Dlaczego Paulo Sousa powołał Kowalczyka, a nie Kapustkę?

Paulo Sousa zaskoczył swoimi powołaniami część ekspertów. Nowy selekcjoner reprezentacji Polski zdecydował się postawić na Sebastiana Kowalczyka, odstawiając Bartosza Kapustkę. Dlaczego Portugalczyk stwierdził, że warto podjąć taki krok?

Pierwsze powołania Sousy wywołały burzę

W ostatecznej kadrze reprezentacji Polski na mecze z Węgrami, Andorą i Anglią znalazło się kilka niespodzianek. Paulo Sousa powołał bowiem kilku debiutantów – Michała Helika, Rafała Augustyniaka, Karola Świderskiego, Kacpra Kozłowskiego i Sebastiana Kowalczyka. Przy okazji selekcjoner odstawił na razie między innymi Sebastiana Walukiewicza, Tomasza Kędziorę, Karola Linettego czy Bartosza Kapustkę, wzbudzając tym spore kontrowersje. Po ostatnich meczach reprezentacji wydawało się, że pierwsza trójka raczej powinna wciąż grać. Z kolei czwarty z powyższych zawodników zanotował kilka dobrych spotkań w ekstraklasie.

Czy te decyzje oznaczają, że Paulo Sousa chciał coś udowodnić czy zaryzykować? Absolutnie nie. Widać po prostu, że nowy selekcjoner ma już w głowie opracowaną nową koncepcję gry swoich podopiecznych i nią sugerował się podczas powołań. To trochę populizm, ale po prostu widać, że Portugalczyk rozgląda się za nowymi rozwiązaniami, których reprezentacja Polski jeszcze nie znała.

Statystyki na korzyść Kapustki

Dużą dyskusję wywołał tutaj fakt, iż powołania nie otrzymał Bartosz Kapustka, a Sebastian Kowalczyk. Na pierwszy rzut oka – powołanie dla tego pierwszego wydawałoby się bardziej logiczne. Uczestnik Euro 2016 ma na koncie międzynarodowe doświadczenie, a w lidze ostatnio jego forma pnie się w górę. Spójrzmy na ostatnie mecze

  • vs. Wisła Płock – gol i asysta
  • vs. Górnik – gol
  • vs. Piast – bez goli i asyst
  • vs. Śląsk – asysta
  • vs. Warta – asysta

Porównajmy w takim razie statystyki Sebastiana Kowalczyka w ostatnich meczach i nie jest tajemnicą, że są one wyraźnie słabsze.

  • vs. Piast – bez goli i asyst
  • vs. Wisła – bez goli i asyst
  • vs. Śląsk – bez goli i asyst
  • vs. Lech – bez goli i asyst
  • vs. Jagiellonia – bez goli i asyst

Co Kowalczyk może dać kadrze?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to ten pierwszy powinien mieć większe szanse na znalezienie się w ostatecznej kadrze Paulo Sousy. Stare porzekadło, powtarzane jak mantra przez część ekspertów, mówi że statystyki nie grają – i tutaj można się z tym zgodzić. Najwyraźniej selekcjoner nie widzi po prostu miejsca w ofensywie polskiej kadry. Wydaje się, że styl gry Sebastiana Kowalczyka, jeszcze nie do końca odkryty przez polskich kibiców, wydaje się bardziej pasować do tego systemu.

Wydaje się, że Paulo Sousa będzie chciał skupić atak – podobnie jak jego poprzednicy – na Robercie Lewandowskim. Patrząc na powołania, selekcjoner będzie próbować znaleźć nieco inne rozwiązania, niezbyt powszechne w Polsce. Najwyraźniej Portugalczyk szuka na prawej stronie nie zawodnika, który sam zdobywa bramki, a takiego, który odpowiada za rozgrywanie i rozprowadzanie piłki na boku boiska – drugie-trzecie, czy nawet czwarte podanie do zdobycia bramki. Sebastian Kowalczyk jest piłkarzem, który uczestniczy w budowaniu akcji, w dużej mierze przyjmując podania ze środka pola. W ustawieniach 3-5-2 czy 3-4-2-1 wydaje się więc świetnym rozwiązaniem. Tym bardziej, że 22-latek potrafi prowadzić piłkę na własnej połowie.

Dlaczego nie Kapustka?

A Bartosz Kapustka? Z jednej strony to piłkarz dosyć uniwersalny – Czesław Michniewicz ustawiał go na obu skrzydłach, w środku pola i na pozycji ofensywnego pomocnika. Koniec końców, 24-latek ma ostatnio dobrą passę – jest zdecydowanie równiejszy niż w rundzie jesiennej. Trzeba jednak podkreślić, że jest piłkarzem, który najlepiej czuje się “na ostatniej prostej”, czyli na połowie rywala, na drodze do bramki. Bazuje często na szybkości i potrafi dryblować.

Nie jest to jednak piłkarz, który potrafi się cofać do obrony, dlatego na prawym skrzydle u Sousy nie miałby racji bytu. Również w środku pola – z trzema pomocnikami, trudno znaleźć dla niego miejsce. Do przodu będą wychodzić głównie Mateusz Klich czy Piotr Zieliński, ewentualnie Jakub Moder, którego Graham Potter próbuje ustawiać w Brighton trochę wyżej. Paulo Sousa powołał także Kacpra Kozłowskiego, na którego najwyraźniej ma plan i raczej da mu szansę gry z Andorą.

Wszystko pod kątem 3-5-2/3-4-2-1

Patrząc na inne powołania, również widać, że Paulo Sousa będzie oczekiwać. Portugalczyk celowo pominął Tomasza Kędziorę, który jest typowym prawym obrońcą. To sugeruje, że trener będzie zgodnie z zapowiedziami preferować ustawienie 3-5-2. Brak powołania dla Bartosza Kapustki, a włączenie do kadry Sebastiana Kowalczyka na pierwszy rzut oka jest zaskoczeniem. Gdy jednak dokładnie się przyjrzymy całości kadry oraz temu, jak może wyglądać taktyka – na tym etapie wyraźnie bardziej potrzebny reprezentacji jest piłkarz Pogoni. Nie jest jednak wykluczone, że Kapustka znajdzie się w kadrze na tegoroczne Euro.

Trener z pomysłem

Można powiedzieć, że na podstawie tej decyzji Paulo Sousa potwierdził jedno. Nie zamierza opierać się na medialnych doniesieniach i sugestiach. Portugalczyk zamierza powoływać tych zawodników, którzy będą mu pasować do ustawienia i konkretnych wariantów taktycznych. Nawet jeśli Bartosz Kapustka potrafi błyszczeć w ekstraklasie, to Sebastian Kowalczyk wydaje się mu bardziej przydatny. Na razie decyzja wydaje się mało racjonalna dla ludzi z zewnątrz, ale z perspektywy trenera może się okazać dobra. Oczywiście – boisko wszystko zweryfikuje, ale widać w działaniach trenera pomysł. Może okaże się on wystarczający na mecze eliminacji Mistrzostw Świata?

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO