Objechał całą Europę i część Azji. Paulo Sousa i jego dotychczasowa przygoda trenerska
21.01.2021

Od kilku godzin było już niemal wiadome nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Bez niespodzianki, został nim Paulo Sousa. Portugalczyk ma poukładać zespół od razu, gdyż lada moment start eliminacji i Euro 2021. Warto jednak poznać jego dotychczasową karierę trenerską, która wiodła niemal przez całą Europę i część Azji.

Przede wszystkim mamy do czynienia z trenerem, który pracy się nie boi. Brał posady w różnych ligach, różnych państwach i kulturach. Pod tym względem nieco podobny do Ricardo Sa Pinto, ale liczymy, że jego charakter będzie znacznie inny.

Dwóch Polaków zna z Florencji

Zacznijmy od pracy, która przyniosła mu prawdopodobnie największy rozgłos. Chodzi o Fiorentinę, gdzie spotkał dwójkę Polaków. Gdy przyjechał do Florencji w 2015 roku, po chwili był tam już Jakub Błaszczykowski. “Kuba” trafił na zasadzie wypożyczenia i wielokrotnie Portugalczyk podkreślał dobrą współpracę pomiędzy nimi. Rok później do Florencji przyszedł także Bartłomiej Drągowski. Tyle że sytuacja młodego, wówczas 19-letniego, golkipera była zgoła odmienna przez długi czas.

Drągowski przez dwa lata, tylko raz powąchał murawę, a poza tym kompletnie nie dostawał szans. W jednym w wywiadów przyznał, że bliżej do gry ma nawet kierowca klubowego autobusu, za co Polak dostał zresztą karę.

Trzeba także zerknąć z jakimi piłkarzami miał okazje tam pracować Paulo Sousa, bo grono naprawdę ciekawe. Marcos Alonso, który dobrymi występami zapracował na transfer do Chelsea, Borja Valero, Matias Vecino czyli obecny zawodnik Interu, ponadto Ante Rebić(Milan), Federico Bernardeschi(Juventus), Josip Ilicić(Atalanta) czy Federico Chiesa(Juventus). Ten ostatni zadebiutował w drużynie właśnie za sprawą Paulo Sousy.

Dobre wyniki

Trzeba przyznać, że z Fiorentiną zrobił naprawdę solidne wyniki. Piąte miejsce w sezonie 2015/16, co prawda było spadkiem o jedną lokatę względem poprzedniego sezonu, ale Fiorentina zdobyła dokładnie tyle samo punktów – 64. Rok później było gorzej i ósme miejsce, choć też trudno powiedzieć o wielkim zawodzie, skoro zgarnęli 60 punktów, a tuż przed nimi znalazły się dwa mediolańskie kluby.

Gorzej szło w pucharach. W Lidze Europy dwukrotnie odpadali w 1/16 finału, odpowiednio z Tottenhamem i Borussią Moenchengladbach, zaś na krajowym podwórku eliminowało ich Carpi i Napoli – w 1/8 i ćwierćfinale.

Co ciekawe Paulo Sousa miał okazje rywalizować z polską drużyną. W sezonie 15/16 Fiorentina trafiła grupę bardzo ciekawą dla Portugalczyka. Włosi dostali portugalskie Belenensess, były klub Sousy – Basel i Lecha Poznań, drużyę z kraju, w którym dopiero dzisiaj rozpoczyna pracę.

Na Artemio Franchi lepszy był Kolejorz! Gole Dawida Kownackiego i Macieja Gajosa dały zwycięstwo, choć trzeba przyznać, że wówczas Paulo Sousa nie posłał do boju wyjściowego garnituru. To uczynił chwilę później w Poznaniu i ekipa z Florencji wygrała 2:0 po golach Josipa Ilicicia.

Angielskie początki

Rozpoczynał od posady asystenta Carlosa Quieroza w reprezentacji Portugalii. Kilka miesięcy pracy i przyszła oferta z Queens Park Rangers, gdzie nie zrobił zbytniej różnicy. Przejął zespół na dziesiątym miejscu i zostawił go – kilka kolejek przed końcem na tym samym miejscu. Co ciekawe jednym z jego podopiecznych był wówczas 19-letni Dani Parejo!

Po chwili pracował już w innym klubie Championship – Swansea. Walijska ekipa tuż przed jego przyjściem kończyła sezon 2008/2009 jako ósma ekipa ligi, a jego kadencja to poprawa o jedną lokatę. Zabrakło punktu do miejsca barażowego. Ale trafił do drużyny, która w tych barażach się znalazła. Leicester City jak szybko zatrudniło Portugalczyka, tak jeszcze szybciej go pogoniło. 12 meczów i wesoły futbol, w którym Lisy straciły aż 27 goli. Czare goryczy przelały porażki 1:6 z Portsmouth i 3:4 z Norwich. Na koniec września 2010 Sousa miał już wolne.

