Raków Częstochowa na fotelu lidera to nie przypadek?

Raków Częstochowa po pierwszych sześciu kolejkach jest liderem PKO Ekstraklasy. To przypadek wynikający z przygotowań czołówki do europejskich pucharów? Wiele wskazuje na to, że nie. W zespole Marka Papszuna wszystkie elementy bowiem pasują do siebie idealnie.

Najlepszy beniaminek od lat

Już w ubiegłym sezonie spora część fanów ekstraklasy zwróciła uwagę na styl gry Rakowa. Marek Papszun, mimo że częstochowianie byli beniaminkiem, wykazał się dużą odwagą, od samego początku stawiając na ustawienie 3-5-2. Po awansie zespołu wiele osób podchodziło do tej drużyny z przymrużeniem oka. Rok wcześniej Miedź Legnica też miała grać ładnie, ale ostatecznie nie wystarczyło im to do utrzymania. Niektórzy się obawiali, że z Rakowem będzie tak samo.

Pierwszym meczem, w którym zespół Marka Papszuna zwrócił na siebie uwagę, był mecz w Bełchatowie z Lechią. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Rakowa 2:1, który wręcz zdominował pierwszą połowę, a w drugiej zadał ostateczny cios. Wtedy też do ekstraklasy weszło kilku ciekawych zawodników, których z czasem zaczęliśmy coraz bardziej dostrzegać – jak Tomas Petrasek czy Petr Schwarz.

Każdemu kto planuje wejść do kasyna lub postawić zakład u bukmachera, radzimy mieć tę książkę pod ręką.

Raków Częstochowa – team spirit mimo wielu obcokrajowców

To prawda, Raków składa się w dużej mierze z obcokrajowców. Marek Papszun jednak się stara, żeby w wyjściowej jedenastce była minimalna przewaga Polaków. Naprawdę, w każdym z sześciu dotychczasowych ligowych meczów od pierwszej minuty zagrało sześciu polskich piłkarzy i pięciu obcokrajowców.

Raków nie jest jednak klubem, któremu można zarzucić hurtowe ściąganie szrotu z zagranicy. Oczywiście – było kilka niewypałów, m.in. Bryan Nouvier czy Andrija Luković. Widać jednak, że trener na każdego z podopiecznych ma określony plan. A klub nie pozyskuje gwiazd, tylko piłkarzy, którzy faktycznie mają potencjał na to, by czuć się dobrze w składzie drużyny z Częstochowy.

Przykładami takich ruchów jest pozyskanie Davida Tijanicia i Frana Tudora na początku roku. Jak się okazało, oba transfery były strzałami w dziesiątkę. Można powiedzieć, że pierwszy z zawodników jest obecnie jedną z kluczowych postaci w grze ofensywnej zespołu. Trzy gole i dwie asysty od początku obecnych rozgrywek są na to dowodem. Z kolei Fran Tudor nie ma może znakomitych statystyk (dwie asysty), aczkolwiek od samego początku przygody z Rakowem napędzał akcje drużyny.

Kolejne transfery wypalają

Z kolei latem Raków Częstochowa pozyskał dwóch piłkarzy znanych z polskich boisk – Vladislavsa Gutkovskisa i Marcina Cebulę. Można powiedzieć, że obaj zawodnicy w ostatnim czasie mieli podobną opinię – uważano ich za piłkarzy, którzy trochę się zatrzymali w piłkarskim rozwoju. Owszem, może Gutkovskis trochę za długo przebywał w Niecieczy, a Cebula w Kielcach. Pod wodzą Marka Papszuna jeden i drugi wręcz odżył. Reprezentant Łotwy ma na koncie cztery gole, a były piłkarz Korony trzy trafienia i tyle samo asyst. A to dopiero początek!

Osobą, która w dużej mierze odpowiadała w ostatnim czasie za udane ruchy Rakowa na rynku transferowym, jest Paweł Tomczyk. Od listopada 2019 roku pełnił funkcję szefa działu skautingu, natomiast w sierpniu został dyrektorem sportowym klubu. Jak widać, jego decyzje szybko znalazły odzwierciedlenie na boisku. Można wręcz powiedzieć, że przyczynił się do obecnej pozycji drużyny z Częstochowy w tabeli.

Nie jest idealnie, ale jest coraz lepiej

Oczywiście, jest w Rakowie kilka spraw, do których można się przyczepić. Po pierwsze, drużyna wciąż nie gra u siebie, tylko w Bełchatowie. Prace nad rozbudową stadionu ruszyły już jednak w lipcu i wiele wskazuje na to, że ekstraklasa zagości w Częstochowie nie tylko w teorii, ale także w praktyce.

Poza tym w drużynie Rakowa nie było do tej pory zbyt wielu młodzieżowców. A jeszcze trudniej znaleźć w składzie piłkarzy, którzy wywodzą się z klubowej struktury szkolenia młodzieży. Chociaż ostatnio nastąpił w tej kwestii mały krok do przodu, gdyż w ekstraklasie zadebiutował 17-letni wychowanek, Mateusz Kaczmarek. Kto wie, może jego śladami pójdą kolejni młodzi piłkarze, którzy również urodzili się w Częstochowie.

Raków pnie się w krajowej hierarchii

Właściciel Rakowa Michał Świerczewski ma plan na ten klub i cały czas widać jego efekty. Wciąż do Częstochowy trafiają kolejni ludzie, którzy doskonale pasują do tego miejsca – czy to na boisku czy w klubowym budynku. Dzięki temu zespół pnie się w górę i po sześciu kolejkach sezonu 2020/2021 wskoczył na fotel lidera.

Dowodem na to, jak bardzo Raków rozwinął się przez ostatnie lata, jest powołanie Tomasa Petraska do reprezentacji Czech. Obrońca drużyny z Częstochowy miał otrzymać szansę gry w narodowych barwach już w marcu. Z powodu pandemii na debiut piłkarz poczekać jednak do października – zagrał w meczu towarzyskim z Cyprem oraz w Lidze Narodów przeciwko Izraelowi.

Trudno w tej chwili ocenić, czy Raków przez dalszą część sezonu będzie utrzymywał się na wysokich miejscach. Patrząc jednak na konsekwencję Marka Papszuna, a także udane ruchy transferowe, widać że zespół chce przebić swój wynik z poprzednich rozgrywek, gdy zajął 10. miejsce. Jeśli tak dalej pójdzie, można będzie powiedzieć, że częstochowianie zaliczą kolejny awans. Najpierw jednak przeniosą się na nowy stadion, co sprawi, że już raczej wszyscy będą tę drużynę traktować poważnie. A na to zasługuje.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO