Czas na ekstraklasę. Maciej Murawski o zmianach w grze Legii i Pogoni

Przed nami ostatnia ligowa kolejka przed przerwą reprezentacyjną. Czy Legia może być już pewna mistrzostwa Polski? Czym się różni Pogoń w rundzie wiosennej od tej z jesieni? Jakie są argumenty Cracovii, Stali i Podbeskidzia w walce o utrzymanie? O tym w rozmowie z cyklu “Czas na ekstraklasę” z ekspertem Canal+ Sport Maciejem Murawskim.

***

Patrząc na sytuację w tabeli, można coraz głośniej mówić o tym, że Legia zmierza po kolejne mistrzostwo Polski. Siedem punktów przewagi nad drugą Pogonią to dużo, patrząc że jej rywale ostatnio często tracą punkty. To już czas na to, żeby wydać osąd o piętnastym tytule Legionistów?

W piłce nie można być niczego pewnym do ostatniego gwizdka sędziego, natomiast wydaje mi się, że Legia jest na tyle silna i ma tak dużą przewagę, że trudno będzie ją dogonić. Przede wszystkim ma w składzie zawodników, którzy mają doświadczenie w zdobywaniu tytułów. Poza tym Legia ma szeroką kadrę, a po przejściu na nowe ustawienie ich rywale mają duży problem, żeby zdobyć punkty z tym zespołem. Myślę, że nowa taktyka wręcz uwypukla niektóre atuty.

Po porażce z Podbeskidziem, trener Michniewicz przeszedł na ustawienie z trzema obrońcami i gra zespołu zaczęła lepiej wyglądać, zdobywa więcej punktów. To w przypadku Pogoni i Rakowa ostatnio nie jest już tak oczywiste.

Wspomniał pan o ustawieniu – jego największym wygranym jest Filip Mladenović. Serbski piłkarz jednak nie zagra w najbliższej kolejce. Odbije się to na zespole czy może Czesław Michniewicz znajdzie inny sposób na grę zespołu?

Myślę, że brak Filipa Mladenovicia może mieć wpływ na grę Legii w najbliższym meczu. Ten piłkarz bardzo dobrze pasuje do nowego systemu. Ustawienie go trochę wyżej ma nieco uwypuklić jego umiejętności ofensywne i przykryć grę w defensywie, gdyż ma za sobą piłkarza. Na mecz z Zagłębiem trudno będzie go zastąpić jeden do jednego i trener Michniewicz będzie musiał poszukać rozwiązań. Trudno mi jednak sobie wyobrazić, żeby zastępca Mladenovicia był w stanie zdobyć dwie bramki i zaliczyć asystę, jak to się już Serbowi zdarzało w tym sezonie

W ostatniej kolejce przełamała się Pogoń, dla której może to być ostatni moment do podjęcia walki. Trzeba jednak powiedzieć, że jej rywale trochę odrobili do niej dystans. Czy, patrząc na ostatnie wyniki, Pogoń utrzyma się na miejscu pucharowym i w czym pan dostrzega jej największy problem?

W rundzie jesiennej Pogoń nie była zespołem, który zdobywał dużo goli, natomiast jeszcze mniej ich tracił. Można powiedzieć, że drużyna chciała prowadzić grę, dominować, częściej utrzymywać się przy piłce i doprowadzać do niebezpiecznych dla rywali stałych fragmentów gry. Kluczowe było jednak to, jak się zachowywał Dante Stipica. W poprzedniej rundzie nawet jeśli przeciwnik stworzył sobie kontrę, Stipica utrzymywał drużynę przy życiu i zabezpieczał przed stratą goli.

Myślę, że Pogoń wciąż jest tym samym zespołem, ale gdy ich przeciwnicy kreują sytuacje, Stipica już nie fruwa tak jak w rundzie jesiennej. To nie jest tak, że teraz gra słabo, ale wtedy potrafił robić nadzwyczajne rzeczy w bramce. A ostatnio takich interwencji z jego strony nie było. Jeżeli mało strzelasz – jedna bramka może zadecydować o tym, że przegrywasz. Przed poprzednim meczem, gdy Pogoń trzy razy z rzędu traciła punkty, miałem wrażenie że ta drużyna nie grała gorzej niż wcześniej, czasami może nawet lepiej. Ostatnio jednak Stipica nie był ich bohaterem.

Kosta Runjaić po jednym z meczów powiedział, że różnica między zwycięstwem i porażką jest niewielka. I można to odnieść do Pogoni, która nie wygrywa ani nie przegrywa po 5:0. Zazwyczaj gdy zespół wygrywa albo przegrywa to różnicą jednej bramki. Myślę, że jeśli Stipica znów zacznie bronić tak, jak jesienią, Pogoń będzie punktować. Ta drużyna potrafi wywalczyć, nieładnie mówiąc – wyżebrać, tego jednego gola. Problemem jest jednak tutaj atak. Gdyby Pogoń miała takiego napastnika, jak Legia ma Pekharta, miałaby większe szanse w walce o mistrzostwo.