Węgry i Izrael

Na kolejną posadę czekał do lata 2011 roku, gdy zgłosił się po niego Videoton z Węgier. Wówczas ekipa z Fehervaru była mistrzem kraju, ale bardzo szybko odpadł ze Sturmem Graz w eliminacjach do Ligi Mistrzów. W lidze zajął drugie miejsce za Debreczynem, a w pucharze odpadł w półfinale z MTK Budapeszt.

Następny sezon wytrwał ledwie do 17. kolejki, czyli do końca 2012 roku. Wówczas Videoton był dopiero czwarty w lidze z dużą – 12 punktów – stratą do prowadzącego Gyoru. Słaba postawa w lidze to był efekt dobrej gry w Lidze Europy. Videoton przeszedł Slovana Bratysława, Gent oraz Trabzonspor. W fazie grupowej pokonał m.in. Sporting CP czy Basel z Mohammedem Salahem w składzie. Na 6 punktach się skończyła przygoda, a mecz w Lizbonie był ostatnim w barwach węgierskiej ekipy, gdzie spotkał m.in. Adama Gyurcso czy Nemanje Nikolicia.

Portugalczyk trafił później do Izraela, w którym zdobył pierwsze mistrzostwo kraju. Maccabi Tel-Awiw kompletnie zdominowało rozgrywki ligowe wygrywając tytuł z ogromną, osiemnastopunktową przewagą. Zresztą nie tylko na krajowym podwórku poradził sobie dobrze. Swoje zrobił także w pucharach. Co prawda w eliminacjach Ligi Mistrzów odpadł z FC Basel, ale w Lidze Europy potrafił wyjść z grupy, w której miał APOEL Nikozja, Girondins Bordeaux czy Eintrach Frankfurt. Szkopuł w tym, że w 1/16 znowu trafił na Szwajcarów, z którymi przegrał.

Pierwszy poważny krok

Trzy dwumecze z Bazyleą na tyle jednak pozwoliły Helwetom poznać warsztat Paulo Sousy, że tuż po sezonie 2013/2014 zdecydowali się zatrudnić i trzeba przyznać, że tam już miał okazje prowadzić kilku ciekawych zawodników, którzy zrobili niezłe kariery. M.in. Tomas Vaclik dzisiejszy bramkarz Sevilli, Fabian Schar defensor Newcastle czy Mohamed Elneny z Arsenalu. Z Basel zgarnął drugi tytuł mistrzowski, co akurat żadną niespodzianką nie było. W Lidze Mistrzów trafił do grupy z Realem Madryt, Liverpoolem i Łudogorcem. 7 punktów wystarczyło do drugiego miejsca, przed angielską ekipą, i 1/8 finału z FC Porto. Tam jednak Portugalczycy byli znacznie lepsi, co nie zmienia faktu, że był to jeden z największych sukcesów w dziejach klubu. Na koniec rozgrywek przyszła jednak niemiła niespodzianka, jaką było 0:3 w finale pucharu z FC Sion.

Po Szwajcarii czas na Włochy, ale o przygodzie we Florencji już było na początku tekstu. Kilka miesięcy po pracy w Serie A, trafił do Chin. Skuszony pieniędzmi TJ Quanjian trafił do klubu, w którym największymi gwiazdami byli Axel Witsel, Anthony Modeste czy Alexandre Pato. Wyniki? Ćwierćfinał Azjatyckiej Ligi Mistrzów, a w lidze został zwolniony po 24. kolejce, gdy jego ekipa zajmowała dopiero 13. miejsce w tabeli.

Francuska katastrofa

Ostatnia posada to sporo kontrowersji w Girondins Bordeaux. Ekipę z Burgundii przejął pod koniec sezonu 2018/2019. Po 28. kolejkach Żyrondyści byli na 14. miejscu i tak też zakończyli rozgrywki. Można powiedzieć, że Paulo Sousa popracował dokładnie jeden sezon. Wszystko dlatego, że… jego ostatni mecz miał miejsce w 28. kolejce kampanii 2019/2020. To oczywiście nieco nadużycie, wszak właśnie w tym momencie rozgrywki Ligue1 zostały zakończone przed pandemię koronawirusa i już ich nie wznowiono. Oficjalnie pracę zakończył w sierpniu ubiegłego roku. Trudno jednak mówić o jakichś pozytywach jego pracy we Francji. W końcu Bordeaux zajęło 12. miejsce, czyli praktycznie nie zrobiło żadnego postępu. Więcej o pracy we Francji przeczytacie w naszej rozmowie z Marcinem Jabłońskim, kibicem Girondins Bordeaux.

500PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO