Piłkarz Górnika Łęczna zatrzymany. Miał znęcać się nad partnerką

Jacek Brzuszkiewicz z lublińskiego oddziału „Gazety Wyborczej” poinformował o zatrzymaniu przez policję piłkarza Górnika Łęczna. Prokuratura Rejonowa w Lublinie postawiła 22-latkowi zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad partnerką. Grozi mu od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Piłkarz Górnika Łęczna zatrzymany
Zatrzymanie piłkarza Górnika Łęczna – Sebastiana S., o którym „Gazeta Wyborcza” poinformowała 3 kwietnia, miało miejsce dziewięć dni wcześniej. 25 marca 22-letni zawodnik został zatrzymany w swoim mieszkaniu w Lublinie. Noc spędził w areszcie, a następnie został przewieziony do lublińskiej Prokuratury Rejonowej. Tam usłyszał zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad partnerką. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie – Agnieszka Kępka mówiła:
W okresie od czerwca 2023 roku do marca 2025 roku, w Lublinie i innych miejscowościach, znęcał się psychicznie i fizycznie nad swoją partnerką. Wszczynał regularne awantury, wyzywał ją, używając wulgarnych słów, popychał, groził, poniżał, szarpał, przewracał, dusił i bił.
Jeszcze tego samego dnia, w którym miało miejsce przesłuchanie, piłkarz został wypuszczony do domu. Nałożono jednak na niego dozór policyjny, a także otrzymał zakaz zbliżania się do poszkodowanej na odległość mniejszą niż 50 metrów. Z zawodnikiem, któremu grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, skontaktowała się „Gazeta Wyborcza”, lecz nie chciał on zabierać głosu w tym temacie.
Jest reakcja klubu
Według „Gazety Wyborczej” prezes Górnika – Maciej Grzywa nie wiedział nic o problemach z prawem piłkarza. Klub Betclic 1. Ligi nie nabrał jednak wody w usta i kilkanaście godzin po publikacji artykułu Jacka Brzuszkiewicza wydano oświadczenie:
Zarząd Klubu informuje, że zapoznał się z przedstawionymi w artykule informacjami i traktuje je z należytą powagą. Klub nie jest stroną w toczącym się postępowaniu karnym, a sprawa pozostaje w gestii właściwych organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Zawodnik złożył w tej sprawie wyjaśnienia, a na obecnym etapie nie zapadły żadne prawomocne rozstrzygnięcia. Mimo to Klub prowadzi własne działania wyjaśniające i pozostaje w gotowości do podjęcia dalszych kroków – zgodnie z obowiązującymi przepisami, zapisami kontraktu zawodnika.
Jesteśmy świadomi, że Górnik Łęczna to nie tylko klub piłkarski, ale również instytucja życia publicznego i społecznego (…) Tym bardziej zależy nam na tym, aby nasza działalność była zgodna z wartościami takimi jak szacunek, odpowiedzialność i transparentność. Zdajemy sobie sprawę z roli, jaką odgrywamy wobec młodych kibiców, rodzin i całej społeczności lokalnej. Z pełną stanowczością podkreślamy, że wszelkie formy przemocy – fizycznej, psychicznej czy emocjonalnej – są sprzeczne z wartościami Klubu i jako takie nie będą w żadnej formie akceptowane.
Do czasu zakończenia czynności prowadzonych przez Prokuraturę, Klub będzie monitorował sytuację na bieżąco, z zachowaniem zasad odpowiedzialności, ale i szacunku dla zasady domniemania niewinności. W przypadku potwierdzenia się stawianych zawodnikowi zarzutów – zostaną podjęte niezwłoczne i zdecydowane działania. Łączymy się ze wszystkimi osobami, które kiedykolwiek doświadczyły przemocy. Wspieramy tworzenie bezpiecznego otoczenia – zarówno w sporcie, jak i poza nim.
Sebastian S. piłkarzem Górnika Łęczna jest od lata ub. roku. Do „Zielono-Czarnych” przeniósł się z drugoligowej Chojniczanki Chojnice. W pierwszym zespole zadebiutował dopiero w lutym 2025 roku, rozgrywając pełne 90 minut na lewej obronie w przegranym na wyjeździe 1:2 meczu 21. kolejki z Polonią Warszawa. W rundzie jesiennej tylko na dwa z 20 meczów ekipy prowadzonej przez Pavola Stalo był uwzględniony w kadrze.
Drugi i jak dotąd ostatni występ w seniorskiej drużynie Górnika zaliczył 9 marca, w przegranym 0:1 na wyjeździe meczu 23. kolejki z Wisłą Kraków. Lewy obrońca w tym spotkaniu wystąpił na wahadle i rozegrał 78 minut. W meczu poprzedniej kolejki z Ruchem Chorzów (2:0), który miał miejsce cztery dni po jego zatrzymaniu, znalazł się w gronie rezerwowych, ale na placu gry się nie pojawił.
fot. PressFocus