelem – też ma zerowy bilans, lecz na trochę więcej minut – 400. GKS-owi więc przyda się ktokolwiek, kto potrafi z prawego skrzydła robić jakieś liczby.