Walerian Gwilia z sentymentalnym transferem
Dinamo Tblisi oficjalnie powitało w swoich szeregach znanego ekstraklasowicza. Walerian Gwilia po pół roku bez pracy wreszcie znalazł klub. Jest to dla niego o tyle sentymentalne, że… nigdy wcześniej nie grał w ojczyźnie. Przyjeżdżał tam jedynie na mecze reprezentacji narodowej.
Pierwszy raz w domu
Walerian Gwilia to gruziński piłkarz, który posiada także ukraińskie obywatelstwo. Z tego też powodu swoją karierę rozpoczął w Metaliście Charków. Nie było mu tam jednak dane zadebiutować. W poszukiwaniu minut zmienił klub na inny w Ukrainie – Metałurh Zaporoże. Następnie jego kariera wiodła przez Białoruś – kolejno FC Mińsk oraz najmocniejsze w kraju BATE Borysów. Tam zdobył swoje pierwsze i drugie mistrzostwo kraju.
Stał się po transferze letnim ważnym ogniwem – strzelał na początku w prawie każdym meczu, ale już w kolejnym sezonie był głównie rezerwowym. Wymowne, że w całym sezonie 2017 rozegrał dwa razy mniej minut od 2016, gdzie dołączył do klubu w połowie. Następnie trafił do szwajcarskiego FC Luzern. Doskonałe wejście do BATE Borysów sprawiło, że w 2016 roku zadebiutował w reprezentacji Gruzji i do tej pory uzbierał w niej 44 występy, w których trzy razy trafił do siatki. Wielokrotnie przyjeżdżał do Tblisi na mecze domowe, ale nigdy nie grał w swoim kraju na poziomie klubowym.
🇬🇪 OFFICIEL 🚨
Valeriane Gvilia signe au Dinamo Tbilisi ! 🤩🥳
Le millieu de terrain de terrain de 30 ans a joue du côté du Legia Varsovie 🇵🇱, du Rakow 🇵🇱 du FC Luzern 🇨🇭 du BATE Borisov 🇧🇾 ! 🤩
Pensez vous que c’est une bonne recrue pour un Dinamo Tbilisi en perdition ? 🤔 pic.twitter.com/h60NkzcB1g
— Football Géorgien (@FootGeorgieFR) January 30, 2025
Trzy mistrzostwa Polski i cztery kluby
Potem rozpoczęła się jego owocna przygoda w naszym kraju. Zaprezentował się na tyle dobrze w Górniku Zabrze, gdzie był wypożyczony, że sięgnęła po niego Legia Warszawa. Tam spędził swój najlepszy czas w Ekstraklasie. Został przesunięty trochę wyżej i stał się jednym z ulubieńców trenera Aleksandara Vukovicia, grając w aż 35 spotkaniach najwyższej polskiej ligi. Strzelił aż osiem goli i zanotował sześć asyst. Nigdy wcześniej takich liczb nie notował. Szczególnie dał się we znaki Cracovii. Trafił przeciwko niej trzy razy – jesienią, na wiosnę i jeszcze podczas dodatkowej rundy po podziale tabeli.
WALERIAN GWILIA BOHATEREM @LegiaWarszawa! 🔥🔥
W ostatnich sekundach meczu gruziński zawodnik zapewnił wicemistrzom Polski komplet punktów! pic.twitter.com/ewxL4EIlxT
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 28, 2019
Gwilia bardzo przyczynił się do zdobycia mistrzostwa Polski przez Legię. U Czesława Michniewicza nie był już tak ważna postacią. Poza tym przytrafiła mu się długa kontuzja. W meczu ligowym położył się na murawie, łapiąc się za lewą nogę. Ominęła go końcówka jesieni i jeszcze początek wiosny. Dołożył do gabloty drugie mistrzostwo Polski, a latem zmienił klub na Raków Częstochowa. O ile w pierwszym sezonie uzbierał ponad 1000 ligowych minut, to w drugim był piłkarzem-widmo. Jego wkład w tytuł mistrzowski był marginalny. Odszedł zimą za porozumieniem stron
Aleksandar Vuković w marcu 2023 roku sprowadził swojego żołnierza do Piasta Gliwice. To jednak budziło spore wątpliwości, ponieważ przedtem ostatni mecz zagrał… 1,5 roku wcześniej. Finalnie pobyt w Gliwicach okazał się jednym wielkim nieporozumieniem. Często był niezdolny do gry i znajdował się poza kadrą. Poza tym na boisku spędził zaledwie… siedem minut. Uzbierał je łącznie w dwóch meczach. Wygasający latem kontrakt nie został przedłużony. Gruzin nie otrzymał takiej propozycji. Od ponad pół roku pozostawał bez klubu i dopiero teraz zasilił Dinamo Tblisi.