Pogoń uratowała remis w spotkaniu z Lechem
11.09.2022

Przed rokiem kibice Lecha Poznań mogli cieszyć się z remisu uratowanego w ostatniej minucie domowego meczu przeciwko Pogoni. Teraz role się odwróciły i to Portowcy zdołali wyszarpać jeden punkt, a gola na 2:2 w dziewiątej minucie czasu doliczonego strzelił Kamil Drygas.

Lech Poznań przystępował do spotkania z Pogonią Szczecin po pucharowym starciu w Walencji. John van den Brom zdecydował się na dokonanie czterech zmian w wyjściowym składzie – w nim pojawili się Barry Douglas, Lubomir Satka, Afonso Sousa oraz Filip Szymczak. Zaskakiwać mogło przede wszystkim to, że ten ostatni ustawiony został na pozycji skrzydłowego.

Mecz idealnie mógł rozpocząć się dla Lecha Poznań. W dobrej okazji znalazł się Mikael Ishak. Piłkę w pole karne płasko zaadresował Barry Douglas, ta odbiła się od obrońców Pogoni i trafiła pod nogi kapitana Lecha. Szwed jednak nieczysto trafił w futbolówkę. Chwilę później niewykorzystana okazja zemściła się pod bramką Bednarka. Pontus Almqvist uciekł Douglasowi do linii końcowej boiska, dograł do wbiegającego Łęgowskiego, ale jego uderzenie odbił wspominany Bednarek. Bramkarz Lecha był już bez szans przy dobitce Sebastiana Kowalczyka, która nastąpiła z najbliższej odległości.

Lech potrzebował kilkunastu minut aby wrócić do równowagi. Jak się okazało, już w 20. minucie Kolejorz doprowadził do remisu. Kluczowy odbiór piłki na połowie boiska zanotował Radosław Murawski, który przerwał kontratak rywala. Chwilę później akcja przeniosła się pod pole karne gospodarzy. Tam Michał Skóraś zagrał do Afonso Sousy, Portugalczyk sprytnie przepuścił piłkę do Jespera Karlstroma. Szwed zwodem na zamach minął Dante Stipicę i znajdują się już przy linii końcowej boiska zdecydował się dogrywać od Mikaela Ishaka. Po drodze niefortunną interwencję zaliczyli obrońcy Pogoni i futbolówka ostatecznie dotarła do kapitana gości, któremu nie pozostało nic jak umieścić ją w sieci.

Mistrzowie Polski przystąpili do ataku od początku drugiej połowy. W 48. minucie Jesper Karlstrom zabrał piłkę Leo Borgesowi. Pomocnik Lecha szybko zauważył nieobstawionego na prawym skrzydle Mikaela Ishaka, który po otrzymaniu piłki wcielił się w rolę skrzydłowego, a następnie idealnie w tempo posłał futbolówkę na piaty metr. Tam spotkał się z nią wbiegający Michał Skóraś. 22-latek zakończył akcję golem na 2:1 i po raz kolejny udowodnił, że ostatnimi czasy znajduje się w wyśmienitej formie.

Pogoń wyraźnie opadła z sił i w kolejnych fragmentach meczu to Lech częściej gościł w polu karnym gospodarzy, ale nie przełożył tego na podwyższenie wyniku. Gospodarze nieco mocniej zaatakowali w samej końcówce meczu i zostali za to nagrodzeni. Po przerzucie piłki do Jakuba Bartkowskiego spóźniony ze swoją interwencją był Barry Douglas, który łokciem uderzył piłkarza Pogoni. Arbiter po analizie VAR wskazał na wapno. Do piłki podszedł Kamil Drygas i wykonał jedenastkę bezbłędnie – 2:2!

Trudno po tym meczu szukać zadowolonych. Lech wypuścił komplet punktów na ostatniej prostej, z kolei Pogoń znów do końca nie zdała egzaminu w starciu z “dużym” przeciwnikiem.

Pogoń Szczecin – Lech Poznań 2:2 (1:1)
Gole: 1:0 Kowalczyk; 1:1 Ishak; 1:2 Skóraś; 2:2 Drygas