Kto oprócz wspomnianej dwójki będzie według pana głównym kandydatem do gry w pucharach w przyszłym sezonie? Czy Raków będzie w stanie utrzymać wysoką lokatę?

Wydaje mi się, że jeżeli Lech będzie stabilniejszy i wróci w nim pewność siebie, zacznie punktować tak jak pod koniec ubiegłego sezonu. A jeżeli tak będzie, to może do tej czwórki czy nawet trójki się załapie. Mimo że Lech nie jest teraz wysoko, potencjał ma tak duży, że będzie mieć dobrą serię, wciąż może zakończyć wysoko. Często jednak emocje biorą górę, a w tym sezonie wpływ na pewne sprawy ma koronawirus.

Myślę, że Lech jest w stanie dogonić Raków, ale patrząc na obecną postawę obu zespołów. Nie wiemy, czy Raków teraz nie zacznie zdobywać punktów. Nasza liga jest bardzo wyrównana, a zespoły potrafią bardzo dobrze przeszkadzać innym. To powoduje, że faworyci mają problem. I to widać po Pogoni i Rakowie. Nie zdobywają tylu punktów, co jesienią nie dlatego, że pogorszyła się ich jakość. Po prostu zaczęto patrzeć na nie inaczej, a rywale w inny sposób się na nie mobilizują. A gdy przyjdzie słabszy mecz, dodatkowo spada pewność siebie. Trzeba też wziąć pod uwagę boiska, które nie są idealne na wiosnę. Gdy jesteś faworytem i musisz prowadzić grę, to na pewno nie ułatwia zadania.

Rozmawialiśmy już o tym, co się dzieje na górze tabeli, ale teraz przejdźmy na dół. Wydaje się, że w tej chwili wyklarowały się trzy zespoły, które będą walczyć o utrzymanie – Cracovia, Stal i Podbeskidzie. Sytuację którego zespołu uważa pan w tej chwili za najtrudniejszą w kontekście utrzymania?

W tej chwili Podbeskidzie, Stal i Cracovia będą mieć problemy, ale ich szczęściem jest to, że tylko jedna drużyna spada. Dlatego wszyscy wciąż mają duże szanse na utrzymanie. Podbeskidzie dobrze rozpoczęło rundę – nowy trener wpłynął na grę drużyny. Jesienią zespół był “radośniejszym” beniaminkiem, który chciał prowadzić grę, grać ofensywnie. Po zmianie trenera piłkarze zaczęli się jednak bardziej koncentrować na grze obronnej, zabezpieczeniu tyłów. Plusem Podbeskidzia na pewno jest Kamil Biliński – nie każdy zespół ekstraklasy ma tak skutecznego napastnika. To jednak oni są w najgorszej sytuacji – zajmują ostatnie miejsce i muszą gonić.

Tak samo Leszek Ojrzyński odmienił Stal. Nawet w meczach, w których drużyna nie punktowała, grała lepiej niż jesienią. Bohaterami w meczach przeciwko Stali byli jednak bramkarze – zazwyczaj słowaccy – drużyny przeciwnej. Tych Słowaków już chyba wiele nie zostało, więc może teraz mielczanie będą mieć trochę więcej szczęścia. Chociaż z drugiej strony, mimo słowackiego bramkarza, udało im się wygrać z Podbeskidziem

Wydaje mi się, że Stal grając w taki sposób jak obecnie, ma większe szanse na utrzymanie. Dużo też mogą im pomóc wygrane bezpośrednie mecze z Podbeskidziem, dzięki czemu można powiedzieć, że “Górale” tracą do rywali nie jeden punkt, a dwa.

Podbeskidzie ma w tej chwili najtrudniejszą sytuację, ale Cracovia też nie ma łatwo. Presja tam będzie rosła – to zespół, który na pewno się do tego nie przygotowywał. Pamiętam, jak trener Probierz na początku sezonu mówił o walce o puchary, a nie utrzymanie. Potem przyszła pamiętna rezygnacja i to wszystko się tak potoczyło, że Cracovia nie wygląda dobrze. Dlatego myślę, że jeśli teraz nie zacznie punktować, może się to dla niej źle skończyć.

Na koniec – krótkie pytanie o reprezentację. Co pana zaskoczyło w ligowych – i nie tylko – powołaniach Paulo Sousy?

W ostatnich tygodniach bardzo dobrze grał Bartosz Kapustka, dlatego brak powołania dla niego mnie zdziwił. Tym bardziej, że wcześniej znalazł się na szerokiej liście. A wśród zawodników spoza ekstraklasy, na pewno brak Tomka Kędziory jest dla mnie szokujący. Do tej pory był to podstawowy zawodnik, a obecnie gra regularnie w Dynamie Kijów. Gdyby był na zgrupowaniu i trener znalazł w nim coś, co sprawiło, że go nie powołał – to byłoby zrozumiałe. Nawet jeśli trener Sousa chciał grać trójką w obronie, Tomek mógłby pełnić rolę półprawego obrońcy bądź wahadłowego. Bardzo mnie to zdziwiło, tym bardziej że to piłkarz, który w ostatnim czasie grał we wszystkich meczach.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

200PLN
GRAMGRUBO
GRAMGRUBO